<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - Tygodnik Krapkowicki ]]></title>
        <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Tygodnik Krapkowicki]]></copyright>
        <lastBuildDate>Wed, 23 Sep 2026 19:34:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] Skolim w Gogolinie i Krapkowicach. Miał podpisywać produkty, a nagle zaczął śpiewać]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7654,zdjecia-skolim-w-gogolinie-i-krapkowicach-mial-podpisywac-produkty-a-nagle-zaczal-spiewac</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7654,zdjecia-skolim-w-gogolinie-i-krapkowicach-mial-podpisywac-produkty-a-nagle-zaczal-spiewac</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 19:34:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-skolim-w-gogolinie-i-krapkowicach-mial-podpisywac-produkty-a-nagle-zaczal-spiewac-1790185685.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Skolim pojawił się w środę, 23 września, w powiecie krapkowickim. Popularny wokalista odwiedzał sklepy partnerskie marki, z którą współpracuje. W Gogolinie czekali na niego fani. Były zdjęcia, autografy, rozmowy i podpisywanie produktów. W pewnym momencie wokalista zaintonował wspólnie śpiewanie z fanami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Skolim pojawił się w środę, 23 września, w powiecie krapkowickim. Popularny wokalista odwiedzał sklepy partnerskie marki, z którą współpracuje. W Gogolinie spotkał się z fanami, podpisywał produkty, pozował do zdjęć, rozmawiał z mieszkańcami, a w pewnym momencie także zaśpiewał razem z nimi.</p><p>Jednym z przystanków był Tomi Markt w Gogolinie, gdzie na Skolima czekali fani. Były wspólne zdjęcia, autografy i rozmowy. Artysta podpisywał również produkty, a atmosfera szybko zrobiła się bardziej koncertowa niż zakupowa – Skolim zaśpiewał, a zgromadzeni fani dołączyli do niego.</p><p>Wokalista odwiedził również Galerię Smaku (popularny "Peters") w Otmęcie. Jego wizyta jest częścią trasy po sklepach partnerskich marki, z którą współpracuje.</p><p>Podczas pobytu w powiecie krapkowickim Skolim udzielił również wywiadu „Tygodnikowi Krapkowickiemu”. Rozmowę będzie można przeczytać w jednym z najbliższych wydań gazety.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[KAMERY SĄ, PATROLE SĄ. DEWASTACJE TEŻ]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7646,kamery-sa-patrole-sa-dewastacje-tez</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7646,kamery-sa-patrole-sa-dewastacje-tez</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 11:16:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-kamery-sa-patrole-sa-dewastacje-tez-1790155185.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Plac zabaw przy ul. Staszica w Krapkowicach po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi radnych i służb. Gmina wydaje pieniądze na naprawy zniszczonych urządzeń, a mimo monitoringu, patroli straży miejskiej i policji problem dewastacji, zaśmiecania i zachowania młodzieży po zmroku wciąż powraca. Podczas komisji padły propozycje dodatkowych patroli, kolejnych kamer, a nawet zamykania placu po zmroku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jednego dnia naprawiane, następnego – znowu zniszczone. Krapkowice płacą 130 tys. zł za naprawy urządzeń na placach zabaw, a dewastatorzy nie odpuszczają. Najgorzej jest na Placu Gagarina, gdzie mimo kamer i patroli wciąż dochodzi do dewastacji. Radni i służby szukają rozwiązania, ale czy ono w ogóle istnieje?</p><p>W minionych dniach radni gminy Krapkowice podjęli dyskusje na temat zniszczeń dokonywanych na placach zabaw. Powodem była kwota 130 tys. złotych, która pojawiła się w sprawozdaniu dotyczącym infrastruktury rekreacyjnej w gminie Krapkowice. Radni stwierdzili, że jest to dość spora suma. W związku z tym podczas Komisji Edukacji, Kultury i Sportu oraz Komisji Spraw Społecznych, które miały miejsce kolejno 7 i 8 września, wywiązała się dyskusja na ten temat.</p><p>Podczas Komisji Edukacji, Kultury i Sportu radni byli zgodni, że bardzo często pojawiają się zgłoszenia dotyczące zniszczeń na placu zabaw, których ciągłe remontowanie generuje niemałe koszty. Jak przyznała Katarzyna Kubacka, Naczelnik Wydziału Infrastruktury i Urbanistyki w krapkowickim magistracie &nbsp;nierzadko bywa tak, że „jednego dnia dane urządzenie jest naprawiane, a następnego znowu jest już zepsute, a społeczeństwo musi ponosić z tego tytułu koszty. Niestety są one dosyć wysokie”.</p><p>Radni zgodzili się, że najwięcej zniszczeń jest na Placu Gagarina. Przykładem może być czyszczenie elementów stojącej tam konstrukcji zamku, które miało miejsce 20 lipca. Zaledwie po kilku dniach, 5 sierpnia, wnętrze konstrukcji znowu było czymś wymalowane.</p><p><strong>Propozycje patroli i dodatkowe kamery</strong><br>Podczas komisji zastanawiano się, czy nie trzeba by zwiększyć częstotliwości patroli straży miejskiej i policji w tamtym miejscu. Co prawda straż miejska w godzinach dziennych pojawia się na placu zabaw, jednak do zniszczeń najczęściej dochodzi po zmroku. Padła propozycja, aby w godzinach nocnych pojawiała się tam policja. Radni zastanawiali się, czy samo zwiększenie patroli umniejszy pokusę dopuszczania się ewentualnych zniszczeń mienia publicznego.</p><p>Przewodniczący Rady Miejskiej w Krapkowicach Ireneusz Żyłka zaznaczył, że zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronie internetowej Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach, w zakresie działań poszczególnych dzielnicowych jest wyznaczony dzielnicowy, który jako zadanie priorytetowe ma wyznaczony wspomniany Plac Gagarina jako miejsce, które z tego rejonu w sposób szczególny ma mieć na uwadze. To dowód na to, że policja o problemach zdarzających się w tym miejscu ma wiedzę. Radni pytali, na ile łamanie zasad regulaminu placu zabaw jest egzekwowane przez służby.</p><p>Ireneusz Żyłka wspomniał także o dodatkowych kamerach, które miałyby zostać zamontowane i skierowane na te najbardziej newralgiczne miejsca na Placu Gagarina. Sam jednak przyznał, że niezależnie od ilości kamer i włożonego wysiłku w poprawę sytuacji, z nieprzyjemnymi okolicznościami w tym miejscu trzeba będzie się nadal liczyć i z nimi mierzyć.&nbsp;</p><p>Pojawił się także głos, że pomimo będących tam już kamer, stale dochodzi do łamania regulaminu i jak dotąd nikt nie został za to ukarany. Funkcjonariusze tłumaczą ten fakt tzw. niską szkodliwością społeczną. Część radnych była zdania, że bez konsekwencji działań i bez karania sytuacja się nie poprawi. Wskazano przy tym, że jest regulamin korzystania z placu zabaw i należałoby jego łamanie egzekwować. Pojawił się nawet pomysł, aby skoro nie można korzystać z placu zabaw po zmroku, był on wtedy po prostu zamykany.</p><p><strong>Dyskusja na Komisji Spraw Społecznych</strong><br>Temat placu zabaw powrócił 8 września tym razem na Komisji Spraw Społecznych. Radna Maria Karwecka wspominała m.in. o licznych sygnałach mówiących o tym, że urządzenia na placu zabaw są dewastowane, a to uwidacznia się w kosztach, które gmina ponosi naprawiając uszkodzony lub zdewastowany sprzęt. Radna zapytała obecnych na komisji przedstawicieli służb mundurowych o ilość mandatów i wniosków związanych z tym placem w ostatnim czasie oraz jak ta sprawa jest prowadzona przez straż miejską i policję.</p><p>Odpowiadając komendant krapkowickiej straży miejskiej Zdzisław Tupko nawiązał do obecnych na placu zabaw kamer. Funkcjonariusz przyznał, że nawet jeśli na kamerach widać, że dochodzi do niszczenia mienia, to monitoring nie ma zdolności rozpoznawalności twarzy. Materiał z kamer zostaje jednak zabezpieczony i przekazywany jest policji. Zdzisław Tupko wspomniał także o patrolach straży miejskiej, które pojawiają się w tym miejscu i prowadzą rozmowy z obecną tam młodzieżą. Z relacji służb wynika, że nie brakuje sytuacji, kiedy młodzież widząc strażników ucieka przed nimi na hulajnogach i rowerach. Mimo to jak zapewnił komendant, sytuacja na ile jest to możliwe przez służby jest monitorowana na bieżąco.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zawody strażackie w Górażdżach. OSP walczyły o puchar burmistrza Gogolina]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7645,zawody-strazackie-w-gorazdzach-osp-walczyly-o-puchar-burmistrza-gogolina</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7645,zawody-strazackie-w-gorazdzach-osp-walczyly-o-puchar-burmistrza-gogolina</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 11:12:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zawody-strazackie-w-gorazdzach-osp-walczyly-o-puchar-burmistrza-gogolina-1790154881.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Emocje, sprawność, precyzja i współpraca zespołowa – tego nie zabrakło podczas gminnych zawodów sportowo-pożarniczych, które 19 września odbyły się na boisku w Górażdżach. Drużyny OSP, Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze oraz dziecięca drużyna z Zakrzowa rywalizowały o puchar burmistrza Gogolina. Sprawdź, które jednostki znalazły się na czele poszczególnych kategorii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W sobotę 19 września na boisku w Górażdżach odbyły się gminne zawody sportowo-pożarnicze o puchar burmistrza Gogolina. Wydarzenie, jak co roku, przyciągnęło wielu miłośników ducha rywalizacji oraz kibiców, którzy dopingowali swoje drużyny od samego rana.</p><p>Na uczestników czekało wiele przeszkód i zadań do wykonania, które wymagały nie tylko sprawności fizycznej, ale także precyzji i współpracy w zespole. W zawodach wzięły udział nie tylko osoby dorosłe, ale także Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze oraz – co zasługuje na szczególne brawa – dziecięca drużyna z Zakrzowa. Nie zabrakło również przedstawicieli lokalnych władz, w tym burmistrza Krzysztofa Reinerta, radnych oraz reprezentantów Państwowej Straży Pożarnej.</p><p>Po zaciętej rywalizacji ogłoszono ostateczną klasyfikację. W kategorii Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych dziewcząt pierwsze miejsce zajęła OSP Odrowąż, a drugie OSP Zakrzów. Wśród chłopców najlepsza okazała się OSP Kamień Śląski, przed OSP Gogolin i OSP Kamień Śląski II. Kolejne miejsca zajęły OSP Górażdże, OSP Obrowiec i OSP Zakrzów.</p><p>W kategorii mężczyzn powyżej 40. roku życia triumfowała OSP Odrowąż, wyprzedzając OSP Zakrzów i OSP Obrowiec. Wśród kobiet w grupie senior najlepsza była OSP Zakrzów, a druga OSP Odrowąż. W kategorii mężczyzn seniorów pierwsze miejsce zajęła OSP Obrowiec, drugie OSP Kamień Śląski, a trzecie OSP Odrowąż. Kolejne lokaty przypadły OSP Gogolin, OSP Zakrzów, OSP Górażdże, OSP Odrowąż II i OSP Kamień Śląski II.</p><p>Zawody w Górażdżach po raz kolejny pokazały, że sport pożarniczy w gminie Gogolin stoi na bardzo wysokim poziomie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Stadion w Krapkowicach przechodzi wielką modernizację. Nowa murawa, oświetlenie i nie tylko]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7644,stadion-w-krapkowicach-przechodzi-wielka-modernizacje-nowa-murawa-oswietlenie-i-nie-tylko</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7644,stadion-w-krapkowicach-przechodzi-wielka-modernizacje-nowa-murawa-oswietlenie-i-nie-tylko</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 11:08:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-stadion-w-krapkowicach-przechodzi-wielka-modernizacje-nowa-murawa-oswietlenie-i-nie-tylko-1790154627.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Na stadionie przy ul. Sportowej w Krapkowicach rozpoczęły się długo wyczekiwane prace modernizacyjne. Stara murawa jest już usuwana, a obiekt czekają duże zmiany – pojawią się nowe nawierzchnie boiska głównego i rezerwowego, system nawadniania, nowoczesne oświetlenie, zegar sportowy, piłkochwyty oraz część nowego ogrodzenia. Wartość inwestycji przekracza 1,3 mln zł.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Mieszkańcy i miłośnicy lokalnego sportu mają powody do radości. Gmina Krapkowice rozpoczęła realizację długo wyczekiwanego zadania pod nazwą „Modernizacja obiektu sportowego przy ul. Sportowej w Krapkowicach”. Umowa na wykonanie prac została oficjalnie podpisana w marcu 2026 roku, co przypieczętowało start inwestycji.&nbsp;</p><p>– Projekt przewiduje gruntowne odświeżenie infrastruktury naszego stadionu. W ramach planowanych prac wymienimy murawę zarówno na boisku głównym, jak i rezerwowym. Do tego dojdzie nowy system nawadniania. Jak widać, od kilku dni trwają prace ściągania starej murawy i przygotowywanie ziemi pod nową, zieloną nawierzchnię – mówi zastępca burmistrza Krapkowic, Arnold Joszko.</p><p>To jednak nie koniec zmian na stadionie przy ul. Sportowej. Główna płyta boiska zyska nowoczesne oświetlenie, które pozwoli na lepsze zarządzanie treningami i meczami, umożliwiając oświetlenie każdej połowy boiska z osobna. Na obiekcie pojawi się również nowy zegar sportowy, piłkochwyty oraz część nowego ogrodzenia.&nbsp;<br>Całkowita wartość inwestycji wynosi ponad 1,3 mln zł. Przedsięwzięcie nie byłoby jednak możliwe do zrealizowania w takim zakresie bez wsparcia zewnętrznego. Gmina Krapkowice pozyskała na ten cel dofinansowanie ze środków Województwa Opolskiego oraz z Ministerstwa Sportu i Turystyki w sumie w kwocie 600 tys. zł.<br>Odnowiony obiekt przy ul. Sportowej z pewnością będzie odpowiadał na zapotrzebowanie i stworzy znacznie lepsze warunki do rozwoju lokalnych talentów oraz rekreacji mieszkańców. O kolejnych etapach prac będziemy informować na bieżąco.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Co napędza lokalną społeczność? W Gogolinie rozmawiali o pomysłach, współpracy i sile mieszkańców]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7643,co-napedza-lokalna-spolecznosc-w-gogolinie-rozmawiali-o-pomyslach-wspolpracy-i-sile-mieszkancow</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7643,co-napedza-lokalna-spolecznosc-w-gogolinie-rozmawiali-o-pomyslach-wspolpracy-i-sile-mieszkancow</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 11:04:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-co-napedza-lokalna-spolecznosc-w-gogolinie-rozmawiali-o-pomyslach-wspolpracy-i-sile-mieszkancow-1790154440.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Jak sprawić, by lokalne pomysły nie kończyły się tylko na rozmowach? 16 września w Gogolinie samorządowcy, społecznicy, przedstawiciele kultury i edukacji oraz lokalni liderzy z powiatów krapkowickiego i bytowskiego spotkali się podczas konferencji „Generatory Energii Społecznej”. Rozmawiali o współpracy, lokalnych inicjatywach, kulturze, aktywności mieszkańców i roli kobiet w budowaniu lokalnych społeczności.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Co sprawia, że mieszkańcy chcą działać, organizacje potrafią współpracować, a lokalne pomysły zamieniają się w konkretne projekty? O tym rozmawiali uczestnicy konferencji „Generatory Energii Społecznej”, która 16 września odbyła się w Gogolinie. W spotkaniu wzięli udział samorządowcy, przedstawiciele organizacji społecznych, kultury, edukacji oraz lokalni liderzy z powiatów krapkowickiego i bytowskiego.</p><p>Spotkanie rozpoczęło się od wystąpienia prof. Jerzego Hausnera, który mówił o regeneratywnej sile lokalności, mieście regeneracyjnym i gospodarce, która potrafi odnawiać swoje zasoby – nie tylko gospodarcze, ale również społeczne, kulturowe i ekologiczne.<br>Później rozmowa zeszła na konkret. W pierwszym panelu, poświęconym sile współpracy, spotkali się m.in. starosta krapkowicki Maciej Sonik, starosta bytowski Leszek Waszkiewicz, burmistrz Gogolina Krzysztof Reinert oraz dr Maria Pobóg-Lenartowicz z Uniwersytetu Opolskiego.<br>Jednym z tematów były bariery, które utrudniają realizację lokalnych pomysłów. Jak wskazywali uczestnicy, samo zaangażowanie mieszkańców czy dostęp do pieniędzy nie zawsze wystarczają. Problemem mogą być także procedury i konieczność współpracy wielu podmiotów.<br>– Dlatego tak istotne staje się łączenie sił i budowanie partnerstw pomiędzy samorządem, organizacjami społecznymi, mieszkańcami i lokalnymi liderami. Organizacje społeczne nie powinny być traktowane wyłącznie jako odbiorcy działań samorządu. Powinny być ich równorzędnymi partnerami – mówił burmistrz Gogolina Krzysztof Reinert.</p><p><strong>Kultura też napędza lokalną społeczność</strong><br>Drugi panel poświęcono kulturze. O swoich doświadczeniach opowiadali przedstawiciele organizacji i instytucji z powiatu krapkowickiego i bytowskiego. Wśród nich była Ewa Maria Piłat ze Stowarzyszenia Kraina św. Anny, Tomasz Siniew z Łubiańskiego Ośrodka Kultury, Izabela Święcicka ze Szkoły Podstawowej w Brynicy i Fundacji Aktywizacji Kultury i Sportu w Brynicy oraz lokalna animatorka Ewa Magosz.<br>Była też przestrzeń na rozmowę o sile kobiet. Ten panel pokazał działania kobiet, które swoją aktywnością budują lokalne więzi i tworzą inicjatywy odpowiadające na potrzeby mieszkańców. Powiat krapkowicki reprezentowała wicestarosta Sabina Gorzkulla.<br>– Lokalna energia nie bierze się znikąd. Bierze się z ludzi, którzy chcą działać. Z relacji. Z pomysłów. Z odwagi, żeby powiedzieć: zróbmy to razem – podkreślała Sabina Gorzkulla.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Sportowa rywalizacja i nowe wyzwania]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7642,sportowa-rywalizacja-i-nowe-wyzwania</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7642,sportowa-rywalizacja-i-nowe-wyzwania</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 10:56:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-sportowa-rywalizacja-i-nowe-wyzwania-1790154167.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Park Miejski w Zdzieszowicach i teren Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 zamieniły się w wymagający tor przeszkód. 13 września odbyła się trzecia edycja Ninja Battle Run, w której uczestnicy rywalizowali na trasach pełnych błota, wspinania, zwisów i wymagających przeszkód. Sprawdźcie wyniki zawodników i zawodniczek w poszczególnych kategoriach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>13 września Park Miejski w Zdzieszowicach oraz teren Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 stały się areną trzeciej edycji Ninja Battle Run. Jednym z głównych organizatorów wydarzenia był Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Zdzieszowicach, a współorganizatorem Grupa Kapija Sport.&nbsp;</p><p>Uczestnicy mieli do wyboru trzy formuły rywalizacji: Ninja Battle Run, Ninja Battle Speed oraz Warrior Kids.</p><p>Ninja Battle Run to bieg OCR na dystansie 5 km z 25 przeszkodami. Trasa obejmowała wspinanie, czołganie, zwisy, błoto oraz sprawdzian wytrzymałości. Uczestnicy przebiegli również przez trasę Ninja, co oznaczało dodatkowe przeszkody jako bonus. Ninja Battle Speed był biegiem z koeli sprinterskim na dystansie 200 metrów z 15 przeszkodami, a najlepsi zawodnicy i zawodniczki rywalizowali w systemie pucharowym. Warrior Kids to bieg na dystansie 800 metrów przygotowany dla najmłodszych, w którym każde dziecko na mecie otrzymało medal oraz pakiet niespodziankę.</p><p>Organizator przewidział nagrody finansowe w kategorii Elite dla kobiet i mężczyzn w Ninja Battle Run oraz Ninja Battle Speed. Za pierwsze miejsce przewidziano 500 złotych, za drugie 300, a za trzecie 100.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zaczęło się od 900 zł. 62-latka z powiatu krapkowickiego straciła ponad 170 tys. zł na „inwestycji” na „giełdzie”]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7641,zaczelo-sie-od-900-zl-62-latka-z-powiatu-krapkowickiego-stracila-ponad-170-tys-zl-na-inwestycji-na-gieldzie</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7641,zaczelo-sie-od-900-zl-62-latka-z-powiatu-krapkowickiego-stracila-ponad-170-tys-zl-na-inwestycji-na-gieldzie</guid>
            <pubDate>Wed, 23 Sep 2026 09:33:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zaczelo-sie-od-900-zl-62-latka-z-powiatu-krapkowickiego-stracila-ponad-170-tys-zl-na-inwestycji-1790149088.png" type="image/png" medium="image" /><description>Internetowa reklama obiecywała możliwość inwestowania na giełdzie i wysokie zyski. 62-letnia mieszkanka powiatu krapkowickiego zaczęła od wpłaty 900 zł. Później przekazywała kolejne, coraz większe kwoty. Łącznie straciła ponad 170 tys. zł.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Historia zaczęła się od reklamy znalezionej w internecie. Kobieta zainteresowała się ofertą dotyczącą inwestowania na giełdzie i wypełniła formularz kontaktowy.</p><p>Niedługo później skontaktowała się z nią kobieta, która przedstawiała zasady inwestowania w waluty i przekonywała o możliwości osiągnięcia wysokich zysków.</p><p><strong>Zaczęło się od 900 zł. Potem kwoty rosły</strong></p><p>62-latka na początku wpłaciła 900 zł. Z czasem była nakłaniana do przekazywania kolejnych, znacznie większych sum.</p><p>Była przekonana, że jej pieniądze rzeczywiście trafiają na rynek. Na internetowej platformie widziała również wypracowywane zyski, co miało utwierdzać ją w przekonaniu, że inwestycja przynosi oczekiwane rezultaty.</p><p>Kolejne wpłaty były coraz większe. Łącznie kobieta przekazała ponad 170 tys. zł.</p><p><strong>Chciała wypłacić pieniądze. Wtedy kontakt się urwał</strong></p><p>Problem pojawił się, gdy kobieta postanowiła wypłacić zgromadzone środki wraz z rzekomym zyskiem.</p><p>Wtedy kontakt z osobami, które wcześniej namawiały ją do inwestowania, nagle się urwał.</p><p>Kobieta zorientowała się, że mogła paść ofiarą oszustwa.</p><p><strong>Oszuści pokazują zyski, których może nie być</strong></p><p>Policja przypomina, że tego rodzaju oszustwa mogą zaczynać się od reklamy w internecie, a następnie przenosić do bezpośredniego kontaktu telefonicznego.</p><p>Oszuści mogą wykorzystywać zaufanie swoich ofiar i przekonywać je do przekazywania kolejnych pieniędzy. Elementem takiego schematu mogą być również internetowe platformy, na których pojawiają się rzekome zyski. Widoczna na ekranie kwota nie musi jednak oznaczać rzeczywiście zgromadzonych pieniędzy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Otmęt Krapkowice wraca do gry. Jest terminarz I ligi piłki ręcznej kobiet]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7639,otmet-krapkowice-wraca-do-gry-jest-terminarz-i-ligi-pilki-recznej-kobiet</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7639,otmet-krapkowice-wraca-do-gry-jest-terminarz-i-ligi-pilki-recznej-kobiet</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 11:35:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-otmet-krapkowice-wraca-do-gry-jest-terminarz-i-ligi-pilki-recznej-kobiet-1790070041.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Nowy sezon I ligi piłki ręcznej kobiet już za chwilę. Otmęt Krapkowice ponownie powalczy w grupie B, a zespół po zmianach kadrowych znów poprowadzi Agnieszka Blozik.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dwanaście zespołów przystąpi do rywalizacji w pierwszoligowych rozgrywkach piłki ręcznej kobiet w grupie B. W tej stawce znalazła się drużyna Otmętu Krapkowice, którą w nowym sezonie z ławki trenerskiej znowu poprowadzi Agnieszka Blozik.&nbsp;</p><p>Liga wystartowała w sobotę 19 września, ale Krapkowiczanki do pierwszego meczu przystąpią później. Wszystko za sprawą rywalek z Kępna, które poprosiły o przełożenie inauguracyjnego spotkania. Starcie z Lenartem odbędzie się pod koniec października, dlatego podopieczne trener Blozik będą miały nieco więcej czasu na przygotowanie się do nowej kampanii ligowej.&nbsp;</p><p>- Drużyna jest personalnie zmieniona. Doszły nowe zawodniczki, ale niestety kilka dziewczyn opuściło też szeregi naszego zespołu – mówiła pani trener. - W okresie przygotowawczym mocno pracowałyśmy i rozegrałyśmy jeden mecz kontrolny z ekipą z Rudy Śląskiej. Było to spotkanie przede wszystkim szkoleniowe, w którym szansę gry otrzymała każda zawodniczka, poza tym testowaliśmy różne ustawienia. Pojedynek był bardzo wyrównany i zakończył się zwycięstwem rywalek z Rudy Śląskiej. Nie wynik jednak był najważniejszy, a zdobywanie przedsezonowego doświadczenia. W poprzednim sezonie, jako beniaminek zajęłyśmy bardzo wysokie miejsce w lidze. W tym roku chciałybyśmy to powtórzyć. Dla klubu ważne jest budowanie drużyny na lata, dlatego będziemy stawiali na młodzież – dodawała Agnieszka Blozik.</p><p>Otmęt zainauguruje rozgrywki w serii numer dwa zaplanowanej na 26 i 27 września. Wówczas to biało-zielone udadzą się do Wrocławia, gdzie zmierzą się z drużyną MKS MOS Śląsk Wrocław. Rundę jesienną nasz zespół zamknie 12 lub 13 grudnia b.r. domowym pojedynkiem &nbsp;z Vitamineo Jelenia Góra Druga runda rozgrywek rozpocznie się 9 stycznia 2027 roku.&nbsp;</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Koniec z nocnymi włamaniami na PSZOK w Otmęcie? Zamontowano monitoring]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7638,koniec-z-nocnymi-wlamaniami-na-pszok-w-otmecie-zamontowano-monitoring</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7638,koniec-z-nocnymi-wlamaniami-na-pszok-w-otmecie-zamontowano-monitoring</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 11:30:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-koniec-z-nocnymi-wlamaniami-na-pszok-w-otmecie-zamontowano-monitoring-1790069634.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>PSZOK przy ul. Piastowskiej w Otmęcie został wyposażony w nowy system monitoringu i alarm. To odpowiedź gminy Krapkowice na powtarzające się nocne włamania, podczas których sprawcy przeskakiwali przez ogrodzenie lub wycinali w nim otwory, żeby podrzucać odpady. Na terenie punktu zamontowano m.in. pięć kamer.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na PSZOK-u przy ulicy Piastowskiej w Otmęcie zamontowano kamery monitoringu, które mają pomóc w zapobieganiu włamaniom na teren obiektu. To pokłosie sprawy, którą poruszyliśmy latem na łamach naszej gazety.</p><p>Przypomnijmy, że na terenie punktu dochodziło do nietypowych włamań. Sprawcy czaili się w pobliskich krzakach, a po zmroku przeskakiwali przez ogrodzenie lub przecinali w nim otwory, by wrzucić niepotrzebne rzeczy. Pracownicy orientowali się dopiero rano, gdy przychodzili do pracy.</p><p>Skala incydentów była duża. Jak wtedy poinformowała nas Anna Sarnowska, zastępczyni naczelnika Wydziału Gospodarki Gruntami, Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta i Gminy Krapkowice, nie były to incydenty, lecz stały, powtarzający się problem. Sprawcy działali głównie nocą po dniu, w którym punkt był czynny. Metoda była zawsze podobna – przecinanie paneli ogrodzenia i podrzucanie odpadów. Na szczęście poza uszkodzonym płotem nie notowano innych zniszczeń infrastruktury. Monitoring okazywał się jednak nieskuteczny, bo sprawcy umiejętnie go omijali.</p><p>Władze miasta nie czekały długo z reakcją. Pod koniec lipca bieżącego roku gmina Krapkowice zawarła umowę na wykonanie instalacji systemu alarmowego oraz monitoringu wizyjnego na terenie PSZOK-u przy ulicy Piastowskiej. Wartość inwestycji wyniosła 16 673,31 złotych brutto.</p><p>– Termin realizacji upłynął 10 września bieżącego roku – mówi Anna Sarnowska. – W ramach umowy zamontowano między innymi pięć kamer, rejestrator oraz centralę alarmową.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Grzał się przy butli. Skończyło się pożarem i szpitalem]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7637,grzal-sie-przy-butli-skonczylo-sie-pozarem-i-szpitalem</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7637,grzal-sie-przy-butli-skonczylo-sie-pozarem-i-szpitalem</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 11:19:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-grzal-sie-przy-butli-skonczylo-sie-pozarem-i-szpitalem-1790069171.png" type="image/png" medium="image" /><description>Wieczorny pożar altany przy ul. Fabrycznej w Górażdżach zakończył się obrażeniami 42-letniego mężczyzny. Na miejscu interweniowały cztery zastępy straży pożarnej i zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna z oparzeniami obu rąk trafił do szpitala w Krapkowicach. Strażacy wskazali, co było przyczyną zdarzenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W sobotę wieczorem w Górażdżach doszło do pożaru altany przy ul. Fabrycznej. Na miejscu interweniowały cztery zastępy straży pożarnej i zespół ratownictwa medycznego. 42-letni właściciel doznał oparzeń obu rąk i został przewieziony do szpitala w Krapkowicach.</p><p>Do pożaru doszło 19 września około godz. 23.30. Jak wynika z ustaleń strażaków, wcześniej 42-latek wraz z 43-letnią żoną spędzali czas na działce, gdzie przygotowywali grilla. Gdy zrobiło się chłodniej, para weszła do altany.<br>W środku znajdowała się butla gazowa podłączona do urządzenia grzewczego. Podczas wyłączania urządzenia zaczęło się ono palić.<br>- Mężczyzna doznał oparzeń obu rąk. Zespół ratownictwa medycznego zdecydował o przewiezieniu go na oddział chirurgii ogólnej szpitala w Krapkowicach, gdzie miał zostać skonsultowany i opatrzony – mówi mł. asp. Dominik Wilczek, rzecznik krapkowickiej policji.<br>Na miejscu pracowały zastępy JRG Krapkowice, OSP Górażdże i OSP Odrowąż.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Policja weszła siłowo do mieszkania. W środku ponad 1000 porcji amfetaminy]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7636,policja-weszla-silowo-do-mieszkania-w-srodku-ponad-1000-porcji-amfetaminy</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7636,policja-weszla-silowo-do-mieszkania-w-srodku-ponad-1000-porcji-amfetaminy</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 11:07:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-policja-weszla-silowo-do-mieszkania-w-srodku-ponad-1000-porcji-amfetaminy-1790068822.png" type="image/png" medium="image" /><description>W mieszkaniu w Gogolinie policjanci zabezpieczyli ponad 1000 porcji amfetaminy, 170 porcji mefedronu oraz marihuanę. 37-letni mieszkaniec został zatrzymany. Substancje trafiły do badań laboratoryjnych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do interwencji doszło w czwartek, 17 września. Policjanci mieli uzasadnione podejrzenie, że w jednym z mieszkań w Gogolinie mogą znajdować się substancje zabronione.</p><blockquote><p>– Posiadaliśmy uzasadnione podejrzenie, że w mieszkaniu mają znajdować się substancje zabronione – mówi mł. asp. Dominik Wilczek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach. – Mieszkaniec utrudniał dostęp do mieszkania, zmieniał wersje, a jego zachowanie wzbudziło kolejne podejrzenia.</p></blockquote><p><strong>Policja weszła do mieszkania siłowo</strong></p><p>W związku z sytuacją funkcjonariusze zdecydowali się na siłowe wejście do lokalu. W mieszkaniu zabezpieczyli ponad 1000 porcji amfetaminy, 170 porcji mefedronu oraz marihuanę.</p><p>37-letni mieszkaniec Gogolina został zatrzymany. Zabezpieczone substancje przekazano do badań laboratoryjnych. To właśnie wyniki badań będą istotne dla dalszego postępowania.</p><p><strong>Sprawa jest rozwojowa</strong></p><p>Policja informuje, że postępowanie nadal trwa. Na tym etapie prowadzone są dalsze ustalenia dotyczące zabezpieczonych substancji oraz okoliczności ich znalezienia.</p><p>O dalszych losach zatrzymanego zdecydują ustalenia prowadzonego postępowania.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] Zagrali ku pamięci legendy. Blisko 130 zawodników w Memoriale Norberta Mnicha w Krapkowicach]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7635,zdjecia-zagrali-ku-pamieci-legendy-blisko-130-zawodnikow-w-memoriale-norberta-mnicha-w-krapkowicach</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7635,zdjecia-zagrali-ku-pamieci-legendy-blisko-130-zawodnikow-w-memoriale-norberta-mnicha-w-krapkowicach</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 07:12:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-zagrali-ku-pamieci-legendy-blisko-130-zawodnikow-w-memoriale-norberta-mnicha-w-krapkowica-1790054324.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Blisko 130 zawodników z czterech województw przyjechało do Krapkowic na II Memoriał Norberta Mnicha w tenisie stołowym. Zawody były nie tylko sportową rywalizacją w sześciu kategoriach, ale przede wszystkim spotkaniem ku pamięci zawodnika z Żywocic, reprezentanta Polski i laureata prestiżowych nagród Fair Play.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Krapkowicach z udziałem blisko 130 zawodników z czterech województw odbyła się II edycja Memoriału Norberta Mnicha w tenisie stołowym. Zawody rozegrano w sześciu kategoriach.</p><p>Patron turnieju, Norbert Mnich całe swoje życie związany był z tenisem stołowym. Swoją przygodę z ping-pongiem rozpoczynał w rodzinnych Żywocicach, reprezentując miejscowy LZS. Z czasem jego talent zaprowadził go na największe krajowe i międzynarodowe areny. W barwach reprezentacji Polski zdobywał medale mistrzostw świata i Europy, a z AZS-em Politechnika Śląska sięgał po najważniejsze krajowe trofea. Po zakończeniu wyczynowej kariery nie odsunął się jednak od sportu. Wrócił do swoich korzeni i aktywnie działał na rzecz rozwoju tenisa stołowego w Żywocicach oraz całej lokalnej społeczności. Pomagał młodym zawodnikom, dzielił się doświadczeniem i był jedną z osób, które budowały kolejne pokolenia miejscowych pasjonatów tej dyscypliny. Jego sportową klasę najlepiej pokazuje jednak nie tylko lista sukcesów, ale również wyjątkowe wyróżnienia – Nagrodę Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz wyróżnienie Międzynarodowego Komitetu Fair Play przy UNESCO za gest podczas międzynarodowego turnieju w Belgii w 1986 roku. Przyznał się wówczas do błędu, którego nie zauważyli sędziowie, choć decyzja ta kosztowała go zwycięstwo. Norbert Mnich odszedł tragicznie w 2016 roku, po zasłabnięciu podczas meczu tenisa stołowego. Miał zaledwie 50 lat. Pamięć o nim pozostaje jednak żywa, a organizowany w Żywocicach memoriał jest najlepszym dowodem na to, że jego sportowa droga i praca na rzecz lokalnego środowiska wciąż inspirują kolejne pokolenia zawodników.</p><p>Drugą edycję memoriału zdominowali zawodnicy z Żywocic i Tarnowskich Gór. Pierwsi w liczbie ośmiu stawali na podium, drudzy uczynili to pięciokrotnie.&nbsp;</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/38,20ae6b6cf2"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Straganik w Krapkowicach już w czwartek: zapas smaku i swojskich wyrobów do domowych spiżarni]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7640,straganik-w-krapkowicach-juz-w-czwartek-zapas-smaku-i-swojskich-wyrobow-do-domowych-spizarni</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7640,straganik-w-krapkowicach-juz-w-czwartek-zapas-smaku-i-swojskich-wyrobow-do-domowych-spizarni</guid>
            <pubDate>Tue, 22 Sep 2026 07:07:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-straganik-w-krapkowicach-juz-w-czwartek-zapas-smaku-i-swojskich-wyrobow-do-domowych-spizarni-1790140203.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Swojskie wypieki, świeże warzywa i owoce, kiszonki, sery, tradycyjne wędliny, miody, oleje i ryby wędzone na drewnie bukowym – tak zapowiada się kolejna edycja krapkowickiego „Straganika”. Mini bazarek odbędzie się już w czwartek, 24 września, na Placu Eichendorffa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Miłośnicy tradycyjnej żywności i produktów od regionalnych wytwórców znów będą mieli powód, by zajrzeć na Plac Eichendorffa. W czwartek, 24 września, w Krapkowicach odbędzie się kolejna edycja popularnego „Straganika”. Na mieszkańców czekać będą stoiska pełne domowych wypieków, świeżych warzyw, przetworów, serów, wędlin, miodów i innych regionalnych specjałów.</p><p>Krapkowicki „Straganik” na stałe wpisał się już w kalendarz lokalnych wydarzeń. Mini bazarek przyciąga zarówno stałych bywalców, jak i osoby, które dopiero odkrywają ofertę miejscowych gospodarzy i producentów.</p><p>Mini bazarek jest dobrą okazją do zaopatrzenia domowych spiżarni przed jesienią. Na stoiskach znajdziemy produkty, które kojarzą się z tradycyjną, domową kuchnią. Wśród oferowanych specjałów mają pojawić się między innymi swojskie wypieki, drożdżówki i ciasteczka. Nie zabraknie również świeżych warzyw i owoców, a także przetworów – dżemów, naturalnych soków, warzyw konserwowanych i kiszonek. Lokalni gospodarze zaoferują także jaja z wolnego wybiegu, tradycyjne wędliny oraz ryby wędzone na drewnie bukowym. Miłośnicy serów będą mogli wybierać między innymi spośród wariantów z czosnkiem, czarnuszką, ziołami, suszonymi pomidorami czy orzechami. Dopełnieniem oferty będą naturalne miody oraz tłoczone na zimno oleje.</p><p>Straganik ma być nie tylko miejscem zakupów. To również okazja do rozmowy z osobami, które stoją za powstaniem oferowanych produktów. Wystawcy chętnie opowiadają o swojej pracy, sposobach przygotowywania wyrobów i sprawdzonych recepturach, a także umożliwiają przed zakupem sprawdzenie smaków wybranych produktów. Dla stałych klientów to kolejna okazja do uzupełnienia zapasów, a dla nowych odwiedzających – możliwość poznania regionalnych producentów i ich oferty.</p><p>Koniec września to czas, gdy wiele osób zaczyna myśleć o zapasach na jesień i zimę. Przetwory, kiszonki, miody czy oleje mogą więc znaleźć swoje miejsce w niejednej krapkowickiej spiżarni.</p><p>Organizatorzy zachęcają mieszkańców, by w czwartek zajrzeli na Plac Eichendorffa i poznali ofertę regionalnych wystawców. Krapkowicki „Straganik” odbędzie się w czwartek, 24 września, w godz. 14.00–17.00 na Placu Eichendorffa.<br>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] Nowa szatnia i 80 lat LZS Stradunia. Polacy i Czesi zagrali razem]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7634,zdjecia-nowa-szatnia-i-80-lat-lzs-stradunia-polacy-i-czesi-zagrali-razem</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7634,zdjecia-nowa-szatnia-i-80-lat-lzs-stradunia-polacy-i-czesi-zagrali-razem</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 17:36:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-nowa-szatnia-i-80-lat-lzs-stradunia-polacy-i-czesi-zagrali-razem-1790005447.png" type="image/png" medium="image" /><description>W Straduni wydarzyło się w sobotę naprawdę dużo. Oficjalnie otwarto nową szatnię LZS Stradunia wartą ponad 1,8 mln zł, klub świętował 80-lecie działalności, a na boisku rozegrano polsko-czeski turniej „Integracja bez Granic”. Były odznaczenia, jubileuszowy tort, sportowa rywalizacja i wspólna biesiada. Zobaczcie zdjęcia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>„Kiedyś to był blaszak, a teraz wielka przebieralnia” – mówią najmłodsi zawodnicy LZS Stradunia. W sobotę, 19 września, klub oficjalnie otworzył nowe zaplecze szatniowe. Inwestycja kosztowała 1 826 438,33 zł.</p><p>Nowy budynek zastąpił wysłużony obiekt, który przez lata służył zawodnikom Straduni. Teraz piłkarze gospodarzy i drużyny przyjezdne mają do dyspozycji szatnie gospodarzy, gości i sędziów, pomieszczenie magazynowe oraz zaplecze dla działającego w Straduni klubu tenisa ziemnego. Zagospodarowano także teren wokół budynku.</p><blockquote><p>– Mała wioska, ale duże marzenia. Kiedyś to był blaszak, a teraz wielka przebieralnia – mówią najmłodsi zawodnicy LZS Stradunia.</p></blockquote><p><strong>Ponad 1,8 mln zł na nowe zaplecze</strong></p><p>Na realizację inwestycji klub otrzymał po 300 tys. zł ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej – przekazanych przez Zarząd Województwa Opolskiego oraz w ramach tego samego programu ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.</p><blockquote><p>– Powstanie nowej szatni jest dla naszego klubu niezwykle ważnym wydarzeniem. To nie tylko nowoczesna infrastruktura sportowa, ale przede wszystkim miejsce, które stworzy lepsze warunki do uprawiania sportu, integracji oraz rozwijania pasji przez dzieci, młodzież i dorosłych – mówił podczas uroczystości Janusz Michna, prezes LZS Stradunia.</p></blockquote><p><strong>80 lat LZS Stradunia</strong></p><p>Otwarcie nowej szatni zbiegło się z 80-leciem LZS Stradunia. Jak przypomniał Marek Ochlast, pierwsze działania związane z tworzeniem klubu rozpoczęły się już w 1945 roku, a w 1946 roku LZS Stradunia został oficjalnie zarejestrowany.</p><p><strong>Odznaczenia, tort i wspólne świętowanie</strong></p><p>Podczas jubileuszu wręczono podziękowania i odznaczenia osobom zaangażowanym w działalność klubu. Wręczono również odznaczenia Gminy i LZS Stradunia. Uhonorowano 28 osób zaangażowanych w działalność klubu. Po oficjalnej części przyszedł czas na jubileuszowy tort i wspólne świętowanie.</p><p><strong>Polacy i Czesi zagrali razem</strong></p><p>Tego samego dnia na boisku w Straduni rozegrano turniej „Integracja bez Granic”, będący częścią projektu „V lat współpracy – Brzmi Dobrze”.</p><p>Na boisku spotkały się drużyny z Polski i Czech. Rywalizowały dzieci, młodzież i seniorzy.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w e-wydaniu z 22 września 2026.</strong></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[70 lat harcerstwa w Krapkowicach. Część historii zabrał ogień i powódź]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7633,70-lat-harcerstwa-w-krapkowicach-czesc-historii-zabral-ogien-i-powodz</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7633,70-lat-harcerstwa-w-krapkowicach-czesc-historii-zabral-ogien-i-powodz</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 15:51:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-70-lat-harcerstwa-w-krapkowicach-czesc-historii-zabral-ogien-i-powodz-1790004700.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Hufiec ZHP Krapkowice ma już 70 lat, ale nie całą jego historię da się dziś odtworzyć. Część dokumentów spłonęła w archiwum Chorągwi, kolejne materiały zabrała powódź w 1997 roku. O tym, co przetrwało, przypomniano podczas jubileuszowego pikniku pod halą sportową w Krapkowicach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>70 lat historii Hufca ZHP Krapkowice świętowano podczas jubileuszowego pikniku pod halą sportową w Krapkowicach. Była gra terenowa, harcerskie piosenki, sportowe konkurencje, nauka resuscytacji i pokaz codziennego życia harcerzy. Jednak za jubileuszem kryje się także historia, której nie da się dziś w pełni odtworzyć.</p><p>Piknik był wspólnym świętem Hufca ZHP Krapkowice i Hufca ZHP Strzelce Opolskie, które obecnie są połączonymi jednostkami. Mieszkańcy mogli nie tylko zobaczyć, czym na co dzień zajmują się harcerze, ale również sami włączyć się w przygotowane aktywności.</p><p>Była gra terenowa dla mieszkańców, wspólne śpiewanie harcerskich piosenek oraz pokaz resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Uczestnicy mogli także spróbować swoich sił w sportowych konkurencjach, m.in. strzelaniu z łuku i rzucie&nbsp;</p><blockquote><p>– Jest to duże przedsięwzięcie, ale jest to także element, który spaja wszystkie nasze środowiska i wszyscy drużynowi chcą zademonstrować swoją jednostkę jak najlepiej – mówi harcmistrzyni Angelika Zawieja, zastępczyni Komendanta Hufca ZHP Krapkowice ds. relacji zewnętrznych.</p></blockquote><p>Dla harcerzy jubileusz był także okazją do pokazania mieszkańcom, jak wygląda ich codzienna działalność. (...)</p><p>Jubileusz Hufca ZHP Krapkowice to nie tylko okazja do świętowania. To także moment, by przypomnieć historię krapkowickiego harcerstwa.</p><p>Jej pełne odtworzenie nie jest jednak dziś proste. Na początku lat 70. dokumenty trafiały do archiwum Chorągwi, które później spłonęło. Kolejne materiały zostały zabrane przez powódź w 1997 roku...</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w e-wydaniu z 22 września 2026.</strong></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Włamanie w Gogolinie. Małżeństwo miało ukraść alkohol i węgiel. Wpadli dzień później]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7632,wlamanie-w-gogolinie-malzenstwo-mialo-ukrasc-alkohol-i-wegiel-wpadli-dzien-pozniej</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7632,wlamanie-w-gogolinie-malzenstwo-mialo-ukrasc-alkohol-i-wegiel-wpadli-dzien-pozniej</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 11:00:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-wlamanie-w-gogolinie-malzenstwo-mialo-ukrasc-alkohol-i-wegiel-wpadli-dzien-pozniej-1789981499.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>35-letnia kobieta i jej 37-letni mąż są podejrzani o kradzież z włamaniem do przysklepowego boksu w Gogolinie. Według ustaleń krapkowickich policjantów kobieta miała pilnować otoczenia, a jej mąż włamać się do środka. Ich łupem miały paść alkohol i węgiel. Oboje zostali zatrzymani następnego dnia i przyznali się do zarzutów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Policjanci z Krapkowic zatrzymali 35-letnią kobietę i jej 37-letniego męża, podejrzanych o kradzież z włamaniem do przysklepowego boksu w Gogolinie. Według ustaleń śledczych kobieta miała pilnować otoczenia, a jej mąż włamać się do środka. Ich łupem padły alkohol i węgiel. Oboje przyznali się do zarzutów. Grozi im do 10 lat więzienia.</p><p>Do włamania doszło w Gogolinie. Krapkowiccy policjanci rozpoczęli ustalanie osób, które mogły mieć związek z kradzieżą.</p><p>Jak wynika z ich ustaleń, w zdarzeniu uczestniczyło małżeństwo. 35-letnia kobieta miała obserwować najbliższe otoczenie i pełnić funkcję tzw. czujki. W tym czasie jej 37-letni mąż włamał się do przysklepowego boksu, w którym przechowywany był towar.</p><p>Po kradzieży alkoholu i węgla para miała odjechać z miejsca zdarzenia na rowerach.</p><p><strong>Policjanci zatrzymali ich następnego dnia</strong></p><p>Podejrzani nie pozostawali długo nieustaleni. Dzięki czynnościom operacyjnym i zebranym informacjom krapkowiccy policjanci już następnego dnia ustalili ich tożsamość i zatrzymali oboje.</p><p>Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie małżeństwu zarzutów kradzieży z włamaniem. Oboje przyznali się do zarzucanych im czynów.</p><p>Za kradzież z włamaniem grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. O dalszym losie podejrzanych zdecyduje sąd.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Leczenie w znieczuleniu ogólnym - teraz także bez orzeczenia o niepełnosprawności]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7628,leczenie-w-znieczuleniu-ogolnym-teraz-takze-bez-orzeczenia-o-niepelnosprawnosci</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7628,leczenie-w-znieczuleniu-ogolnym-teraz-takze-bez-orzeczenia-o-niepelnosprawnosci</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 06:17:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-leczenie-w-znieczuleniu-ogolnym-teraz-takze-bez-orzeczenia-o-niepelnosprawnosci-1789727275.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Zabieg w znieczuleniu ogólnym pozwala wyleczyć wszystkie zęby podczas jednej wizyty, bez bólu, bez strachu i bez konieczności współpracy dziecka. Od 2026 r. dla dzieci w ramach NFZ — także bez orzeczenia o niepełnosprawności. M.in. o tym mówi Kierownik Poradni Stomatologii w Znieczuleniu Ogólnym Samed w Krapkowicach dr n. med. Jan Kiryk w rozmowie z Mateuszem Dąbrowskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>- Co robić, gdy dziecko panicznie boi się wejścia do gabinetu dentystycznego i samego fotela? Jakie sprawdzone, domowe sposoby pomagają uspokoić malucha przed wizytą? A jeśli dziecko na widok borowania zaczyna krzyczeć i się wyrywać - jak wtedy postępować?</strong><br>- Co robić w domu przed wizytą? Po pierwsze - przyjść wcześnie, zanim cokolwiek zaboli. Pierwsza wizyta powinna być adaptacyjna: policzenie zębów, przejażdżka fotelem, nagroda. Po drugie - uważać na słowa. Zdania typu „nie bój się”, „na pewno nie będzie bolało”, „nikt ci nic nie będzie wyrywał” wprowadzają do głowy dziecka dokładnie te pojęcia, których chcemy uniknąć. Lepiej mówić neutralnie: „pani doktor policzy zęby i sprawdzi, czy są mocne”. Po trzecie - nigdy nie straszyć dentystą jako karą za niemycie zębów i nie opowiadać przy dziecku własnych złych wspomnień; lęk rodzica przenosi się na dziecko. Pomagają: zabawa w gabinet z pluszakiem, książeczka lub filmik pokazujący wizytę, umówienie terminu na rano, gdy dziecko jest wyspane i najedzone. W gabinecie mamy do dyspozycji sprawdzone techniki: „powiedz–pokaż–zrób”, pozytywne wzmocnienie, kontrolę głosu, odwracanie uwagi – to pomaga w adaptacji i bezstresowym przejściu przez wizytę. A gdy dziecko krzyczy i wyrywa się na dźwięk wiertła? Przerywam. To nie jest przegrana, tylko decyzja kliniczna. Jednorazowe „przetrzymanie” dziecka siłą może dać wyleczony ząb i pacjenta, który przez dwadzieścia lat nie wejdzie do gabinetu. Gdy mamy sytuację z odmową współpracy - umawiamy wtedy dziecko na następną wizytę aby podjąć kolejną próbę leczenia. Następny szczebel to sedacja wziewna podtlenkiem azotu - „gaz rozweselający”, &nbsp;a dopiero gdy i to zawodzi, znieczulenie ogólne.</p><p><strong>- Jakie są najczęstsze przyczyny bólu zęba u małych dzieci – czy zawsze chodzi o próchnicę, czy ból może wynikać także z ząbkowania, podrażnienia dziąseł, stanów zapalnych zatok lub innych czynników?</strong><br>- Ból zęba u dziecka to objaw bardzo częsty - metaanaliza 71 badań wykazała, że doświadczyło go 36,2 proc. dzieci i młodzieży. Ta sama praca odpowiada zresztą na pierwszą część pytania: doświadczenie próchnicy zwiększało szansę wystąpienia bólu 3,5-krotnie. Próchnica jest więc przyczyną numer jeden i tak też do bólu podchodzimy, dopóki nie wykluczymy jej badaniem. Ale nie każdy ból zęba to dziura. W praktyce różnicuję kilka scenariuszy - nieodwracalne zapalenie miazgi lub ropień, hipomineralizacje trzonowcowo-siekaczową (MIH), wyrzynanie się zębów, urazy, zmiany na błonie śluzowej jak i przyczyny pozazębowe - przede wszystkim zapalenie zatok szczękowych, zapalenie ucha środkowego, ból mięśniowy przy bruksizmie, a wyjątkowo bóle neuropatyczne. Sygnały, przy których nie należy czekać: obrzęk twarzy lub okolicy oka, gorączka, trudność w otwieraniu ust lub przełykaniu, ból wybudzający dziecko w nocy. To wskazania do pilnej wizyty.</p><p><strong>- Słyszy się, że w niektórych przypadkach przy leczeniu zębów u dzieci stosuje się znieczulenie ogólne. Dla jakich grup dzieci jest ono przeznaczone? W jakich sytuacjach się je zaleca? I czy taka forma znieczulenia jest uznawana za bezpieczną dla małych pacjentów?</strong><br>- Znieczulenie ogólne jest świetną metodą gdy mamy duże problemy ze współpracą. Kwalifikuję do niej dzieci, u których wcześniejsze szczeble zawiodły albo z góry nie mają szans: pacjentów z niepełnosprawnością intelektualną lub ruchową i ze spektrum autyzmu; bardzo małe dzieci z rozległą próchnicą wczesnego dzieciństwa, u których do wyleczenia jest kilkanaście zębów; dzieci z silną dentofobią mimo wyczerpania metod łagodniejszych; dzieci z chorobami ogólnoustrojowymi; pacjentów z alergią na środki miejscowo znieczulające.<br>Dla czytelników istotna jest zmiana systemowa: od 1 stycznia 2026 roku Narodowy Fundusz Zdrowia znacząco poszerzył finansowanie leczenia stomatologicznego dzieci w znieczuleniu ogólnym na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia z 19 grudnia 2024 r. Świadczenie obejmuje m.in. dzieci do 18. roku życia z alergią na znieczulenie miejscowe, z chorobami ogólnoustrojowymi, dzieci niewspółpracujące - w tym z silną dentofobią - wymagające ekstrakcji bądź leczenia kanałowego co najmniej czterech zębów, a także dzieci do 3. roku życia z licznymi ubytkami, u których wizyty adaptacyjne i sedacja okazały się nieskuteczne Wcześniej dla wielu rodzin oznaczało to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, teraz mogą mieć to w ramach świadczeń refundowanych.<br>Czy to bezpieczne? Uważam, że tak - przy zachowaniu odpowiednich warunków. Zabieg wykonuje anestezjolog, w placówce spełniającej wymogi, z pełnym monitorowaniem funkcji życiowych, po kwalifikacji i badaniach. Taki też protokół mamy wprowadzony w Samedzie.<br>Praktyczna konkluzja jest taka, że lepsze jest jedno dobrze zaplanowane, kompleksowe leczenie w znieczuleniu ogólnym niż seria kolejnych prób, miesiące bólu i zakażenia, które mogą prowadzić nawet do sepsy.&nbsp;<br>Na koniec rzecz, o której mówię każdemu rodzicowi przed takim zabiegiem: narkoza leczy skutki, nie przyczynę. W badaniu obejmującym dzieci z ciężką próchnicą wczesnego dzieciństwa aż 59,7 proc. wymagało później nieplanowanego ponownego leczenia; ryzyko było wyraźnie niższe u dzieci regularnie zgłaszających się na kontrole i objętych profesjonalną fluoryzacją. Bez zmiany nawyków żywieniowych, higieny i regularnych wizyt u stomatologa próchnica po prostu wraca.</p><p><strong>- U dziecka wypadł mleczny ząb, a nie pojawia się nowy. Dentysta zasugerował, że może brakować zawiązka zęba stałego. Jak często występuje taka sytuacja? Z czego wynika - czy ma to związek z dietą w dzieciństwie, czy jest to kwestia uwarunkowań genetycznych? I jakie są dalsze kroki postępowania w takim przypadku?</strong><br>- To sytuacja zaskakująco częsta - częstsza, niż się rodzicom wydaje. Wrodzony brak zawiązków zębów stałych, po wyłączeniu zębów mądrości, dotyczy średnio około 6–7 procent populacji. Statystycznie najczęściej brakuje drugiego przedtrzonowca w żuchwie, górnego siekacza bocznego i drugiego przedtrzonowca w szczęce. Odpowiadając wprost na pytanie o dietę: nie, to nie jest wina jedzenia ani sposobu karmienia dziecka. To jest uwarunkowanie genetyczne. Warto pamiętać, że zawiązki zębów stałych powstają bardzo wcześnie, jeszcze w życiu płodowym i w pierwszych miesiącach życia - żadna dieta w wieku przedszkolnym nie może już tego procesu ani zepsuć, ani naprawić. Dlatego w wywiadzie pytam rodziców, czy ktoś w rodzinie nie miał podobnej sytuacji; bardzo często okazuje się, że tak. Co dalej? Pierwszym krokiem jest zdjęcie rentgenowskie - pantomogram. Ważna uwaga: u bardzo małego dziecka rozpoznanie bywa przedwczesne, bo zawiązki przedtrzonowców mineralizują się później i na wcześnie wykonanym zdjęciu mogą być jeszcze niewidoczne. Dlatego zdjęcia rentgenowskie zalecamy po 6. roku życia jeśli nie ma objawów sugerujących konieczność wcześniejszego ich wykonania. Jeśli zawiązka faktycznie nie ma, kluczowa zasada brzmi: dopóki ząb mleczny jest zdrowy i stabilny, zostawiamy go. Nie jest to rozwiązanie prowizoryczne. Dalsze opcje ustala się zespołowo, zwykle z ortodontą: ortodontyczne zamknięcie luki i przesunięcie zębów sąsiednich, autotransplantacja, albo utrzymanie miejsca i wszczepienie implantu - ale dopiero po zakończeniu wzrostu kości twarzy, czyli zwykle po 18. - 20. roku życia.</p><p><strong>- Często można usłyszeć opowieści, że dawniej wyrywało się dzieciom mleczaki nitką przywiązaną do klamki. Czy taka metoda jest niebezpieczna? Czy przy chwiejnym zębie, który ledwo się trzyma, zawsze konieczna jest wizyta u dentysty, czy można spróbować usunąć go w warunkach domowych?</strong><br>- Zacznę od uczciwego zastrzeżenia: nikt nie przeprowadził badania z randomizacją porównującego klamkę z fotelem dentystycznym i nigdy nie przeprowadzi. Opieram się więc na fizjologii, opisach powikłań i wytycznych. Ząb mleczny wypada wtedy, gdy jego korzeń został niemal całkowicie zresorbowany i &nbsp;trzyma go już tylko wąski rąbek dziąsła. Taki ząb w większości przypadków dziecko usunie samo, ruszając go językiem albo gryząc jabłko. Nie ma żadnego powodu do pośpiechu. Problem z metodą „nitka i klamka” polega na tym, że siła jest gwałtowna, niekontrolowana i skierowana w przypadkową stronę. Możliwe następstwa to złamanie korony z pozostawieniem fragmentu korzenia w dziąśle, rozerwanie i krwawienie dziąsła, a przede wszystkim ryzyko połknięcia albo zachłyśnięcia się zębem. Jest jeszcze koszt, o którym się rzadko mówi: ból i zaskoczenie mogą utrwalić lęk przed leczeniem na lata. Lęk stomatologiczny dotyczy blisko co czwartego dziecka, a wśród przedszkolaków nawet co trzeciego - nie warto do tej statystyki dokładać. Kiedy naprawdę można pomóc w domu? Gdy ząb jest ruchomy we wszystkich kierunkach, praktycznie „wisi”, nie boli i dziecko samo pozwala go dotknąć. Wtedy czystymi rękami, przez gazik, można usunąć ząb ruchem obrotowym. Jeśli ząb stawia opór albo dziecko protestuje - odpuszczamy i próbujemy za kilka dni. Do gabinetu kierowałbym w sytuacjach: ząb rusza się od tygodni, ale ani drgnie w jednym kierunku; boli, dziąsło jest obrzmiałe, jest przetoka lub wyciek treści ropnej; ząb stały wyrzyna się już za mlecznym.</p><p><strong>- Jakie są konsekwencje przedwczesnego usunięcia mlecznego zęba - zanim wypadnie naturalnie? Czy może to uszkodzić rozwijający się pod nim zawiązek stałego zęba?</strong><br>- Najważniejsza i najczęstsza konsekwencja to utrata miejsca w łuku zębowym. Zęby mleczne pełnią funkcję naturalnego utrzymywacza przestrzeni dla swoich następców. Gdy któryś zniknie zbyt wcześnie, sąsiednie zęby mogą się przechylać i przesuwać w powstałą lukę w efekcie czego może powstać wada zgryzu, której wcześniej nie było. Dlatego w takich sytuacjach w uzasadnionych przypadkach rozważamy utrzymywacz przestrzeni - prostą aparaturę, która „pilnuje” miejsca do czasu wyrznięcia zęba stałego. Decyzja nigdy nie jest automatyczna; bierzemy pod uwagę, który ząb został utracony, ile czasu minęło, wiek zębowy dziecka, i szereg innych czynników. Teraz kluczowe pytanie: czy ekstrakcja uszkadza zawiązek? Prawidłowo wykonane usunięcie zęba mlecznego rzadko powoduje uszkodzenie następcy. Paradoksalnie jednak groźniejsze bywa to, co ekstrakcję poprzedza. Przewlekłe zakażenie okołowierzchołkowe zęba mlecznego - czyli zaniedbana próchnica z martwicą miazgi, działa na zawiązek pod spodem znacznie dłużej i intensywniej niż kilkanaście sekund zabiegu. Wniosek praktyczny dla rodziców jest odwrotny do intuicji: największym błędem nie jest usunięcie zęba mlecznego, tylko odwlekanie leczenia w nadziei, że „i tak wypadnie”. Ząb mleczny usuwamy wtedy, gdy jest ku temu wskazanie - zakażenie, nieodwracalne zapalenie miazgi, uraz, wskazanie ortodontyczne &nbsp;i nigdy „profilaktycznie”, żeby mieć spokój.</p><p><strong>- Dziękuję za rozmowę.&nbsp;</strong></p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Oczy nie wybaczają  zaniedbań]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7627,oczy-nie-wybaczaja-zaniedban</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7627,oczy-nie-wybaczaja-zaniedban</guid>
            <pubDate>Mon, 21 Sep 2026 06:13:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-oczy-nie-wybaczaja-zaniedban-1789726599.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Coraz więcej osób trafia do gabinetów okulistycznych dopiero wtedy, gdy wzrok zaczyna zawodzić - a wiele chorób oczu rozwija się po cichu, bez bólu i bez wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. Krótkowzroczność u młodych, zaćma i jaskra u starszych, przeciążone oczy od ekranów, mity o „psujących okulary” i rodzice, którzy dopiero uczą się rozpoznawać pierwsze symptomy u dzieci. Bożena Świątek lekarz specjalista w dziedzinie okulistyki z OKO‑MED w Krapkowicach przypomina, że wzroku nie da się zbadać w domu, a zaniedbania potrafią kosztować więcej niż tylko gorsze widzenie - czasem decydują o tym, czy w ogóle będziemy jeszcze widzieć świat tak, jak dziś.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Różny wiek i różne problemy</strong><br>Do gabinetów okulistycznych zgłaszają się osoby w każdym wieku – i młodsi, i starsi. Wśród pierwszej z wymienionych grup, stale rośnie świadomość na temat chorób i wad wzroku. Często zgłaszają się na wizyty kontrolne, chcąc zbadać wzrok, by wykryć i zdiagnozować ewentualne problemy. Ma to związek z korzystaniem z telefonów, komputerów i tabletów, co sprzyja przeciążeniu narządu wzroku. Podobnie jak u osób w średnim wieku, najczęściej diagnozuje się u nich krótkowzroczność, nadwzroczność oraz astygmatyzm. U osób starszych natomiast częściej występują choroby takie jak zaćma, jaskra czy schorzenia wynikające z chorób ogólnoustrojowych, np. retinopatia cukrzycowa lub zmiany naczyniowe związane z nadciśnieniem.&nbsp;</p><p><strong>Obserwacja – ważna rzecz</strong><br>Istotnym elementem jest świadomość i obserwacja, szczególnie jeśli mowa o rodzicach.<br>– Jeśli dziecko potyka się o zabawki lub inne przedmioty leżące na podłodze, zbliża zabawki bardzo blisko twarzy, podchodzi pod sam ekran monitora czy telewizora – to są sygnały ostrzegawcze. Małe dziecko nie powie, że jednym okiem widzi lepiej, a drugim gorzej, dlatego rodzice powinni traktować takie zachowania jako powód do natychmiastowej konsultacji okulistycznej – wyjaśnia Bożena Świątek lekarz specjalista w dziedzinie okulistyki z OKO‑MED w Krapkowicach.<br>Specjalistka chorób oczu podkreśla, że świadomość rodziców rośnie. Coraz częściej zapisują dzieci na profilaktyczne badania, zanim pojawią się wyraźne objawy. W przypadku osób starszych sytuacja wygląda inaczej – część pacjentów nie dostrzega symptomów chorób, a niekiedy nie rozumie zaleceń lekarza, co utrudnia leczenie i opóźnia diagnozę.</p><p><strong>Ważne są regularne badania</strong><br>Najczęstsze choroby oczu – takie jak zwyrodnienie plamki, zwyrodnienie bieguna tylnego czy jaskra – są trudne do wykrycia na wczesnym etapie bez specjalistycznego sprzętu.<br>– Wiele schorzeń narządu wzroku rozwija się stopniowo. Przykładem jest zaćma, czyli naturalny proces starzenia się soczewki. Z czasem traci ona przejrzystość: z klarownej, „jak szyba”, staje się coraz bardziej przymglona. Organizm potrafi się do tego adaptować, dlatego pacjent często nie zauważa pogorszenia i myśli, że „tak ma być”.<br>Jedynym wyjątkiem jest ostra jaskra, której objawy – ból oka, ból głowy, łzawienie – pojawiają się nagle i wymagają natychmiastowej reakcji.<br>Warto podkreślić jedną rzecz: wzroku nie da się zbadać samodzielnie. Możemy jedynie zauważyć coraz mniej wyraźne widzenie czy pogorszenie ostrości w jednym oku. Takie objawy są wystarczającym powodem, by zgłosić się do specjalisty.<br>– Żadna „domowa metoda” nie zastąpi profesjonalnego badania. – dodaje Bożena Świątek - Ostrość wzroku to jedyne, co jesteśmy w stanie ocenić samodzielnie. Tylko okulista może sprawdzić ciśnienie wewnątrzgałkowe – zupełnie inne niż ciśnienie ogólne – oraz obejrzeć dno oka, czego w warunkach domowych nie da się zrobić. Oko jest małym, ale wyjątkowo skomplikowanym organem, podatnym na wiele chorób, których nie da się wykryć bez odpowiedniego sprzętu.<br>Warto pamiętać również o tym, że każdy ośrodek dysponuje innym wyposażeniem, co wpływa na czas diagnostyki i możliwości wykrywania chorób.</p><p><strong>Dbanie o oczy</strong><br>W dbaniu o oczy kluczowe są konkretne zasady. Jedną z najważniejszych jest regularne odrywanie wzroku od ekranu i patrzenie w dal podczas pracy przy komputerze czy czytania. Istotne jest również odpowiednie oświetlenie oraz dieta bogata w witaminy A, C i E, a także w cynk i luteinę – znajdziemy je m.in. w zielonych warzywach liściastych, rybach, orzechach, fasoli czy kaszy. Ważne jest też regularne nawilżanie oczu odpowiednimi kroplami, które pomagają je oczyścić. Należy unikać używek oraz suchego powietrza.<br>W przypadku długiego patrzenia na bliską odległość – np. na ekran komputera czy telefonu – konieczne są przerwy, które pozwalają rozluźnić akomodację oczu. Zaleca się robić krótkie przerwy, żeby odciążyć ten organ od wytężonej pracy. Nie można spędzać całych dni przy telefonie. Ważna jest również odległość od ekranu – pół metra.</p><p><strong>Mity</strong><br>Wokół badań i zabiegów okulistycznych narosło wiele mitów. Bożena Świątek wskazuje jeden z łagodniejszych, z którym pacjenci wciąż się zgłaszają:&nbsp;<br>– Często pacjenci są przekonani, że podczas zabiegu „wyciąga się oko”. Wyobrażają sobie, że siedzą na fotelu, a my wyjmujemy gałkę oczną i operujemy ją na stole.<br>Do najczęściej powtarzanych mitów dotyczących dbania o wzrok należą m.in. przekonanie, że czytanie w nocy trwale psuje wzrok (nie psuje, o ile zadbamy o odpowiednie oświetlenie), że noszenie okularów „pogarsza oczy”, albo że wady refrakcji – takie jak krótkowzroczność – można wyleczyć ćwiczeniami.</p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] Moszna w rytmie dożynek. Korony, korowód i chleb z tegorocznego ziarna]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7631,zdjecia-moszna-w-rytmie-dozynek-korony-korowod-i-chleb-z-tegorocznego-ziarna</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7631,zdjecia-moszna-w-rytmie-dozynek-korony-korowod-i-chleb-z-tegorocznego-ziarna</guid>
            <pubDate>Sun, 20 Sep 2026 18:38:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-moszna-w-rytmie-dozynek-korony-korowod-i-chleb-z-tegorocznego-ziarna-1789927785.png" type="image/png" medium="image" /><description>Moszna w niedzielę stała się miejscem gminnego święta plonów. Na tamtejszym hipodromie mieszkańcy gminy Strzeleczki spotkali się, by podziękować za tegoroczne zbiory, kultywować lokalne tradycje i wspólnie świętować zakończenie żniw. To ostatnia gmina w powiecie krapkowickim, która w tym roku obchodzi swoje dożynki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Święto plonów rozpoczęło się od mszy świętej i tradycyjnego <strong>korowodu dożynkowego</strong>. Na trasie pojawiły się efektownie udekorowane przyczepy, przygotowane przez poszczególne sołectwa. Nie zabrakło również niezwykle ważnego symbolu dożynek – <strong>koron dożynkowych</strong>. Sołectwa przygotowały je z dużą starannością, wykorzystując tegoroczne zboża, kwiaty i inne naturalne materiały. Każda z koron była inna i stanowiła efekt pracy oraz zaangażowania mieszkańców.</p><p>Do święta plonów przygotowała się także sama Moszna. <strong>Mieszkańcy udekorowali swoje posesje</strong>, dzięki czemu już na długo przed rozpoczęciem uroczystości można było poczuć wyjątkową, dożynkową atmosferę.</p><p>Centralnym miejscem tegorocznych obchodów był <strong>hipodrom w Mosznej</strong>, gdzie zgromadzili się mieszkańcy gminy oraz goście. To właśnie tutaj odbywała się dalsza część uroczystości, której najważniejszym elementem było podziękowanie za tegoroczne plony.</p><p>Nie mogło zabraknąć również jednej z najstarszych dożynkowych tradycji – <strong>dzielenia się chlebem</strong>. Symboliczny bochen, wypieczony z tegorocznego ziarna, trafił do rąk gospodarzy. Chlebem z mieszkańcami dzielili się burmistrz Strzeleczek <strong>Marek Pietruszka</strong>, sekretarz <strong>Łukasz Borsuk</strong>, przewodniczący Rady Miejskiej w Strzeleczkach <strong>Włodzimierz Wolny</strong> oraz sołtys Mosznej <strong>Krystyna Gąsior</strong>.</p><p>Chleb podczas dożynek ma szczególne znaczenie. Jest symbolem pracy, dostatku i szacunku dla tych, którzy przez cały rok pracują, by ziarno mogło trafić z pól do gospodarstw, a następnie na nasze stoły. Dzielenie się nim jest wyrazem wdzięczności za tegoroczne zbiory i życzeniem, by nikomu chleba nie zabrakło.</p><p>Dożynki w Mosznej były również okazją do spotkania mieszkańców wszystkich sołectw gminy Strzeleczki. Przygotowane przez nich korony, dekoracje i dożynkowe przyczepy pokazały, jak dużym zaangażowaniem lokalnej społeczności cieszy się ta tradycja.</p><p>Tegoroczne święto plonów w Mosznej zamyka dożynkowy kalendarz w <strong>powiecie krapkowickim</strong>. Po uroczystościach organizowanych w poszczególnych gminach przyszedł czas również na mieszkańców gminy Strzeleczki, którzy wspólnie podziękowali za tegoroczne plony i pracę rolników.</p><p>Dożynki pozostają jednym z tych wydarzeń, które łączą pokolenia. Tradycyjny korowód, misternie wykonane korony, przystrojone posesje, wspólny chleb i spotkanie mieszkańców przypominają, że mimo zmieniającego się świata <strong>tradycja święta plonów wciąż ma w lokalnych społecznościach swoje ważne miejsce</strong>.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] Świętowanie w Mosznej rozpoczęte! Pierwsza beczka odszpuntowana, potem konkursy i zabawa - dziś dożynki]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7630,zdjecia-swietowanie-w-mosznej-rozpoczete-pierwsza-beczka-odszpuntowana-potem-konkursy-i-zabawa-dzis-dozynki</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7630,zdjecia-swietowanie-w-mosznej-rozpoczete-pierwsza-beczka-odszpuntowana-potem-konkursy-i-zabawa-dzis-dozynki</guid>
            <pubDate>Sun, 20 Sep 2026 10:21:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-swietowanie-w-mosznej-rozpoczete-pierwsza-beczka-odszpuntowana-potem-konkursy-i-zabawa-1789892776.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Gminne Święto Plonów w gminie Strzeleczki rozpoczęło się w sobotę w Mosznej od Oktoberfestu w bawarskim klimacie. Pierwszą beczkę odszpuntował burmistrz Marek Pietruszka. Później na uczestników czekały konkursy, wspólna zabawa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Gminne Święto Plonów w Gminie Strzeleczki rozpoczęło się w sobotę w Mosznej w prawdziwie bawarskim klimacie. Sobotnie świętowanie miało formę Oktoberfestu, a jednym z jego najważniejszych momentów było tradycyjne odszpuntowanie pierwszej beczki.</p><p>Dokonał tego burmistrz Marek Pietruszka. W symbolicznym rozpoczęciu imprezy towarzyszyli mu przewodniczący Rady Miejskiej Włodzimierz Wolny, sekretarz gminy Łukasz Borsuk oraz sołtys Mosznej Krystyna Gąsior.</p><p>Po oficjalnym początku przyszedł czas na wspólną zabawę. Na uczestników czekały konkursy, muzyka i występ zespołu Demetris. Bawarski klimat szybko przeniósł się wśród uczestników sobotniego spotkania.</p><p>To jednak dopiero początek tegorocznego świętowania w Mosznej. Już dziś odbędą się główne uroczystości Gminnego Święta Plonów, podczas których mieszkańcy wspólnie podziękują za tegoroczne plony i będą kontynuować dożynkowe świętowanie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[[ZDJĘCIA] 30 lat Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP. Jubileuszowa gala w pałacu w Żyrowej]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7629,zdjecia-30-lat-zwiazku-emerytow-i-rencistow-pozarnictwa-rp-jubileuszowa-gala-w-palacu-w-zyrowej</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7629,zdjecia-30-lat-zwiazku-emerytow-i-rencistow-pozarnictwa-rp-jubileuszowa-gala-w-palacu-w-zyrowej</guid>
            <pubDate>Sat, 19 Sep 2026 12:25:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-zdjecia-30-lat-zwiazku-emerytow-i-rencistow-pozarnictwa-rp-jubileuszowa-gala-w-palacu-w-zyrowej-1789813904.png" type="image/png" medium="image" /><description>30 lat działalności, historia środowiska pożarniczego, jubileuszowa publikacja oraz medale i odznaczenia dla zasłużonych – tak świętowano jubileusz Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP na Opolszczyźnie. Uroczysta gala odbyła się w piątek, 18 września, w pałacu w Żyrowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W piątek (18 września) w pałacu w Żyrowej odbyła się jubileuszowa gala z okazji 30-lecia działalności Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP na Opolszczyźnie. Uroczysta sceneria pałacu nadała wydarzeniu wyjątkowy charakter.</p><p>W jubileuszowym spotkaniu uczestniczyli liczni goście, wśród nich przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych. Nie zabrakło także przedstawicieli władz samorządowych – gmin, powiatów i województwa, w tym reprezentantów władzy marszałkowskiej i urzędu wojewódzkiego. Wśród zaproszonych gości znaleźli się również przedstawiciele banku i świata biznesu.</p><p>Jednym z elementów gali były prezentacje poświęcone historii i działalności Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP. Podczas spotkania przedstawiono także najnowszą publikację książkową poświęconą tej tematyce.</p><p><strong>Medale i odznaczenia dla zasłużonych</strong></p><p>Najważniejszym punktem jubileuszowej uroczystości było wręczenie medali i odznaczeń osobom szczególnie zasłużonym dla rozwoju organizacji i środowiska pożarniczego.</p><p>Jubileusz był okazją nie tylko do podsumowania 30 lat działalności związku, ale również do przypomnienia osób, które przez lata współtworzyły i rozwijały organizację.</p><p>Spotkanie uświetnił także występ przedszkolaków z Gogolina, które zaprezentowały program artystyczny.</p><p>Jubileuszowa gala w Żyrowej stała się okazją do wspomnień, podziękowań i spotkania przedstawicieli środowiska pożarniczego oraz osób związanych z działalnością Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP na Opolszczyźnie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Miłość nie mieści się w jednym schemacie]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7626,milosc-nie-miesci-sie-w-jednym-schemacie</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7626,milosc-nie-miesci-sie-w-jednym-schemacie</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 12:07:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-milosc-nie-miesci-sie-w-jednym-schemacie-1789726303.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Rozmowa o seksie i relacjach rzadko kojarzy się z profilaktyką zdrowotną. A szkoda. To, jak układamy więzi, jak rozmawiamy o potrzebach, granicach i zazdrości, ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie psychiczne, poziom stresu, poczucie bezpieczeństwa, a nawet sen i odporność. Warto więc pytać, co znaczy wierność, skąd bierze się zazdrość i dlaczego warto ustalać zasady, zanim pojawi się kryzys. Bo zdrowy związek to nie tylko kwestia emocji – to fundament dobrego życia. O tym rozmawiamy z dr. hab. n. med. Bartłomiejem Stańczykiewiczem, prof. UMW – psychologiem klinicznym, psychoterapeutą i seksuologiem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>- Panie Profesorze, dlaczego zamiast tradycyjnego zestawu pytań o życie seksualne proponuje Pan rozmowę o monogamii i niemonogamii?</strong><br>- Bo to temat znacznie szerszy niż pytanie o to, co ludzie robią w sypialni. Dotyczy miłości, lojalności, zazdrości, rodziny, odpowiedzialności i tego, kto właściwie ustala zasady naszego związku. Większość z nas wchodzi w relacje z gotowym scenariuszem: zakochanie, para, wyłączność, wspólne życie. Ten scenariusz może być bardzo dobry, ale często przyjmujemy go bez rozmowy, jakby był prawem natury. Tymczasem nawet dwoje ludzi rozumie „wierność” inaczej. Dla jednej osoby flirt jest niewinny, dla drugiej jest naruszeniem zaufania; ktoś uznaje oglądanie pornografii za prywatną sferę, ktoś inny za przekroczenie granicy. Rozmowa o różnych modelach relacji nie ma nikogo namawiać do otwierania związku. Ma zachęcić, by monogamia również była świadomym wyborem i konkretną umową, a nie domyślnym ustawieniem, którego treści nigdy nie uzgodniliśmy.</p><p><strong>- Zacznijmy więc od pojęć. Czym jest monogamia, a czym konsensualna niemonogamia?</strong><br>- W codziennym języku monogamia oznacza związek dwóch osób, które uzgadniają wyłączność romantyczną i seksualną. W praktyce zakres tej wyłączności bywa różny, dlatego ważniejsze od etykiety jest pytanie: na co dokładnie się umówiliśmy? Konsensualna, czyli uzgodniona niemonogamia, to szeroka grupa relacji, w których wszystkie zainteresowane dorosłe osoby wiedzą, że mogą istnieć inne więzi seksualne lub romantyczne, i dobrowolnie akceptują ustalone zasady. Mieszczą się tu między innymi związki otwarte, zwykle dopuszczające kontakty seksualne poza parą; poliamoria, w której możliwe są równoległe więzi uczuciowe; oraz swinging, gdzie aktywność z innymi osobami odbywa się zazwyczaj wspólnie lub w uzgodnionych okolicznościach. Te nazwy nie opisują każdego przypadku. Najważniejsza różnica nie przebiega między „jedną” a „wieloma” osobami, lecz między uzgodnieniem a oszustwem. Zdrada nie staje się niemonogamią konsensualną tylko dlatego, że dotyczy osoby trzeciej.</p><p><strong>- Czy nauka mówi, że któryś z tych modeli daje ludziom więcej szczęścia?</strong><br>- Nie mamy podstaw, by ogłosić jeden model zwycięzcą. Duża metaanaliza opublikowana w 2025 roku objęła 35 badań i prawie 24,5 tysiąca osób. Nie wykazała istotnych różnic między osobami monogamicznymi i konsensualnie niemonogamicznymi ani w satysfakcji z relacji, ani z życia seksualnego. To ważny wynik, ale nie znaczy, że każdy będzie równie szczęśliwy w każdym układzie. Badania porównują grupy; nie wybierają modelu za konkretną osobę. Część danych pochodzi z samoopisu, prób ochotniczych i głównie z krajów zachodnich. Zamiast pytać „który model jest najlepszy?”, rozsądniej zapytać: „czy ten model odpowiada potrzebom tych ludzi i czy potrafią go realizować bez krzywdzenia siebie oraz innych?”. Dobrze przeżywana monogamia może być bezpieczna i satysfakcjonująca. Dobrze uzgodniona niemonogamia również. Źle funkcjonować może każda z nich.</p><p><strong>- Czy zatem pociąg do innej osoby oznacza, że z naszym związkiem jest coś nie tak?</strong><br>- Nie. Wejście w relację nie wyłącza zdolności zauważania innych ludzi ani powstawania fantazji. Uczucie, myśl i działanie to trzy różne rzeczy. Można kogoś uznać za atrakcyjnego i pozostać wiernym umowie. Można też kochać partnera, a jednocześnie doświadczać spadku pożądania wobec niego. Miłość, więź i pożądanie są powiązane, ale nie są jednym mechanizmem. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy naturalną reakcję interpretujemy jak wyrok: „skoro podoba ci się ktoś inny, już mnie nie kochasz” albo „skoro mam fantazję, muszę ją zrealizować”. Nie musimy ani zaprzeczać własnemu doświadczeniu, ani automatycznie za nim podążać. Możemy je nazwać, sprawdzić, co znaczy, i zdecydować zgodnie z wartościami oraz zawartą umową. Nie każda myśl wymaga spowiedzi; szczerość ma służyć relacji, a nie przerzucać na partnera cały własny niepokój.</p><p><strong>- W takim razie czy pary powinny mówić sobie o fascynacji innymi osobami?</strong><br>- Nie ma jednej recepty. Najnowsze badanie nad utrzymywaniem wielu relacji wskazało dziewięć grup praktyk, między innymi ujawnianie pociągu do innych, rozmowy o zazdrości, troskę o zdrowie seksualne, rozsądne dzielenie czasu i innych zasobów oraz uzgadnianie hierarchii relacji. W tej próbie część tych praktyk wiązała się z lepszym funkcjonowaniem relacji, zwłaszcza otwarta rozmowa o zazdrości i dzielenie pewnych doświadczeń związanych z seksualnością poza parą. To jednak badanie korelacyjne: nie dowodzi, że samo wypowiedzenie informacji poprawi każdy związek. W parze monogamicznej nagłe wyznanie bez kontekstu może wywołać lęk. Dobrze najpierw uzgodnić samą zasadę rozmowy: ile chcemy wiedzieć, po co o tym mówimy, jak zapewniamy się o zaangażowaniu i co z tą informacją zrobimy. Transparentność nie oznacza obowiązku raportowania każdej fantazji.</p><p><strong>- Zazdrość bywa przedstawiana jako dowód miłości. Co naprawdę nam mówi?</strong><br>- Zazdrość jest emocją, nie certyfikatem miłości i nie pozwoleniem na kontrolę. Może sygnalizować lęk przed utratą, potrzebę bezpieczeństwa, porównywanie się, poczucie niesprawiedliwości albo realne naruszenie umowy. Warto ją potraktować jak informację: czego się boję, czego mi brakuje, jaka granica została przekroczona? Dopiero potem wybieramy zachowanie. Można powiedzieć: „boję się, że stracimy nasz wspólny czas; potrzebuję ustalenia konkretnego wieczoru dla nas”. To zupełnie co innego niż sprawdzanie telefonu, zakazywanie kontaktów czy upokarzanie osoby trzeciej. Kontrola może chwilowo zmniejszyć napięcie, ale często niszczy zaufanie. Zazdrość występuje zarówno w monogamii, jak i w niemonogamii. Istnieje też kompersja, czyli przyjemne uczucie związane z tym, że bliska osoba doświadcza czegoś dobrego z kimś innym. Kompersja nie jest obowiązkiem i może współistnieć z zazdrością.</p><p><strong>- Czy otwarcie związku może uratować parę, której wygasło życie seksualne?</strong><br>- Czasem zmiana umowy jest przemyślaną odpowiedzią na realne potrzeby, ale otwieranie związku jako terapia ratunkowa jest ryzykowne. Nowa osoba nie naprawi braku zaufania, przemocy, pogardy ani niemożności prowadzenia rozmowy. Przeciwnie, więcej relacji oznacza zwykle więcej negocjacji, czasu, logistyki i emocji. Jeżeli jedna osoba zgadza się wyłącznie ze strachu przed porzuceniem, nie mamy swobodnej zgody, lecz zgodę pod presją. Przed zmianą warto zapytać: jaki problem próbujemy rozwiązać? Czy oboje naprawdę dopuszczamy odpowiedź „nie”? Czy potrafimy wrócić do rozmowy, gdy pojawi się ból? Czy mamy zasoby czasowe, zdrowotne i rodzinne? Niekiedy lepszym kierunkiem będzie terapia par lub konsultacja seksuologiczna, a czasem uczciwe uznanie niezgodności. Specjalista nie powinien ani automatycznie zniechęcać do niemonogamii, ani jej promować.</p><p><strong>- Jak rozpoznać, że zgoda jest rzeczywiście zgodą?</strong><br>- Zgoda musi być świadoma, dobrowolna, konkretna i możliwa do wycofania. „Zgadzam się, bo inaczej odejdziesz” brzmi inaczej niż „to także mój wybór, choć mam obawy”. W relacjach istnieją różnice siły: ekonomiczne, emocjonalne, związane z mieszkaniem, rodzicielstwem czy zdrowiem. Dlatego jednorazowe „tak” nie zamyka sprawy. Potrzebne są kolejne rozmowy i realne prawo do pauzy. Ważna jest też zgoda osób spoza pary. Nie wolno traktować ich jak dodatku do związku, narzędzia do urozmaicenia seksu ani kogoś, kogo można usunąć bez szacunku, gdy para poczuje lęk. Każda osoba ma własne granice, ryzyko i prawo do informacji, która wpływa na jej decyzję. Zdrowa umowa nie polega na tym, że nigdy nikomu nie będzie trudno; polega na tym, że trudność nie odbiera nikomu podmiotowości.</p><p><strong>- A co ze zdrowiem seksualnym? Czy większa liczba partnerów automatycznie oznacza większe zagrożenie?</strong><br>- &nbsp;Liczba partnerów i struktura sieci kontaktów mają znaczenie dla ryzyka zakażeń, ale sama etykieta związku nie jest zabezpieczeniem. Deklarowana monogamia chroni wtedy, gdy obie osoby są rzeczywiście wyłączne, znają swój aktualny status zdrowotny i dotrzymują umowy. W każdej relacji potrzebujemy rozmowy o testach, barierach ochronnych, antykoncepcji, szczepieniach przeciw HPV i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, objawach, nowych kontaktach oraz o tym, kiedy powstrzymujemy się od seksu. Zakres badań i częstotliwość testowania powinny wynikać z rodzaju praktyk i indywidualnego ryzyka, najlepiej po konsultacji medycznej; nie ma jednego kalendarza dla wszystkich. Ważne, by o wyniku lub ekspozycji informować osoby, których zdrowia to dotyczy. Odpowiedzialność seksualna nie jest cechą monogamii albo poliamorii. Jest zbiorem konkretnych zachowań.</p><p><strong>- Czy pary monogamiczne mogą się czegoś nauczyć od osób żyjących w uzgodnionej niemonogamii?</strong><br>- Mogą się nauczyć przede wszystkim tego, że żadna ważna zasada nie jest oczywista tylko dlatego, że wydaje się powszechna. Osoby wybierające mniej typowy model są zmuszone rozmawiać o granicach, czasie, zazdrości i zdrowiu, bo nie mają jednego gotowego scenariusza. Monogamiczna para również korzysta, gdy takie sprawy nazywa. Co dla nas oznacza flirt? Czy bliska więź emocjonalna z kimś innym jest dopuszczalna? Jak chronimy czas pary, a jednocześnie prawo każdej osoby do przyjaźni i prywatności? Co robimy, gdy potrzeby seksualne się różnią? Lekcją nie jest więc „otwórzcie związek”, lecz „nie zakładajcie, że partner czyta w myślach”. Druga lekcja dotyczy ograniczonych zasobów. Uczucia nie zdejmują z nas obowiązku uczciwego dzielenia czasu, opieki, pieniędzy i odpowiedzialności za dzieci. Trzecia to zdolność renegocjowania umowy bez udawania, że zmiana potrzeb oznacza automatycznie koniec miłości. Oczywiście działa to w obie strony: relacje niemonogamiczne mogą czerpać z monogamicznego nacisku na stabilność, konsekwencję i ochronę długoterminowych zobowiązań.</p><p><strong>- &nbsp;W debacie publicznej niemonogamia bywa mylona z rozwiązłością albo poligamią. Dlaczego język ma tu znaczenie?</strong><br>- Poligamia oznacza przede wszystkim wielomałżeństwo i jest pojęciem prawnym lub antropologicznym. Poliamoria dotyczy możliwości tworzenia więcej niż jednej uzgodnionej więzi romantycznej; nie jest synonimem swobodnych kontaktów seksualnych. Z kolei konsensualna niemonogamia obejmuje różne praktyki, ale jej warunkiem jest wiedza i zgoda zainteresowanych. Precyzyjny język pozwala odróżnić zjawiska, a język oceniający — „rozpusta”, „puszczalstwo” — zamyka rozmowę i zwiększa wstyd. Jednocześnie normalizowanie nie znaczy idealizowania. Osoby niemonogamiczne mogą kłamać, zaniedbywać i stosować przemoc, tak samo jak osoby monogamiczne. Formy relacji nie są rozpoznaniami klinicznymi ani świadectwem moralnej wartości człowieka. Seksuologia ocenia przede wszystkim zgodę, bezpieczeństwo, dobrostan, brak przymusu i zdolność do odpowiedzialnego funkcjonowania, a nie zgodność życia z jednym obyczajowym scenariuszem.</p><p><strong>- Jaką jedną rozmowę warto przeprowadzić dziś wieczorem — niezależnie od tego, czy żyjemy monogamicznie, czy inaczej?</strong><br>- Zamiast pytać partnera: „Czy mnie kochasz?”, zapytałbym: „Co dla nas znaczy lojalność w praktyce?”. Potem warto doprecyzować: jakie zachowania są wyłączne, co uznajemy za zdradę, ile prywatności potrzebujemy, jak mówimy o zmianie potrzeb, jak dbamy o czas, pieniądze, dzieci i zdrowie seksualne, a także co zrobimy, gdy któreś z nas przestanie czuć się bezpiecznie. Dobra umowa nie jest regulaminem napisanym raz na zawsze. Ludzie się zmieniają, dlatego trzeba do niej wracać — spokojnie, nie dopiero po kryzysie. Najdojrzalsza relacja nie jest tą, w której nigdy nie ma zazdrości, różnicy potrzeb czy pokusy. Jest nią relacja, w której można o tym mówić bez przemocy i upokorzenia, usłyszeć również „nie” oraz brać odpowiedzialność za skutki własnych wyborów. Nie liczba osób rozstrzyga o jakości więzi. Rozstrzyga sposób, w jaki te osoby są traktowane.</p><p><strong>- Dziękuję za rozmowę.</strong></p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie musisz być idealną mamą]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7625,nie-musisz-byc-idealna-mama</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7625,nie-musisz-byc-idealna-mama</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 12:01:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-nie-musisz-byc-idealna-mama-1789725959.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wyprawka gotowa, torba do szpitala spakowana, ubranka poukładane. A potem przychodzi moment, kiedy drzwi domu zamykają się za rodzicami i nagle okazuje się, że nikt nie dał im instrukcji obsługi tego małego człowieka. Czy dobrze oddycha? Czy się najada? Dlaczego płacze? Czy można go tak trzymać? A może coś robimy źle? Agnieszka Sczakiel, położna środowiskowa Krapkowickiego Centrum Zdrowia, od lat towarzyszy kobietom właśnie w tym momencie. I przekonuje: rodzicielstwa nie trzeba umieć od pierwszego dnia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Pierwsze dni z noworodkiem potrafią wyglądać zupełnie inaczej niż na zdjęciach z poradników i mediów społecznościowych. Zamiast spokojnego rytmu pojawiają się niewyspanie, płacz dziecka, pytania o karmienie i pielęgnację oraz nieustanne zastanawianie się: „Czy wszystko robię dobrze?”. To właśnie lęk przed tym, że sobie nie poradzą, jest jedną z najczęstszych obaw kobiet, które po raz pierwszy zostają mamami.<br>– Kobiety pytają, czy prawidłowo trzymają dziecko, czy dziecko się najada, czy prawidłowo oddycha, dlaczego płacze i czy robią wszystko tak, jak powinny. Bardzo często pojawia się też lęk przed kąpielą, pielęgnacją pępka czy przewijaniem – mówi Agnieszka Sczakiel, położna środowiskowa Krapkowickiego Centrum Zdrowia.<br>I właśnie tutaj pojawia się ważne rozróżnienie. Nie każdy niepokój oznacza problem.</p><p><strong>Najpierw obserwacja, potem panika</strong><br>Pierwsze tygodnie życia dziecka są pełne nowych zachowań, dźwięków i sytuacji, których rodzice wcześniej nie znali. Część obaw jest więc całkowicie naturalna.<br>Warto oczywiście obserwować dziecko – jego karmienie, nawodnienie, temperaturę, sposób oddychania i zachowanie. Niepokój powinny wzbudzić m.in. wyraźne trudności w oddychaniu, sinienie, bardzo duża senność i trudność z wybudzeniem dziecka na karmienie, poważne problemy z jedzeniem czy objawy odwodnienia.<br>Ale jest też druga strona tego medalu.<br>– Z mojego doświadczenia wynika, że młode mamy znacznie częściej martwią się o rzeczy, które są fizjologiczną częścią pierwszych tygodni życia, niż przeoczają poważny problem. Dlatego najważniejsze jest nauczenie się obserwowania dziecka, a nie ciągłego doszukiwania się choroby – zauważa położna.<br>To cenna wskazówka w czasach, w których odpowiedź na niemal każde pytanie można znaleźć w kilka sekund. Tyle że internet potrafi równie szybko uspokoić, co przestraszyć.</p><p><strong>Internet nie zna tego konkretnego dziecka</strong><br>Rodzice bardzo często trafiają na sprzeczne informacje. Jedna strona zaleca jedno, druga dokładnie coś przeciwnego. Do tego dochodzą doświadczenia znajomych, rodziny, influencerów i setki komentarzy innych rodziców.<br>– Internet może być dobrym źródłem wiedzy, ale trzeba nauczyć się wybierać informacje. Każdy może coś napisać, a rodzice często trafiają na sprzeczne porady – mówi Agnieszka Sczakiel.<br>W przypadku ogólnych informacji dotyczących pielęgnacji czy rozwoju dziecka można korzystać z wiarygodnych źródeł. Kiedy jednak pojawia się konkretny problem zdrowotny, szczególnie dotyczący noworodka, internet nie powinien zastępować kontaktu z położną czy lekarzem.<br>Położna ma na to prostą zasadę:<br>– Jeżeli przeczytaliście coś w internecie i od tego momentu jesteście bardziej przestraszeni niż przed przeczytaniem – zatrzymajcie się i zapytajcie specjalisty. Nie wszystko, co jest napisane w internecie, odnosi się do Waszego dziecka.</p><p><strong>Torba do szpitala spakowana. A co z powrotem do domu?</strong><br>Przyszli rodzice często bardzo dokładnie przygotowują się do porodu. Kupują ubranka, kosmetyki, pieluchy, kompletują wyprawkę, pakują torbę do szpitala.<br>Tymczasem prawdziwa próba zaczyna się często dopiero po powrocie.<br>– W praktyce wiele kobiet przygotowuje torbę do szpitala, ale nie przygotowuje się do tego, co będzie po powrocie do domu. A właśnie wtedy zaczyna się zupełnie nowy etap – mówi Agnieszka Sczakiel.<br>Pierwsze dni mogą oznaczać problemy z karmieniem, snem dziecka, płaczem, odbijaniem, pielęgnacją pępka czy zwykłym odczytywaniem potrzeb noworodka. Do tego dochodzi zmęczenie. Rodzice próbują czasem jednocześnie opiekować się dzieckiem, gotować, sprzątać, przyjmować gości i funkcjonować tak jak przed porodem. Tyle że po narodzinach dziecka „tak jak wcześniej” przestaje być realnym planem.<br>– Dom może być mniej uporządkowany, obiad może być prosty, a rodzice mają przede wszystkim odpoczywać i poznawać swoje dziecko. Największym problemem jest zazwyczaj zmęczenie i poczucie, że nagle wszystko zależy od nich. To nierealne – podkreśla położna.</p><p><strong>Dziecko koleżanki śpi. Moje nie. Czy coś jest nie tak?</strong><br>Jedną z największych pułapek pierwszych tygodni jest porównywanie.<br>„Jej dziecko przesypia noc”.<br>„Jej maluch je co trzy godziny”.<br>„U nich kąpiel przebiega bez płaczu”.<br>„U nas jest zupełnie inaczej”.<br>Tyle że nie ma jednego modelu noworodka.<br>– Rodzice często zbyt mocno przejmują się tym, czy wszystko robią „książkowo”. Każde dziecko jest inne – jedno śpi więcej, inne częściej domaga się karmienia, jedno spokojnie znosi kąpiel, a inne jej nie lubi. Nie ma potrzeby porównywać swojego dziecka z dzieckiem koleżanki czy z tym, co przeczytaliśmy w internecie – mówi Agnieszka Sczakiel.<br>To samo dotyczy rodziców. Każda rodzina ma inne możliwości, inne doświadczenia i inną sytuację.</p><p><strong>„Naturalne” nie znaczy „automatycznie łatwe”</strong><br>Dobrym przykładem jest karmienie piersią. W teorii naturalne. W praktyce dla wielu kobiet okazuje się trudnym początkiem macierzyństwa.<br>– „Naturalne” nie oznacza „automatyczne i łatwe”. Karmienia piersią również trzeba się nauczyć – zarówno mama, jak i dziecko – tłumaczy położna.<br>Znaczenie ma m.in. prawidłowe przystawienie, pozycja dziecka, częstotliwość karmień, budowanie laktacji oraz stan brodawek i piersi. A wszystko dzieje się w czasie, kiedy kobieta jest zmęczona, niewyspana i często sama nakłada na siebie ogromną presję. Dlatego ból nie powinien być traktowany jako coś, co kobieta musi po prostu „przetrwać”. Jeżeli karmienie boli, dziecko ma trudności z uchwyceniem piersi albo mama ma wątpliwości, warto poprosić o pomoc położną.<br>A jeśli nie karmię piersią?<br>Wokół sposobu karmienia dziecka narosło tak wiele emocji, że dla części kobiet macierzyństwo zaczyna się od poczucia winy. Tymczasem – jak podkreśla Agnieszka Sczakiel – sposób karmienia nie definiuje wartości kobiety jako mamy.<br>– Powiedziałabym przede wszystkim: nie jesteście gorszymi matkami. Czasami karmienie piersią jest niemożliwe z powodów zdrowotnych, czasami kobieta po prostu podejmuje taką decyzję z różnych powodów – mówi.<br>Najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka i jego prawidłowe odżywienie, ale również bliskość. Przytulenie, kontakt, głos mamy i poczucie bezpieczeństwa nie są zarezerwowane dla jednego sposobu karmienia.<br>– Nie chciałabym, aby kobiety rozpoczynały macierzyństwo od poczucia winy. Macierzyństwo jest czymś znacznie większym niż sposób karmienia dziecka – podkreśla położna.</p><p><strong>Mama też jest pacjentką</strong><br>Jest jeszcze jeden problem, o którym łatwo zapomnieć. Po narodzinach dziecka wszyscy pytają: „Jak maluszek?”. Znacznie rzadziej pada pytanie: „A jak ty się czujesz?” Kobieta po porodzie potrzebuje czasu na regenerację. Organizm przechodzi duże zmiany hormonalne, ciało wraca do równowagi po ciąży i porodzie, a do tego dochodzi często ogromny niedobór snu.<br>– Kobiety często po porodzie stawiają siebie na samym końcu. Chciałabym, żeby przestały myśleć: „najpierw dziecko, a ja jakoś dam radę”. Mama również jest ważna i potrzebuje opieki – mówi Agnieszka Sczakiel.<br>Wizyta kontrolna i opieka położnej nie są więc wyłącznie formalnością. To także moment, żeby powiedzieć o bólu, zmęczeniu, trudnościach z karmieniem, emocjach czy czymś, co po prostu niepokoi.</p><p><strong>Połóg to nie „sześć tygodni i po sprawie”</strong><br>Często mówi się, że połóg trwa około sześciu–ośmiu tygodni. To jednak nie oznacza, że po tym czasie organizm kobiety jest już dokładnie taki jak przed ciążą. Regeneracja może trwać znacznie dłużej. Inaczej będzie wyglądała po porodzie drogami natury, inaczej po cięciu cesarskim, a jeszcze inaczej po porodzie trudnym lub powikłanym.<br>W połogu mogą występować m.in. odchody połogowe, skurcze macicy, bolesność krocza lub rany po cięciu cesarskim, obrzęk i duże zmęczenie. Objawy te powinny jednak z czasem się zmieniać i ustępować.<br>Są też sytuacje, których nie wolno bagatelizować. Pilnej konsultacji wymagają m.in. bardzo obfite lub nasilające się krwawienie, duże skrzepy, wysoka gorączka, nasilający się ból, nieprzyjemnie pachnące odchody połogowe, problemy z raną, duszność, ból w klatce piersiowej, omdlenie, nagłe zaburzenia widzenia czy bardzo silny ból głowy.</p><p><strong>„Baby blues” to nie to samo co depresja</strong><br>Po porodzie mogą pojawić się płaczliwość, rozdrażnienie, zmęczenie czy poczucie przytłoczenia. W pierwszych dniach część kobiet doświadcza tzw. baby blues. Ale ważne jest, co dzieje się później.<br>– Niepokoi mnie sytuacja, kiedy trudne emocje są bardzo nasilone, utrzymują się lub zamiast stopniowo ustępować, narastają – mówi położna.<br>Silny lęk, poczucie całkowitej bezradności, utrata zainteresowania dzieckiem lub codziennym życiem, problemy z funkcjonowaniem czy przekonanie, że „nie jestem dobrą matką i wszystko robię źle”, wymagają uwagi. Szczególnie poważnym sygnałem są myśli o śmierci, samookaleczeniu lub skrzywdzeniu dziecka.<br>W takiej sytuacji nie należy czekać, aż problem sam minie. Depresja poporodowa i inne zaburzenia psychiczne po porodzie wymagają profesjonalnej pomocy. Nie są oznaką słabości ani złego macierzyństwa.</p><p><strong>Trzy rzeczy, które każda mama powinna usłyszeć</strong><br>Agnieszka Sczakiel przez lata pracy z kobietami i rodzinami widzi, że czasem najbardziej potrzebna nie jest kolejna instrukcja, ale kilka prostych zdań:<br>– Po pierwsze: nie musicie wiedzieć wszystkiego. Bycie rodzicem to nauka poprzez obserwowanie własnego dziecka. Po drugie: dziecko nie potrzebuje idealnych rodziców, tylko obecnych i uważnych. Po trzecie: proście o pomoc. Jeżeli możecie liczyć na rodzinę czy bliskich, pozwólcie im ugotować obiad, zrobić zakupy czy posprzątać. Najcenniejszą pomocą dla młodych rodziców często nie jest kolejna rada, ale możliwość odpoczynku. I jeszcze jedno: nie porównujcie swojego początku z początkiem innych rodzin – podkreśla Agnieszka Sczakiel.<br>Bo być może właśnie to jest jedna z najważniejszych rzeczy, jakie można powiedzieć świeżo upieczonej mamie: nie musisz zrobić wszystkiego idealnie. Musisz być wystarczająco uważna, żeby wiedzieć, kiedy potrzebujesz pomocy.<br>– Młode mamy bardzo często potrzebują nie kolejnej instrukcji, ale kogoś, kto powie im spokojnie: „Robisz wystarczająco dużo. Nie musisz być idealna. Jeśli czegoś nie wiesz – zapytaj. Jeśli coś Cię niepokoi – powiedz o tym. Nie musisz przechodzić przez ten czas sama” – podsumowuje Agnieszka Sczakiel.<br>I może właśnie dlatego obecność położnej środowiskowej jest tak ważna. Nie po to, żeby wystawić rodzicom ocenę z macierzyństwa i ojcostwa. Tylko po to, żeby w momencie, kiedy wszystko jest nowe, ktoś pomógł odróżnić zwykły rodzicielski niepokój od sytuacji, w której naprawdę potrzebna jest pomoc.</p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kiedy senior potrzebuje  większej pomocy?]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7624,kiedy-senior-potrzebuje-wiekszej-pomocy</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7624,kiedy-senior-potrzebuje-wiekszej-pomocy</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:43:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-kiedy-senior-potrzebuje-wiekszej-pomocy-1789724883.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Kiedy wystarczy pomoc rodziny, kiedy potrzebna jest opieka długoterminowa, a kiedy pacjent powinien trafić do hospicjum? Jak rozpoznać pierwsze oznaki niesamodzielności? Dlaczego senior traci apetyt, na co uważać przy podnoszeniu osoby leżącej i jak nie przeoczyć pierwszych objawów odleżyn lub otępienia? O opiece nad osobami starszymi mówi mgr Małgorzata Żyńczak, kierownik Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i konsultant ds. opieki długoterminowej na Opolszczyźnie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Starzenie się jest naturalnym procesem, ale wraz z wiekiem mogą pojawiać się problemy, które sprawiają, że dotychczas samodzielna osoba zaczyna potrzebować pomocy. Dla rodziny często jest to trudny moment. Nie zawsze łatwo ocenić, czy senior potrzebuje jedynie wsparcia w domu, profesjonalnej opieki pielęgniarskiej, pobytu w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, czy może opieki paliatywnej.<br>Jak podkreśla mgr Małgorzata Żyńczak, najważniejszym kryterium przy kwalifikowaniu pacjenta do ZOL-u lub hospicjum jest cel opieki.</p><p>ZOL czy hospicjum? To nie to samo<br>Do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego kwalifikuje się osoba przewlekle chora i niesamodzielna, która nie wymaga już leczenia szpitalnego, ale nadal potrzebuje całodobowej opieki pielęgnacyjnej, kontynuacji leczenia oraz rehabilitacji. Istotne jest również to, że istnieje możliwość poprawy sprawności lub stabilizacji stanu zdrowia. Przy kwalifikacji bierze się pod uwagę m.in. skalę Barthel – pacjent powinien uzyskać 40 punktów lub mniej.<br>Hospicjum ma natomiast zupełnie inny cel. Trafiają tam pacjenci z nieuleczalną, postępującą chorobą, którzy wymagają opieki paliatywnej. Priorytetem nie jest odzyskanie sprawności, lecz łagodzenie objawów i poprawa jakości życia.<br>– ZOL to pacjent, który żyje z przewlekłą chorobą i wymaga długoterminowej opieki medycznej oraz pielęgnacyjnej. Przykładem może być pacjent po udarze, z otępieniem, całkowicie zależny od opiekunów, ale w stanie stabilnym – wyjaśnia Małgorzata Żyńczak.<br>Inna sytuacja dotyczy hospicjum.&nbsp;<br>– Pacjent z rozsianym nowotworem, u którego zakończono leczenie onkologiczne, z nasilonym bólem i wyniszczeniem organizmu, wymaga opieki paliatywnej – dodaje.</p><p><strong>Pierwsze sygnały, że senior przestaje sobie radzić</strong><br>Nie każda choroba oznacza automatycznie utratę samodzielności. Kluczowe jest to, jak człowiek funkcjonuje na co dzień. Niepokój powinny wzbudzić m.in. problemy z samodzielnym myciem się, ubieraniem, korzystaniem z toalety czy przygotowaniem i spożywaniem posiłków. Ważnym sygnałem są także częste upadki, problemy z równowagą, zapominanie o przyjmowaniu leków czy wyraźne pogorszenie pamięci.<br>Rodzina powinna zwrócić uwagę również na bardziej pozornie błahe zmiany: utratę masy ciała, odwodnienie, zaniedbanie higieny, problemy z utrzymaniem porządku, robieniem zakupów czy opłacaniem rachunków.<br>– Często pierwszym sygnałem jest to, że rodzina lub sąsiedzi muszą coraz częściej pomagać w czynnościach, które wcześniej senior wykonywał samodzielnie – zauważa kierownik ZOL.<br>Specjaliści posługują się przy ocenie funkcjonowania seniora różnymi narzędziami. Skala Barthel pozwala ocenić samodzielność w podstawowych czynnościach dnia codziennego. Skale ADL i IADL pomagają ocenić odpowiednio podstawowe oraz bardziej złożone czynności, takie jak przygotowanie posiłku czy robienie zakupów. Z kolei MMSE i MoCA służą do oceny funkcji poznawczych.<br>Warto jednak pamiętać: niesamodzielność nie oznacza automatycznie konieczności pobytu w ZOL-u. Niektórzy seniorzy mogą bezpiecznie funkcjonować we własnym domu, jeśli otrzymają odpowiednie wsparcie rodziny, opiekuna lub pielęgniarskiej opieki długoterminowej domowej.</p><p><strong>Senior nie chce jeść? Tego nie należy lekceważyć</strong><br>Jednym z problemów, które często pojawiają się u osób starszych, jest spadek apetytu. &nbsp;Senior może jeść coraz mniej, szybciej czuć sytość, a w konsekwencji tracić masę ciała. Częściowo jest to związane ze zmianami zachodzącymi wraz z wiekiem – m.in. szybszym pojawianiem się uczucia sytości i wolniejszym opróżnianiem żołądka. Ale utrata apetytu może mieć również inne przyczyny. Należą do nich m.in. choroby nowotworowe, niewydolność serca, POChP, choroby nerek i wątroby. Problem może pojawić się także w przebiegu otępienia.<br>Osoba z otępieniem może zapominać o jedzeniu i piciu, nie rozpoznawać uczucia głodu albo mieć trudności z używaniem sztućców. Jedzenie może dodatkowo utrudniać źle dopasowana proteza, zaburzenia połykania, czyli dysfagia, oraz pogorszenie smaku i węchu. Nie można też zapominać o samotności i depresji ani o działaniach niepożądanych przyjmowanych leków.<br>Dlatego wyraźna utrata apetytu i masy ciała u seniora powinna być sygnałem do oceny sytuacji, a nie czymś, co po prostu „przychodzi z wiekiem”.<br>Jak pomóc seniorowi wstać, nie robiąc krzywdy jemu i sobie?<br>Pomoc przy wstawaniu może wydawać się prostą czynnością, ale nieprawidłowa technika może doprowadzić zarówno do upadku seniora, jak i urazu opiekuna. Najważniejsza zasada brzmi: nie podnosimy chorego na siłę i nie ciągniemy go za ręce.<br>Przy wstawaniu z łóżka senior powinien najpierw usiąść na jego brzegu i przez około jedną–dwie minuty pozostać w tej pozycji. Pozwala to ograniczyć ryzyko zaburzeń związanych z nagłą zmianą pozycji ciała.<br>Podłoga powinna być sucha i nieśliska, a senior powinien mieć stabilne obuwie lub skarpety antypoślizgowe. Opiekun powinien stanąć blisko, lekko z boku, w stabilnej pozycji. Jeśli senior jest w stanie współpracować, warto poprosić go o lekkie pochylenie się do przodu.<br>Podobnie wygląda bezpieczne wstawanie z fotela. Fotel powinien być stabilny, a stopy seniora ustawione pod kolanami. Trzeba dać mu czas i nie wykonywać ruchów gwałtownie.<br>– Nie ciągniemy seniora za ręce lub nadgarstki, nie chwytamy pod pachami i nie skręcamy własnego tułowia podczas podnoszenia. Nie śpieszymy się – podkreśla Małgorzata Żyńczak.<br>Jeżeli osoba nie utrzymuje równowagi lub nie jest w stanie współpracować, warto skorzystać ze specjalistycznego sprzętu rehabilitacyjnego przeznaczonego do bezpiecznego transferu pacjentów.</p><p><strong>Odleżyna zaczyna się wcześniej, niż myślimy</strong><br>U osoby leżącej skóra jest szczególnie narażona na uszkodzenia. Znaczenie mają długotrwały ucisk, wilgoć, tarcie, a także gorszy stan odżywienia. Szczególnej uwagi wymagają miejsca, w których kości znajdują się blisko powierzchni skóry: pięty, okolica kości krzyżowej, biodra, łokcie czy łopatki.<br>Pierwszym sygnałem alarmowym może być zaczerwienienie, które nie blednie po uciśnięciu palcem. Niepokoić powinny również miejscowe ocieplenie lub ochłodzenie skóry, obrzęk, zwiększona wrażliwość, pęcherze, otarcia czy uszkodzenia naskórka.<br>Szczególnie poważnym sygnałem są ciemnofioletowe lub brunatne przebarwienia. Jeśli pojawia się sączenie płynu lub nieprzyjemny zapach z rany, potrzebna jest profesjonalna ocena.<br>Problemy skórne nie dotyczą jednak wyłącznie odleżyn. U osób z nietrzymaniem moczu lub stolca mogą pojawiać się podrażnienia, pieczenie i uszkodzenia skóry w okolicy krocza i pośladków. Sucha, pękająca skóra zwiększa natomiast ryzyko jej uszkodzenia i zakażenia.</p><p><strong>Senior, który zapomina, czy senior, u którego zaczyna się otępienie?</strong><br>Każdemu zdarza się zapomnieć, gdzie odłożył klucze czy okulary. Możemy też czasem nie pamiętać o spotkaniu. Samo zapominanie nie oznacza więc choroby.<br>Inaczej wygląda sytuacja, gdy problemy zaczynają być regularne i wpływają na codzienne funkcjonowanie. Niepokojące są powtarzające się pytania o te same rzeczy, zapominanie niedawnych wydarzeń mimo przypominania, trudności z wykonaniem wcześniej dobrze znanych czynności, problemy z podejmowaniem decyzji czy oceną sytuacji. Alarmujące mogą być również problemy z orientacją w czasie i miejscu, wyraźne zmiany zachowania – np. narastająca podejrzliwość, wycofanie lub obojętność – oraz zaniedbywanie higieny osobistej. Najważniejsza jest obserwacja zmiany względem tego, jak dana osoba funkcjonowała wcześniej. Jeśli rodzina zauważa wyraźne i postępujące różnice, warto skonsultować je z lekarzem.</p><p><strong>Domowa apteczka seniora wymaga porządku</strong><br>Przyjmowanie wielu leków jednocześnie zwiększa znaczenie dobrej organizacji. W domu warto przede wszystkim mieć aktualną listę wszystkich przyjmowanych leków i regularnie ją weryfikować. Leki powinny być przechowywane w oryginalnych opakowaniach, z kontrolą terminów ważności. Należy przyjmować je zgodnie z zaleceniami lekarza i, jeśli tak zalecono, o stałych porach. Szczególnej ostrożności wymaga łączenie różnych preparatów. Dotyczy to m.in. leków przeciwbólowych i przeciwzakrzepowych, kilku leków uspokajających lub nasennych, a także suplementów. Wątpliwości dotyczące łączenia preparatów najlepiej wyjaśniać z lekarzem lub farmaceutą. Warto również pamiętać, że sposób popijania niektórych leków może mieć znaczenie – dlatego należy stosować się do informacji dotyczących konkretnego preparatu.</p><p><strong>Najważniejsza jest obserwacja</strong><br>Opieka nad seniorem nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy potrzebny jest ZOL. Często dużo wcześniej pojawiają się drobne sygnały: coraz częstsze upadki, zapominanie leków, problemy z jedzeniem, trudności z przygotowaniem posiłku czy utrzymaniem higieny.<br>Wczesne zauważenie tych zmian daje rodzinie możliwość odpowiedniego zareagowania i dobrania właściwej formy pomocy. Czasem będzie to niewielkie wsparcie w domu, czasem pomoc pielęgniarska, rehabilitacja lub konsultacja lekarska. W innych przypadkach potrzebna będzie opieka długoterminowa.<br>– Najważniejsze jest indywidualne podejście do pacjenta i właściwe określenie jego potrzeb – podsumowuje Małgorzata Żyńczak.<br>I właśnie dlatego w opiece nad osobą starszą warto patrzeć nie tylko na chorobę. Równie ważne jest to, czy senior może bezpiecznie, samodzielnie i godnie funkcjonować każdego dnia.</p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Fizjoterapia geriatryczna – wyzwanie i szansa]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7623,fizjoterapia-geriatryczna-wyzwanie-i-szansa</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7623,fizjoterapia-geriatryczna-wyzwanie-i-szansa</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:21:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-fizjoterapia-geriatryczna-wyzwanie-i-szansa-1789724409.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Fizjoterapia geriatryczna to niezwykle istotny, choć często pomijany i niedoceniany dział rehabilitacji, który dotyczy poprawy sprawności u ludzi w podeszłym wieku. Na czym dokładnie polega ten dział rehabilitacji oraz jakie korzyści z niej wynikają m.in. o tym mówi fizjoterapeutka Paulina Dominiak w rozmowie z Mateuszem Dąbrowskim.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>- Na czym polega fizjoterapia geriatryczna?</strong><br>- Fizjoterapia geriatryczna to specjalistyczna forma rehabilitacji skierowana do osób starszych, uwzględniająca zmiany związane z procesem starzenia oraz współistniejące choroby przewlekłe. Jej głównym celem jest utrzymanie jak najdłuższej samodzielności pacjenta, poprawa jakości życia oraz zapobieganie dalszej utracie sprawności. W praktyce oznacza to indywidualnie dobrany program terapii, który bierze pod uwagę nie tylko stan układu ruchu, ale także wydolność krążeniowo-oddechową, funkcje poznawcze, równowagę oraz ryzyko upadków. Fizjoterapia w tej grupie wiekowej często ma charakter kompleksowy i długoterminowy.</p><p><strong>- Jakie korzyści dla osób w podeszłym wieku wynikają z tego rodzaju fizjoterapii?&nbsp;</strong><br>- Regularna fizjoterapia u osób starszych przynosi wiele wymiernych korzyści np. poprawę sprawności ruchowej i siły mięśniowej, zmniejszenie bólu, szczególnie w chorobach zwyrodnieniowych, poprawę równowagi i zmniejszenie ryzyka upadków, ale też zwiększenie samodzielności w codziennych czynnościach. Wymierną korzyścią jest też poprawa wydolności krążeniowo-oddechowej. Fizjoterapia geriatryczna korzystnie wpływa także na zdrowie psychiczne i poczucie sprawczości. Warto podkreślić, że aktywność fizyczna działa również profilaktycznie, znacząco spowalnia procesy starzenia i ogranicza rozwój wielu chorób cywilizacyjnych np. otyłość. Profilaktycznie w fizjoterapii dobrze działają również masaże. Przyczyniają się do prawidłowej pracy mięśni i niwelują stres.</p><p><strong>- Wspomniała Pani o tym, że jedną z korzyści wynikającej z fizjoterapii geriatrycznej i pracy ze specjalistą jest zmniejszenie u seniorów ryzyka upadków. Może Pani to rozwinąć?&nbsp;</strong><br>- Jeżeli chodzi o zmniejszenie ryzyka upadków, jest to o tyle istotne, że upadek u osoby starszej może powodować np. złamanie lub uraz, który wyklucza taką osobę z aktywności na dłuższy czas, co dla osoby, u której wolniej dochodzi do regeneracji tkanek,&nbsp;może powodować dużą niesamodzielność. Wówczas konieczne może być wprowadzenie &nbsp;rehabilitacji pourazowej. Dobrze wiemy, że lepiej jest jednak zapobiegać niż leczyć.&nbsp;Jeżeli możemy zapobiec urazom albo nawet nauczyć osobę starszą bezpieczniejszego upadania, to zawsze będzie to działało na korzyść tej osoby w przyszłości.&nbsp;To jest o tyle istotne, że poprawa równowagi, wzmocnienie mięśni i edukacja mogą znacząco zmniejszać ryzyko upadków. Co ciekawe fizjoterapia geriatryczna, o czym jeszcze nie wspomniałam, ma także pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne. Jest to z kolei o tyle istotne, że starsza osoba, która jest sprawna i potrafi samodzielnie wokół siebie wszystko zrobić, zadbać o to czego potrzebuje, będzie też pod względem psychicznym miała większe poczucie sprawczości,&nbsp;a zdrowie psychiczne w ogromnym stopniu przekłada się na zdrowie fizyczne.&nbsp;</p><p><strong>- Czy na przykład na takim spotkaniu z fizjoterapeutą,&nbsp;specjalista może pokazać albo powiedzieć jak bezpiecznie upadać oraz jaką postawę najlepiej wówczas przyjąć?</strong><br>-&nbsp;Tak, możemy dać jasne wskazówki, w jaki sposób doprowadzić do tego, żeby upadek był jak najmniej dotkliwy w skutkach oraz możemy nauczyć się też samodzielnego wstawania, bo musimy też pamiętać o tym, że nie wszyscy seniorzy są w stanie położyć się na ziemi i wstać z niej bez pomocy jakichś podparć mebli albo osób trzecich, a to też po takim upadku na przykład bywa istotne. Możemy zatem być pomocni w kwestii prewencji upadku, a także możemy nauczyć bezpieczniejszego upadania, chociaż wiadomo, że nie zawsze jest to możliwe, bo zazwyczaj dzieje się to szybko. &nbsp;</p><p><strong>- Jak wygląda proces fizjoterapii geriatrycznej?&nbsp;</strong><br>- Proces rozpoczyna się od dokładnej oceny funkcjonalnej pacjenta – obejmuje ona m.in. analizę chodu, równowagi, siły mięśniowej, zakresu ruchu oraz zdolności do wykonywania codziennych czynności. Na tej podstawie fizjoterapeuta dobiera indywidualny plan terapii, który może obejmować: ćwiczenia wzmacniające i poprawiające mobilność, trening równowagi i koordynacji, naukę bezpiecznego poruszania się i zapobiegania upadkom, terapię manualną oraz elementy treningu oddechowego i wydolnościowego. Taka terapia powinna być dostosowana do możliwości pacjenta – kluczowa jest regularność i bezpieczeństwo, a nie intensywność.</p><p><strong>- Jakie ćwiczenia można wykonywać?&nbsp;</strong><br>- Osoby starsze mogą wykonywać wiele prostych, bezpiecznych ćwiczeń zarówno w domu, jak i na świeżym powietrzu. Mam tu na myśli spacery (najprostsza i bardzo skuteczna forma aktywności), ćwiczenia wzmacniające z masą własnego ciała (np. wstawanie z krzesła), ćwiczenia równoważne (np. stanie na jednej nodze przy asekuracji), delikatne ćwiczenia rozciągające, nordic walking lub spokojna jazda na rowerze oraz ćwiczenia oddechowe. Jeśli chodzi na przykład o ćwiczenia wzmacniające z masą własnego ciała, to możemy zrobić sobie ćwiczenie wstawania z krzesła. Niby nie jest to trudne, natomiast jeżeli spróbujemy manewrować tempem, czyli będziemy bardzo powoli wstawać i bardzo powoli siadać, to już możemy całkiem dobrze „zmęczyć” mięśnie i zaangażować też znacznie bardziej mięśnie głębokie, a to już może być dobrym ćwiczeniem.&nbsp;Możemy wykonywać też ćwiczenia równoważne, czyli przy asekuracji, na przykład opierając się o futrynę drzwi, stanie na jednej nodze, to też może być dobre ćwiczenie. Warto jednak pamiętać, że jeżeli już chcemy podjąć jakąś aktywność, to chociaż ta jedna wizyta konsultacyjna u fizjoterapeuty może nam pomóc w tym, żeby wiedzieć dokładnie, co i jak robić.&nbsp;</p><p><strong>- Podczas wykonywania ćwiczeń, na co należy zwrócić szczególną uwagę?</strong><br>- Ważne jest to, aby dostosować intensywność ćwiczeń do swoich możliwości, dzięki temu można uniknąć bólu i przeciążeń. Warto także pamiętać o regularności ćwiczeń (lepiej krócej, ale systematycznie). W tym wszystkim kluczowe jest również bezpieczeństwo – mam tu na myśli stabilne podłoże, asekuracja, odpowiednie obuwie, zatem wszystko to, co ma nam pomóc a nie przeszkadzać w treningu. Dobrze jest pamiętać o tym, aby nie nakładać na siebie wszystkich ćwiczeń naraz, bo możemy przez to doprowadzić do przeciążenia. Przy chorobach przewlekłych trzeba oczywiście też pamiętać o konsultacji z fizjoterapeutą. Warto też ewentualnie odwiedzić innych specjalistów, być może też dietetyka lub jeżeli na przykład mamy dużo stresu na co dzień, no to także psychologa, bo stres też znacząco wpływa na ciało.</p><p><strong>- Czy rehabilitacja geriatryczna wiąże się też z dostosowaniem odpowiedniej diety?&nbsp;</strong><br>- Jeżeli podejmujemy się dodatkowych ćwiczeń, szczególnie tych wzmacniających, dobrze jest zadbać o to, żeby w naszej diecie było więcej białka, jeśli tego białka faktycznie brakuje. Zachęcam do tego, żeby w tej kwestii odwiedzić dietetyka. Dzięki temu interdyscyplinarnie możemy wspomagać naszych seniorów.</p><p><strong>- Co moglibyśmy powiedzieć na temat fizjoterapii po&nbsp;zawałach serca,&nbsp;udarach mózgu, operacjach?&nbsp;</strong><br>- W tych przypadkach fizjoterapia jest kluczowym elementem powrotu do sprawności. Po zawale serca: skupiamy się na stopniowym zwiększaniu wydolności, bezpiecznym treningu wysiłkowym i edukacji zdrowotnej. Po udarze mózgu rehabilitacja koncentruje się na odzyskiwaniu funkcji ruchowych, poprawie kontroli ciała, równowagi oraz samodzielności. &nbsp;<br>Po operacjach (np. ortopedycznych) celem jest przywrócenie zakresu ruchu, siły i funkcji operowanego obszaru oraz zapobieganie powikłaniom. W każdym z tych przypadków kluczowe jest wczesne rozpoczęcie rehabilitacji, indywidualizacja terapii oraz współpraca zespołu medycznego.</p><p><strong>- Na całym świecie obserwuje się postępujący proces starzenia się społeczeństwa, jest to wyraźnie zaznaczone także w Polsce. Czy stawia to przed rehabilitacyjną opieką zdrowotną nowe wyzwania związane z zapewnieniem świadczeń zdrowotnych?&nbsp;</strong><br>- Zdecydowanie tak. Starzenie się społeczeństwa to jedno z największych wyzwań współczesnej opieki zdrowotnej. W praktyce oznacza to rosnące zapotrzebowanie na usługi rehabilitacyjne, większą liczbę pacjentów z chorobami przewlekłymi i wielochorobowością, konieczność rozwijania opieki długoterminowej i środowiskowej oraz potrzebę edukacji zdrowotnej i profilaktyki. Postępujący proces starzenia się społeczeństwa dla fizjoterapii jest zarówno wyzwaniem, jak i szansą. Rola fizjoterapeuty staje się coraz bardziej istotna nie tylko w leczeniu, ale też w zapobieganiu niesprawności i utracie niezależności u osób starszych. To co ważne, to edukacja również ludzi w średnim wieku, a nawet młodszych, że już teraz dokonując codziennych wyborów mają realny wpływ na to jak będzie wyglądała jesień ich życia.</p><p><strong>- Dziękuję za rozmowę.&nbsp;</strong></p><p><i><strong>Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak Rafał Marek odkrył, że jest krewnym założyciela śląskiego Teksasu]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7622,jak-rafal-marek-odkryl-ze-jest-krewnym-zalozyciela-slaskiego-teksasu</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7622,jak-rafal-marek-odkryl-ze-jest-krewnym-zalozyciela-slaskiego-teksasu</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:15:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-jak-rafal-marek-odkryl-ze-jest-krewnym-zalozyciela-slaskiego-teksasu-1789723253.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Zaczęło się od starej skrzyni na strychu w Zdzieszowicach, a skończyło na spotkaniu z rodziną w Teksasie. Rafał Marek przez lata badał historię swoich przodków i stworzył drzewo genealogiczne liczące aż 4492 osoby. W trakcie poszukiwań odkrył, że jego rodzina jest związana z Moczygembami z Płużnicy, od których wywodzi się historia śląskich emigrantów w Teksasie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wszystko zaczęło się od strychu i starej skrzyni. Gdy nastoletni wówczas Rafał Marek ze Zdzieszowic trafił na dokumenty swoich pradziadków i prapradziadków przechowywane na rodzinnym strychu, nie spodziewał się, że ta przypadkowa wyprawa w przeszłość zaprowadzi go aż do... Teksasu. Dziś, po latach pasjonujących poszukiwań, Rafał może pochwalić się nie tylko ogromnym drzewem genealogicznym obejmującym blisko 4500 osób, ale także rodzinnymi kontaktami po drugiej stronie Atlantyku.</p><p>Rafał Marek od sześciu lat mieszka w Odrowążu. Wcześniej jego domem były Zdzieszowice, a konkretnie - ulica Solownia. Jednak to, co najbardziej go fascynuje, to nie współczesność, lecz przeszłość – i to sięgająca znacznie dalej, niż można by się spodziewać.<br>– Na strychu w domu rodzinnym przechowywane były różne dokumenty, w tym odpisy ważnych akt w dużej skrzyni – opowiada Rafał. – To były dokumenty związane z historią moich pradziadków.<br>Zainspirowany odkryciami, jeszcze jako nastolatek zgłosił się do Opolskiego Stowarzyszenia Genealogów. Tam szybko nakierowano go, gdzie szukać kluczowych informacji – głównie w księgach parafialnych oraz aktach ślubnych. Tak zaczęło powstawać imponujące drzewo genealogiczne, które z czasem rozrosło się nie tylko wstecz, ale także „na boki”, obejmując kuzynostwo, ciotki i wujków.<br>– Zacząłem poznawać historię swoich przodków, a także szukać ich na fotografiach – dodaje.</p><p><strong>Śladami Moczygembów</strong><br>Przełom nastąpił, gdy Rafał odkrył, że jego prapraprababcia pochodziła z domu Moczygemba z Gąsiorowic (dziś powiat strzelecki, gmina Jemielnica). Dzięki dostępowi do ksiąg parafialnych z Płużnicy oraz programowi komputerowemu umożliwiającemu łączenie drzew genealogicznych, udało się potwierdzić kluczowy fakt: Rafał Marek jest potomkiem tych Moczygembów, od których zaczęła się cała amerykańska historia śląskich Teksańczyków.<br>Kim był Leopold Moczygemba? Urodzony w 1824 roku w Płużnicy (ówczesnych Prusach) franciszkanin, który w 1852 roku został wysłany do Stanów Zjednoczonych jako misjonarz. Dwa lata później, w 1854 roku, doprowadził do Teksasu pierwszą dużą grupę śląskich emigrantów, zakładając osadę Panna Maria – najstarszą stałą polską osadę w Stanach Zjednoczonych . Jego decyzja odmieniła losy setek rodzin.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/37,8e5859e82e/offer"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Cztery medale zapaśników z Gogolina! Dwa złote krążki podczas memoriału w Miliczu]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7621,cztery-medale-zapasnikow-z-gogolina-dwa-zlote-krazki-podczas-memorialu-w-miliczu</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7621,cztery-medale-zapasnikow-z-gogolina-dwa-zlote-krazki-podczas-memorialu-w-miliczu</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:10:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-cztery-medale-zapasnikow-z-gogolina-dwa-zlote-krazki-podczas-memorialu-w-miliczu-1789722827.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Cztery medale, w tym dwa złote, wywalczyli zawodnicy Zapaśniczego Klubu Sportowego w Gogolinie podczas XI Memoriału Czesława Olszewskiego w Miliczu. Siedmioosobowa reprezentacja klubu z Gogolina rywalizowała w kategoriach dzieci i młodzików. Na najwyższym stopniu podium stanęli Patryk Sojka i Adam Leppich, a srebro i brąz dołożyli Wiktor Rosowski oraz Kajetan Gołdyn.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Udany występ zanotowali zawodnicy Zapaśniczego Klubu Sportowego w Gogolinie podczas XI. Memoriału Czesława Olszewskiego w Miliczu. Siedmioosobowa kadra zdobyła cztery medale, w tym dwa z najcenniejszego kruszcu.</p><p>Klub z miasta Karlika i Karolinki wystawił w zawodach zawodników w dwóch kategoriach: dzieci i młodzików. W tej ostatniej najlepiej spisał się duet Patryk Sojka – Adam Leppich, którzy nie mieli sobie równych odpowiednio wśród ważących 85 kg i 52 kg. Patryk rozpoczął od wygranego pojedynku z Kacprem Michalakiem z Ceramika Krotoszyn. W drugiej rundzie „Zetkaesiak” nie dał szans Marcinowi Fochowi (Wiatr Wołów) awansując do kolejnego etapu. W starciu numer trzy nasz zawodnik rozprawił się z Maksymilianem Teichmanem (Slavia Ruda Śląska) i zasłużenie stanął na najwyższym stopniu podium swojej kategorii wagowej.&nbsp;</p><p>Trzech rund w drodze na podium potrzebował także Adam Leppich, który w turniejowej premierze okazał się lepszy od &nbsp;Franciszka Grudniewskiego (Bizon Milicz). W walce numer dwa Leppich pokonał innego zawodnika klubu gospodarzy, Antoniego Samborskiego. W najtrudniejszej próbie w turnieju Gogolinianin wygrał z Danylo Zasiadko (Grunwald Poznań) i dorzucił do swojej medalowej kolekcji kolejny krążek w złotym kolorze.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/37,8e5859e82e/offer"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Parkingowa gehenna w Otmęcie. Na osiedlu XXX-lecia brakuje miejsc, radny pyta o rozwiązanie]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7620,parkingowa-gehenna-w-otmecie-na-osiedlu-xxx-lecia-brakuje-miejsc-radny-pyta-o-rozwiazanie</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7620,parkingowa-gehenna-w-otmecie-na-osiedlu-xxx-lecia-brakuje-miejsc-radny-pyta-o-rozwiazanie</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:00:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-parkingowa-gehenna-w-otmecie-na-osiedlu-xxx-lecia-brakuje-miejsc-radny-pyta-o-rozwiazanie-1789722371.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Problem z parkowaniem w rejonie szpitala i osiedla XXX-lecia w Otmęcie ponownie trafił na forum Rady Miejskiej w Krapkowicach. Podczas posiedzenia Komisji Spraw Społecznych 8 września radny Jarosław Waligóra zapytał o możliwość wyznaczenia dodatkowych miejsc przy blokach nr 1, 5 i 6. Wiceburmistrz Arnold Joszko wskazał natomiast na ograniczone zasoby terenu i zasugerował, że w rozwiązaniu problemu mogłaby pomóc spółdzielnia mieszkaniowa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Po raz kolejny powróciła sprawa miejsc parkingowych w okolicach szpitala oraz osiedla XXX-lecia w Otmęcie. Tym razem była przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Komisji Spraw Społecznych działającej przy Radzie Miejskiej w Krapkowicach, które odbyło się 8 września. Do wątku odnieśli się radny Jarosław Waligóra oraz wiceburmistrz Arnold Joszko.</p><p>Przypomnijmy, że temat był już wielokrotnie poruszany na łamach naszej gazety. W poprzednim numerze publikowaliśmy głos mieszkańca, który zwracał uwagę, że 2 września na parkingu osiedlowym na wysokości bloku nr 1 ponownie interweniowała policja. Problem w tym, że jedynymi wyznaczonymi miejscami na tym terenie są te przeznaczone dla osób niepełnosprawnych.</p><p>Ale uwag było znacznie więcej. Auta stoją na trawie, rozjeżdżają tereny zielone, a kierowcy nie dostosowują się do zasad ruchu drogowego. Naczelnym problemem tej części Otmętu jest jednak to, że miejsc parkingowych jest za mało w stosunku do potrzeb zarówno mieszkańców osiedla, jak i osób odwiedzających szpital oraz jego personelu.</p><p>Podczas posiedzenia komisji radny Jarosław Waligóra odniósł się do publikacji z naszej gazety i zapytał, czy byłaby szansa na wyznaczenie dodatkowych miejsc parkingowych w rejonie bloków numer 1, 5 i 6.&nbsp;</p><p>– Tam są tylko boksy garażowe, ale fizycznie nie są wyznaczone miejsca parkingowe – mówił radny.&nbsp;</p><p>Podkreślił również, że gdyby takich miejsc było więcej, nie dochodziłoby do trudnych sytuacji z parkowaniem.</p><p>Do tematu odniósł się wiceburmistrz Arnold Joszko. Jego zdaniem warto, aby to spółdzielnia mieszkaniowa pomyślała o swoich mieszkańcach i pomogła wyznaczyć dodatkowe miejsca parkingowe.&nbsp;</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/37,8e5859e82e/offer"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Książki, dyskusja i rejs motorówką. Niezwykłe spotkanie klubu ze Zdzieszowic]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7619,ksiazki-dyskusja-i-rejs-motorowka-niezwykle-spotkanie-klubu-ze-zdzieszowic</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7619,ksiazki-dyskusja-i-rejs-motorowka-niezwykle-spotkanie-klubu-ze-zdzieszowic</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 10:51:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-ksiazki-dyskusja-i-rejs-motorowka-niezwykle-spotkanie-klubu-ze-zdzieszowic-1789721967.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Dyskusyjny Klub Książki działający przy Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Zdzieszowicach tym razem przeniósł swoje spotkanie nad wodę. Klubowicze spotkali się nad Jeziorem Srebrnym w Januszkowicach, gdzie rozmawiali o powieści Katarzyny Majcher „Rechtorek”, wspominali własne szkolne doświadczenia, a na zakończenie wsiedli na motorówkę i popłynęli po jeziorze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Zdzieszowicach zorganizowali swoje spotkanie w plenerze. Ostatnie posiedzenie klubu odbyło się nad Jeziorem Srebrnym w Januszkowicach, a jego uczestnicy połączyli wymianę poglądów na temat literatury z rekreacją na świeżym powietrzu. Gospodarzem wydarzenia był właściciel akwenu, który umożliwił klubowiczom skorzystanie z dodatkowej atrakcji.</p><p>Omawianą publikacją podczas tego wyjazdowego spotkania była powieść Katarzyny Majcher zatytułowana „Rechtorek”. Fabuła książki stała się punktem wyjścia do dyskusji o systemie edukacji, sylwetkach nauczycieli oraz o relacjach międzyludzkich w środowisku szkolnym. Uczestnicy dzielili się swoimi doświadczeniami z lat nauki, przywołując postacie pedagogów. Wymieniano zarówno pozytywne przykłady wychowawców, którzy potrafili zmotywować i pozostawili po sobie dobre wrażenie, jak i te sytuacje, które wywoływały negatywne odczucia. Wymiana zdań ujawniła, jak zróżnicowane bywają szkolne doświadczenia oraz jak głęboki ślad w psychice młodego człowieka mogą pozostawić kontakty z kadrą nauczycielską.</p><p>Po zakończeniu części poświęconej literaturze odbył się rejs motorówką po tafli jeziora. Dla wielu obecnych była to okazja do zobaczenia zbiornika wodnego z nowej perspektywy. Przeprawa dostarczyła uczestnikom silnych wrażeń i była okazją do wspólnego przeżywania radosnych chwil.</p><p>Całe wydarzenie zostało ocenione jako wyjątkowe połączenie intelektualnej debaty, osobistych refleksji i wspólnej aktywności na wodzie.<br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[SKAZANY  ZA PEDOFILIĘ WALCZY O WOLNOŚĆ]]></title>
            <link>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7618,skazany-za-pedofilie-walczy-o-wolnosc</link>
            <guid>https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/artykul/7618,skazany-za-pedofilie-walczy-o-wolnosc</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 10:41:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/xga-4x3-skazany-za-pedofilie-walczy-o-wolnosc-1789721235.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wraca sprawa franciszkanina Jana N., znanego jako ojciec Polikarp, pochodzącego z gminy Gogolin. Duchowny został w styczniu 2026 roku nieprawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Elblągu na 8 lat pozbawienia wolności. Jak ustalił Onet, latem do sądu trafiły dwie apelacje oskarżonego. Zakonnik nadal przebywa w areszcie, który został przedłużony do 11 października 2026 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wraca głośna sprawa Jana N., znanego jako ojciec Polikarp, franciszkanina pochodzącego z gminy Gogolin. Skazany na karę ośmiu lat więzienia duchowny wniósł dwie apelacje od wyroku. Na razie zakonnik przebywa w areszcie.&nbsp;</p><p>O sprawie franciszkanina, historyka i byłego pracownika Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, kilkukrotnie informowaliśmy na łamach „Tygodnika Krapkowickiego”. Po raz pierwszy pisaliśmy o niej w 2023 roku, gdy zakonnik usłyszał od prokuratora zarzut popełnienia 14 przestępstw na szkodę czterech małoletnich chłopców. Zarzuty dotyczyły głównie czynów, gdy pokrzywdzeni nie mieli ukończonych 15 lat. Ojciec Polikarp miał się ich dopuszczać w latach 2006–2016 w Polsce i za granicą. Jednym z najpoważniejszych zarzutów było ośmiokrotne doprowadzenie podstępem do obcowania płciowego. Wówczas decyzją sądu w Gdańsku został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Na tym etapie franciszkanin nie przyznawał się do winy i odmawiał składania wyjaśnień.</p><p>W 2024 roku rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała o skierowaniu aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Elblągu. Postępowanie wszczęto na podstawie zawiadomienia złożonego przez Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży zakonu franciszkanów. Prokuratura wskazywała, że oskarżony działał wielokrotnie, wykorzystując zaufanie jako przewodnik duchowy, podstęp i pretekst praktyk religijnych.</p><p><strong>Czytasz nas regularnie?</strong><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(231,76,60);"><strong>Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.</strong></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);">👉</span><a href="https://eprasa.pl/37,8e5859e82e/offer"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(51,51,51);"> </span><strong><u>[Kup wydanie]</u></strong></a></p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
