W poniedziałek o godz. 9 spotykają się przy kawie, herbacie i rozmowie. Na pierwsze spotkanie przyszło 14 osób. Dlaczego akurat poniedziałek rano? Odpowiedź seniorów z Rozkochowa jest prosta: „Bo w niedzielę zostaje obiad na poniedziałek!”. O tym, skąd wziął się pomysł na klub, dlaczego emeryt wcale nie ma tak dużo wolnego czasu i co zmienia zwykłe spotkanie przy jednym stole, Dominika Bassek rozmawia z Dagmarą Pindur-Furman, nauczycielką z Rozkochowa i inicjatorką Klubu Seniora.
- Zacznijmy od poniedziałku. Jak wyglądał przed powstaniem klubu, a jak wygląda dzisiaj?
- Przed powstaniem klubu poniedziałek wyglądał zupełnie inaczej. Pracę zaczynam troszkę później, więc miałam rano sporo wolnego czasu i często zastanawiałam się, czym go właściwie wypełnić. Dzisiaj o dziewiątej spotykamy się w klubie i przez około dwie godziny mamy swój czas – na rozmowę, śmiech, różne zajęcia, kawę, herbatę i po prostu bycie razem. I muszę przyznać, że po takim poniedziałkowym spotkaniu człowiek dostaje energii na cały tydzień.
- Skąd w ogóle pomysł na Klub Seniora w Rozkochowie?
- Bo pewna nauczycielka z Rozkochowa miała marzenie. Pomysł pojawił się w mojej głowie już dużo wcześniej. Kilka lat temu miałam okazję współtworzyć Klub Seniora w Grocholubiu razem z OPS-em w Walcach, więc wiedziałam, jak wiele dobrego takie miejsce może dać ludziom. Od dawna widziałam też w Rozkochowie dużą grupę seniorów, którzy właściwie nie mieli swojego miejsca i przestrzeni do regularnych spotkań. Brakowało osoby, która powiedziałaby: „Zróbmy to, spotkajmy się, spróbujmy”. Chciałam przede wszystkim zmienić jedną rzecz – samotność w poczucie, że nie jest się samemu. Żeby nasi seniorzy wiedzieli, że są ważni, że ktoś na nich czeka, że mogą ze sobą porozmawiać, pośmiać się, wzajemnie sobie pomóc i wesprzeć się. A czasami po prostu pobyć razem.
- Ilu seniorów przyszło na pierwsze spotkanie?
- Około 14 osób. Kolejne cztery od razu dały znać, że też chcą dołączyć, tylko akurat nie mogły być tego dnia. Dzisiaj frekwencja jest różna – czasami jest 13 osób, czasami 15, a zdarza się, że spotykamy się w 16-osobowym gronie. Najbardziej zaskoczyło mnie chyba to, że kilka osób przyszło z nastawieniem: „Przyjdę tylko raz, zobaczę, jak będzie”. No i przyszli, zobaczyli… i zostali.
- Mówi się, że emeryt ma dużo czasu. To prawda?
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze