Jednego dnia naprawiane, następnego – znowu zniszczone. Krapkowice płacą 130 tys. zł za naprawy urządzeń na placach zabaw, a dewastatorzy nie odpuszczają. Najgorzej jest na Placu Gagarina, gdzie mimo kamer i patroli wciąż dochodzi do dewastacji. Radni i służby szukają rozwiązania, ale czy ono w ogóle istnieje?
W minionych dniach radni gminy Krapkowice podjęli dyskusje na temat zniszczeń dokonywanych na placach zabaw. Powodem była kwota 130 tys. złotych, która pojawiła się w sprawozdaniu dotyczącym infrastruktury rekreacyjnej w gminie Krapkowice. Radni stwierdzili, że jest to dość spora suma. W związku z tym podczas Komisji Edukacji, Kultury i Sportu oraz Komisji Spraw Społecznych, które miały miejsce kolejno 7 i 8 września, wywiązała się dyskusja na ten temat.
Podczas Komisji Edukacji, Kultury i Sportu radni byli zgodni, że bardzo często pojawiają się zgłoszenia dotyczące zniszczeń na placu zabaw, których ciągłe remontowanie generuje niemałe koszty. Jak przyznała Katarzyna Kubacka, Naczelnik Wydziału Infrastruktury i Urbanistyki w krapkowickim magistracie nierzadko bywa tak, że „jednego dnia dane urządzenie jest naprawiane, a następnego znowu jest już zepsute, a społeczeństwo musi ponosić z tego tytułu koszty. Niestety są one dosyć wysokie”.
Radni zgodzili się, że najwięcej zniszczeń jest na Placu Gagarina. Przykładem może być czyszczenie elementów stojącej tam konstrukcji zamku, które miało miejsce 20 lipca. Zaledwie po kilku dniach, 5 sierpnia, wnętrze konstrukcji znowu było czymś wymalowane.
Propozycje patroli i dodatkowe kamery
Podczas komisji zastanawiano się, czy nie trzeba by zwiększyć częstotliwości patroli straży miejskiej i policji w tamtym miejscu. Co prawda straż miejska w godzinach dziennych pojawia się na placu zabaw, jednak do zniszczeń najczęściej dochodzi po zmroku. Padła propozycja, aby w godzinach nocnych pojawiała się tam policja. Radni zastanawiali się, czy samo zwiększenie patroli umniejszy pokusę dopuszczania się ewentualnych zniszczeń mienia publicznego.
Przewodniczący Rady Miejskiej w Krapkowicach Ireneusz Żyłka zaznaczył, że zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronie internetowej Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach, w zakresie działań poszczególnych dzielnicowych jest wyznaczony dzielnicowy, który jako zadanie priorytetowe ma wyznaczony wspomniany Plac Gagarina jako miejsce, które z tego rejonu w sposób szczególny ma mieć na uwadze. To dowód na to, że policja o problemach zdarzających się w tym miejscu ma wiedzę. Radni pytali, na ile łamanie zasad regulaminu placu zabaw jest egzekwowane przez służby.
Ireneusz Żyłka wspomniał także o dodatkowych kamerach, które miałyby zostać zamontowane i skierowane na te najbardziej newralgiczne miejsca na Placu Gagarina. Sam jednak przyznał, że niezależnie od ilości kamer i włożonego wysiłku w poprawę sytuacji, z nieprzyjemnymi okolicznościami w tym miejscu trzeba będzie się nadal liczyć i z nimi mierzyć.
Pojawił się także głos, że pomimo będących tam już kamer, stale dochodzi do łamania regulaminu i jak dotąd nikt nie został za to ukarany. Funkcjonariusze tłumaczą ten fakt tzw. niską szkodliwością społeczną. Część radnych była zdania, że bez konsekwencji działań i bez karania sytuacja się nie poprawi. Wskazano przy tym, że jest regulamin korzystania z placu zabaw i należałoby jego łamanie egzekwować. Pojawił się nawet pomysł, aby skoro nie można korzystać z placu zabaw po zmroku, był on wtedy po prostu zamykany.
Dyskusja na Komisji Spraw Społecznych
Temat placu zabaw powrócił 8 września tym razem na Komisji Spraw Społecznych. Radna Maria Karwecka wspominała m.in. o licznych sygnałach mówiących o tym, że urządzenia na placu zabaw są dewastowane, a to uwidacznia się w kosztach, które gmina ponosi naprawiając uszkodzony lub zdewastowany sprzęt. Radna zapytała obecnych na komisji przedstawicieli służb mundurowych o ilość mandatów i wniosków związanych z tym placem w ostatnim czasie oraz jak ta sprawa jest prowadzona przez straż miejską i policję.
Odpowiadając komendant krapkowickiej straży miejskiej Zdzisław Tupko nawiązał do obecnych na placu zabaw kamer. Funkcjonariusz przyznał, że nawet jeśli na kamerach widać, że dochodzi do niszczenia mienia, to monitoring nie ma zdolności rozpoznawalności twarzy. Materiał z kamer zostaje jednak zabezpieczony i przekazywany jest policji. Zdzisław Tupko wspomniał także o patrolach straży miejskiej, które pojawiają się w tym miejscu i prowadzą rozmowy z obecną tam młodzieżą. Z relacji służb wynika, że nie brakuje sytuacji, kiedy młodzież widząc strażników ucieka przed nimi na hulajnogach i rowerach. Mimo to jak zapewnił komendant, sytuacja na ile jest to możliwe przez służby jest monitorowana na bieżąco.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze