Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 02:45
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama Senator RP Beniamin Godyla

Neonikotynoidy - zagrożenie dla bioróżnorodności

Coraz większe zapotrzebowanie na pestycydy sprawia, że przemysł chemiczny tworzy coraz nowsze, a zarazem silniejsze środki ochrony roślin. Wśród nich znajdują się neonikotynoidy – nowoczesne, neuroaktywne insektycydy, które skutecznie zwalczają szkodniki, ale mogą stanowić poważne zagrożenie dla bioróżnorodności.
Neonikotynoidy  - zagrożenie dla bioróżnorodności

Neonikotynoidy – szczególna klasa pestycydów
Neonikotynoidy to syntetyczna grupa środków owadobójczych, która zrewolucjonizowała rolnictwo od lat 90. XX wieku. Chemicznie spokrewnione z nikotyną, działają na układ nerwowy owadów, powodując ich paraliż i śmierć. Szybko zdobyły popularność, ponieważ są niezwykle skuteczne nawet w niewielkich dawkach i można je stosować na różne sposoby – od oprysków po zaprawy nasienne. Już kilka lat po wprowadzeniu pierwszego z nich, imidaklopridu w 1991 roku, neonikotynoidy stały się dominującą grupą insektycydów na świecie. W 2009 roku globalne zyski z ich sprzedaży przekroczyły 2 miliardy dolarów.

Ich skuteczność wynika przede wszystkim z działania systemicznego. Oznacza to, że substancje te wnikają w tkanki rośliny i rozprowadzają się po całym jej organizmie – od korzeni, przez łodygę, po liście i kwiaty. Dzięki temu roślina jest chroniona przed szkodnikami przez długi czas, niezależnie od pogody czy fazy wzrostu. Najczęściej neonikotynoidy wykorzystuje się w zaprawach nasiennych – środki rozpuszczają się w wodzie, a następnie są wchłaniane przez korzenie młodych roślin. Poza rolnictwem używa się ich również w miastach – do zwalczania karaluchów czy mrówek – a także w weterynarii i hodowli ryb.

Szacuje się, że w USA nawet 80–100% upraw kukurydzy oraz 95% rzepaku w Kanadzie pochodzi z nasion zaprawianych neonikotynoidami. W Unii Europejskiej jeszcze w 2012 roku dozwolonych było ponad tysiąc zastosowań tych substancji w ochronie upraw i roślin ozdobnych, takich jak ziemniaki, ryż, buraki cukrowe czy rzepak. 

Konsekwencje stosowania neonikotynoidów
Choć neonikotynoidy okazały się niezwykle skuteczne w ochronie upraw, ich powszechne stosowanie ma poważne skutki uboczne – zarówno dla środowiska, jak i dla zdrowia organizmów żywych. Coraz więcej badań potwierdza, że zyski ekonomiczne wynikające z ich użycia nie równoważą szkód ekologicznych, jakie powodują. Jedną z największych wad neonikotynoidów jest ich wysoka rozpuszczalność w wodzie i długotrwała aktywność w środowisku. Po zastosowaniu tylko około 5% substancji czynnej zostaje wchłonięte przez rośliny – reszta trafia do gleby, wód gruntowych i otaczającej roślinności. W efekcie środki te mogą pozostawać aktywne przez wiele miesięcy, a nawet lat, wpływając na uprawy następcze oraz dzikie rośliny rosnące w pobliżu pól. To zjawisko prowadzi do trwałego skażenia ekosystemów i utraty bioróżnorodności. Choć neonikotynoidy są projektowane z myślą o zwalczaniu owadów, ich toksyczność nie ogranicza się wyłącznie do tej grupy organizmów. Badania wskazują, że związki te mogą wpływać na funkcjonowanie układu nerwowego kręgowców, w tym człowieka. U ptaków ziarnojadów spożycie nasion zaprawionych neonikotynoidami może prowadzić do utraty koordynacji, uszkodzeń DNA, problemów z rozrodem, a nawet śmierci. U ludzi zaś istnieją przesłanki, że długotrwała ekspozycja na te pestycydy może zaburzać rozwój układu nerwowego, zwłaszcza u dzieci.

Konsekwencje dla pszczół
Neonikotynoidy to neurotoksyny działające na receptory acetylocholiny w ośrodkowym układzie nerwowym owadów. Ich działanie prowadzi do trwałego pobudzenia neuronów, co skutkuje drgawkami, paraliżem i śmiercią. Choć środki te mają niską toksyczność dla ssaków, ryb czy ptaków, stanowią poważne zagrożenie dla owadów pożytecznych, zwłaszcza pszczół miodnych. Już niewielkie, tzw. subletalne dawki neonikotynoidów mogą powodować zaburzenia orientacji, utratę zdolności do zapamiętywania lokalizacji kwiatów, a także utrudniać powrót do ula. Badania pokazują, że po podaniu pszczołom syropu z imidaklopridem tylko około 30% osobników odnajdywało drogę do gniazda. Pestycydy te zaburzają także funkcjonowanie układu odpornościowego owadów, zwiększając podatność kolonii na infekcje i pasożyty, takie jak roztocz Varroa destructor. Substancje te upośledzają zdolności motoryczne pszczół, prowadzą do drżenia i dezorientacji, ograniczają mobilność oraz zakłócają zachowania społeczne. Pszczoły narażone na działanie imidaklopridu mają problemy z komunikacją – ich „taniec wywijany”, służący do przekazywania informacji o źródłach pożytku, staje się mniej precyzyjny lub zanika. Obserwuje się także osłabienie węchu, gorsze uczenie się oraz zahamowany rozwój mózgu larw, u których zmniejsza się gęstość struktur odpowiedzialnych za analizę bodźców zapachowych.

Długotrwała ekspozycja na neonikotynoidy odbija się na całych koloniach pszczół. Nawet niewielkie ilości tych substancji w pyłku lub nektarze mogą powodować wzrost śmiertelności zbieraczek, spadek liczby larw oraz zaburzenia w rozrodzie matek pszczelich. U pszczół karmicielek zaobserwowano uszkodzenia gruczołów odpowiedzialnych za wydzielanie substancji odżywczych, co ogranicza rozwój czerwiu. W konsekwencji populacja ula stopniowo się kurczy, a kolonia staje się bardziej podatna na stres i choroby. Zjawisko to jest jednym z kluczowych czynników wymierania pszczół znanego jako Colony Collapse Disorder (CCD). W wielu badaniach wskazuje się, że to właśnie powszechne stosowanie neonikotynoidów w rolnictwie, w połączeniu z utratą siedlisk i chorobami pasożytniczymi, stanowi główną przyczynę zanikania populacji pszczół na świecie.

Sytuacja w Polsce
W Polsce temat bezpieczeństwa zapylaczy i stosowania neonikotynoidów od kilku lat budzi duże emocje i jest szeroko dyskutowany zarówno w środowisku naukowym, jak i rolniczym. Kwestie te zostały ujęte w Krajowym planie działania na rzecz ograniczenia ryzyka związanego ze stosowaniem środków ochrony roślin na lata 2018–2022, który zakłada stopniowe ograniczanie użycia najbardziej toksycznych substancji chemicznych. Punktem zwrotnym były decyzje Komisji Europejskiej z 2013 roku, oparte na raportach Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), które doprowadziły do ograniczenia stosowania trzech najpopularniejszych neonikotynoidów: imidakloprydu, tiametoksamu i klotianidyny. Polska wówczas wycofała część zezwoleń i zmieniła zakres stosowania kilkunastu środków ochrony roślin zawierających te substancje. Kolejny etap to całkowity zakaz stosowania neonikotynoidów w uprawach polowych, obowiązujący od 2018 roku na terenie całej Unii Europejskiej, z wyjątkiem upraw szklarniowych. Mimo to, w kolejnych latach Polska – podobnie jak kilka innych państw członkowskich – występowała o czasowe zezwolenia na ich stosowanie, głównie w uprawach buraka cukrowego i rzepaku ozimego. Argumentowano, że rośliny te nie są atrakcyjne dla pszczół przed zbiorem, a rolnicy nie dysponują równie skutecznymi alternatywami. Część takich wniosków została jednak odrzucona, inne – jak decyzja Ministra Rolnictwa z lipca 2018 roku o dopuszczeniu dwóch środków – wzbudziły kontrowersje wśród ekologów i organizacji pszczelarskich. W ostatnich latach Polska kilkukrotnie udzielała wyjątkowych, krótkoterminowych zezwoleń na stosowanie neonikotynoidów w sytuacjach nadzwyczajnych, co obecnie jest przedmiotem oceny EFSA.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JanTreść komentarza: Jedno godne drugiego i trzeciej. Wraz ze śmiertelnym finałem sprawy, na osiedlu zapanował spokój i wytchnienie... Chyba nie jest tajemnicą, że nikt z jego sąsiadów (tych bliższych i dalszych) za denatem nie płacze.Data dodania komentarza: 22.01.2026, 15:21Źródło komentarza: Ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa w Krapkowicach. Oskarżonemu grozi dożywocieAutor komentarza: PatiTreść komentarza: Tymczasem w Gogolinie już ogłosili Lato z RMF Maxxx. A w Krapkowicach co ? Dni Krapkowic na polu zalewowym i Oktoberfest w przestarzałej hali ? x DData dodania komentarza: 22.01.2026, 12:30Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: MuminekTreść komentarza: Odbudujcie sobie w Gogolinie i Krapkowicach połączenie kolejwe które wspólnie z samorządem naszego województwa zaoraliścieData dodania komentarza: 21.01.2026, 11:47Źródło komentarza: Niebawem przetargAutor komentarza: totcomplusTreść komentarza: Nie tylko Krapkowice ale i Gogolin powinny sobie podać rękę. Zamiast jako powiat dbać o dobro systemu, to dbają ale o swoje kieszenie. Już od dawna nie potrafią dojść do porozumienia właśnie w temacie autobusów. Po co przepłacać i utrzymywać strzeleckie skoro były nasze? Teraz nie ma już prawie nic. W Gogolinie powstało centrum przesiadkowe tylko kto się tam przesiada? Gdyby nie PKP to z PKS -em lipa straszna. A na centrum parking wykorzystuje CUP , Domu Kultury i biblioteka gminna;( Zarówno rządcowscy z Krapkowic jak i Gogolina już lata temu powinni wziąć sprawy w swoje ręce ale po co się przemęczać? Może różnice w poglądach politycznych? Nadmienię ,że korzystanie z usług strzeleckich generuje straszne koszty w dojazdach ale kto się nad tym pokłonił? Nikt! Dorośli, młodzież czy dzieci dojeżdżające do szkół gogolińskich czy krapkowickich płacą krocie za bilety co wynika z odcina trasy jaką ma do przebycia autobus. Po za tym rozkład jazdy tych autobusów. Nie są one dostępne dla ludzi w żadnym wypadku. Rano do pracy bez auta ani rusz. A tak być nie powinno!! Zastanówcie się co robicie, bo jesteśmy daleko za murzynami z rozwojem komunikacyjnym:PData dodania komentarza: 20.01.2026, 09:39Źródło komentarza: PKS drastycznie ogranicza połączenia z Opola do KrapkowicAutor komentarza: PierreTreść komentarza: Dno i kilometry mułu. Niedługo wszyscy z tego zaścia***a wyjadą a ostatni zgasi światło. Wymiera lokalna kultura, wyrzuca się zespoły rockowe z KDK na bruk (pierwszy raz w historii WOŚP będzie bez rockowego grania, ewenement a przecież hasło tej imprezy to rock and roll), gołębie odchody na ry***u i popękane zasyfione płyty chodnikowe, wykluczenie komunikacyjne i zamykające się biznesy. Kto mądrzejszy to stąd wyjeżdża i nie dziwi mnie to. Mieszkańcy tak bardzo chcieli Kasiury to mają. Zaraz może kolejne sklepy zamkną i resztkę autobusów polikwidują. Ta władza uwstecznia miasto i degraduje je do roli większej rozległej wioski z zapyziałym placem betonowym nad Odrą. Już teraz można odnieść wrażenie że stolicą powiatu jest Gogolin. Czysto, z dojazdem do Opola pociągiem, dużo więcej imprez się organizuje (w tym lato z RMF, Sylwester, dyskoteka z Park FM), jest nowoczesny basen ze strefą Gastro. Niebo a ziemia. Brawo panie Kasiura tak zajechać miasto to wybitne osiągnięcie. Ale za to będzie most którym szybciej będzie można wyjechać z Krapkowic co tylko ułatwi to następnym mieszkańcom.Data dodania komentarza: 19.01.2026, 11:49Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: DzikiTreść komentarza: Dziki dzikData dodania komentarza: 19.01.2026, 06:29Źródło komentarza: Po pierwszym etapie modernizacji
Reklama
Reklama