Ślady opon na parkingu przy stacji paliw w Krapkowicach zostały po niebezpiecznym manewrze kierowcy BMW. Policjanci otrzymali nagranie, na którym widać, jak samochód celowo wpada w poślizg. Ustalili właściciela auta. Ten nie wskazał jednak osoby, która siedziała za kierownicą. Skończyło się mandatem w wysokości 2000 zł.
Na parkingu przy jednej ze stacji paliw w Krapkowicach kierowca BMW urządził sobie miejsce do driftowania. Na nagraniu, które trafiło do policjantów, widać, jak samochód jest celowo wprowadzany w poślizg.
Po takich manewrach na nawierzchni zostały charakterystyczne ślady opon.
Nagranie pozwoliło policjantom rozpocząć czynności zmierzające do ustalenia osoby odpowiedzialnej za wykroczenie. Funkcjonariusze dotarli do właściciela BMW – 28-letniego mieszkańca Rudy Śląskiej.
Mężczyzna nie wskazał jednak osoby, która kierowała samochodem w momencie zdarzenia. Jak informuje policja, jego wyjaśnienia dotyczące tego, kto korzystał z auta, nie były spójne.
Właściciel został więc ukarany mandatem w wysokości 2000 zł za niewskazanie osoby, której powierzył pojazd, a która popełniła wykroczenie.
Ślady zostały, nagranie też
Policjanci przypominają, że parking przy stacji paliw czy sklepie nie jest miejscem do testowania możliwości samochodu.
Celowe wprowadzanie auta w poślizg może w każdej chwili stworzyć zagrożenie dla innych osób. Na parkingu może pojawić się pieszy, inne auto albo zmienić się przyczepność nawierzchni. Wtedy manewr, który dla kierowcy miał być tylko pokazem, może zakończyć się znacznie poważniej.
W tym przypadku znaczenie miało nagranie. Policja podkreśla, że materiały z monitoringu, wideorejestratorów czy telefonów mogą pomóc w ustaleniu sprawcy niebezpiecznej jazdy.
I właśnie tak było w Krapkowicach. Najpierw był drift, potem zostały ślady na parkingu. A nagranie pozwoliło policjantom ustalić, do kogo należy samochód.


Napisz komentarz
Komentarze