Na odwiedzających czekały stoiska uginające się od domowych specjałów: aromatycznych serów, tradycyjnie wędzonych ryb i wędlin, pachnących wypieków czy też kiszonych warzyw. Swoje miejsce znalazły także miód prosto z pasieki, przetwory warzywne oraz sezonowe plony z gospodarstw i sadu.
Wystawcy chętnie opowiadali o tym, co oferują – o metodach produkcji, składnikach i historii stojącej za każdym wyrobem.
– Nie stosujemy żadnych sztucznych dodatków ani konserwantów – podkreślali niemal jednogłośnie,
„Straganek” to jednak nie tylko zakupy – to także okazja do spotkań, rozmów i degustacji. Wielu odwiedzających wraca tu regularnie, traktując targ jako miejsce integracji i kontaktu ze swojską tradycją kulinarną.
– Przyszłam po świeże warzywa i domowe ciasta, ale wyszłam z pełną torbą dobroci. Tego smaku nie znajdzie się w żadnym supermarkecie – mówi pani Maria, mieszkanka Krapkowic, która odwiedza „Straganek” od pierwszej edycji.
– Uwielbiam ten klimat. Można pogadać z producentem, dowiedzieć się, jak coś powstało, spróbować przed zakupem. A do tego wszystko jest świeże i bez chemii – dodaje pan Andrzej z Gogolina, który przyjeżdża na targ co dwa tygodnie razem z żoną.
Organizowany co dwa tygodnie targ zyskał już grono wiernych fanów. Z edycji na edycję rośnie zarówno liczba wystawców, jak i odwiedzających.
Kolejny „Straganek” odbędzie się w czwartek, 11 września, tradycyjnie na placu Eichendorffa. Mieszkańcy Krapkowic już zacierają ręce na myśl o kolejnych smakowitych odkryciach.
Napisz komentarz
Komentarze