Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 00:25
Przeczytaj:
Reklama
Reklama https://www.wirtualnaprosperita.pl/

Pestycydy - przyjaciel czy wróg współczesnego świata?

Od dziesięcioleci pomagają rolnikom chronić plony i zapewniać żywność dla milionów ludzi, ale coraz częściej budzą też obawy o zdrowie i stan środowiska. Czy potrafimy korzystać z nich mądrze, nie narażając przy tym natury i samych siebie?
Pestycydy - przyjaciel czy wróg współczesnego świata?

Co to są pestycydy?
Pestycydy to substancje chemiczne lub ich mieszaniny, które mają jedno główne zadanie – chronić uprawy, zwierzęta i żywność przed szkodnikami. Ich nazwa pochodzi od łacińskiego słowa pestis, czyli „plaga”. Stosuje się je do zwalczania owadów, gryzoni, chwastów, grzybów, a także do regulowania wzrostu roślin, osuszania ich (desykanty) czy usuwania liści przed zbiorem (defolianty). Dzięki nim rolnicy mogą ograniczyć straty plonów i zapewnić wyższą jakość zbiorów. Pestycydy wykorzystuje się nie tylko na polach. Znajdują zastosowanie również w magazynach zbóż, w przetwórniach spożywczych, sklepach, a nawet w domach – wszędzie tam, gdzie trzeba chronić żywność i ludzi przed insektami czy gryzoniami. W ten sposób pomagają zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób i utracie zapasów. W skład pestycydów wchodzą zarówno środki naturalne, np. bakterie Bacillus thuringiensis, jak i substancje syntetyczne, organiczne lub nieorganiczne. W zależności od sposobu działania – kontaktowego, systemicznego czy poprzez układ pokarmowy – pestycydy można klasyfikować na wiele sposobów. Do tej grupy zaliczają się także środki wabiące (atraktanty) i odstraszające (repelenty), a także tzw. adjuwanty, które poprawiają przyczepność i skuteczność oprysków. Często dodaje się też tzw. synergenty – substancje wzmacniające działanie głównego środka – lub aktywatory, które zwiększają jego efektywność.

Konsekwencje Stosowania Pestycydów 
Współczesne rolnictwo w dużej mierze opiera się na pestycydach, czyli środkach ochrony roślin. Dzięki nim rolnicy mogą chronić plony przed owadami, chwastami czy grzybami, a także zapobiegać chorobom przenoszonym przez zwierzęta, np. komary. Szacuje się, że na całym świecie zużywa się rocznie nawet 2,5 miliarda kilogramów pestycydów. Najczęściej stosowane to insektycydy fosforoorganiczne i karbaminianowe (zwalczające owady), fungicydy ditiokarbaminianowe (przeciwko chorobom grzybowym) oraz herbicydy fenoksylowe (do walki z chwastami). Choć pestycydy ułatwiają uprawę i chronią żywność, ich nadużywanie niesie ze sobą poważne skutki uboczne.

Zagrożenie dla bioróżnorodności
Pestycydy nie rozróżniają, które organizmy są „szkodliwe”, a które pożyteczne. Wraz z pasożytami giną również owady zapylające, ptaki czy drobne zwierzęta, które odgrywają kluczową rolę w ekosystemie. Zatrucia pszczół, bydła czy drobiu niestety wciąż się zdarzają – najczęściej z powodu niewłaściwego stosowania środków ochrony roślin lub braku odpowiedniej kontroli. Ślady pestycydów często pozostają także w żywności, choć nie jest to działanie zamierzone. Właściwe stosowanie tych środków i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa pozwala ograniczyć ich pozostałości do poziomu nieszkodliwego dla zdrowia ludzi i zwierząt. W praktyce jednak bywa z tym różnie – a im więcej pestycydów trafia do środowiska, tym trudniej o ich pełną kontrolę.

Czy ktoś to bada?
Tak – i to bardzo dokładnie. Każdy pestycyd, zanim trafi do sprzedaży, musi przejść szereg badań i uzyskać odpowiednie zezwolenia. Obejmuje to zarówno środki produkowane w kraju, jak i te sprowadzane z zagranicy. Kontroli podlega nie tylko sam skład i skuteczność pestycydów, lecz także sposób ich stosowania zgodnie z zasadami dobrej praktyki rolniczej. Sprawdza się również, czy pozostałości tych substancji w żywności i paszach mieszczą się w granicach uznanych za bezpieczne. Zasady te są podobne w większości krajów Unii Europejskiej i oparte m.in. na zaleceniach FAO i WHO – międzynarodowych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem żywności. To właśnie ich eksperci opracowują wytyczne toksykologiczne i limity dopuszczalnych pozostałości pestycydów. W Polsce nad bezpieczeństwem stosowania środków ochrony roślin czuwa kilka instytucji – m.in. Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Główny Inspektorat Sanitarny oraz Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Dzięki ich kontroli można stwierdzić, że poziom pestycydów w żywności produkowanej w naszym kraju w większości przypadków nie przekracza dopuszczalnych norm. Dane z poprzednich dekad pokazują, że w Polsce od lat 70. stopniowo zmniejsza się zużycie najbardziej toksycznych insektycydów, a rośnie znaczenie nowoczesnych, bezpieczniejszych preparatów. Choć pestycydy są nadal potrzebne, coraz większy nacisk kładzie się na zrównoważone rolnictwo, w którym środki chemiczne stosuje się rozsądnie – tylko tam, gdzie naprawdę są konieczne.

Pozostałości pestycydów w żywności
Pozostałości pestycydów to śladowe ilości substancji chemicznych, które mogą pozostać w żywności lub paszach po opryskach czy zaprawianiu nasion. Oprócz samego środka aktywnego obejmują one także jego pochodne – produkty rozkładu czy metabolity, które mogą mieć znaczenie toksykologiczne. W uproszczeniu: to wszystko, co pozostaje na roślinie lub w jej tkankach po zastosowaniu środka ochrony roślin. Prawo jasno określa, ile takich pozostałości może znaleźć się w żywności. Nazywa się to maksymalnym poziomem pozostałości pestycydu (MRL lub MGP) – i wyraża się go w miligramach na kilogram produktu. Normy te są ustalane na podstawie badań toksykologicznych i mają gwarantować, że spożywanie takich produktów nie stanowi zagrożenia dla zdrowia człowieka. Aby poziomy te nie były przekroczone, rolnicy muszą ściśle przestrzegać tzw. okresu karencji, czyli czasu, jaki musi upłynąć od ostatniego oprysku do zbioru. Zasady dobrej praktyki rolniczej określają też, jak często i w jakiej dawce można stosować dany środek. W praktyce to właśnie przestrzeganie tych zasad decyduje o tym, czy w warzywach, owocach, mleku lub mięsie pozostaną bezpieczne ilości pestycydów. Co ciekawe, dopuszczalne limity pozostałości różnią się w poszczególnych krajach. Wynika to m.in. z odmiennych warunków klimatycznych, długości okresu wegetacji roślin oraz tempa rozkładu substancji chemicznych. Dlatego pestycyd, który w jednym kraju znika z rośliny w ciągu tygodnia, w innym może utrzymywać się znacznie dłużej.

Dopuszczalne dzienne spożycie pestycydów (ADI)
Każda substancja chemiczna, także pestycyd, zanim zostanie dopuszczona do użycia, jest dokładnie badana pod kątem bezpieczeństwa. Na podstawie tych badań ustala się tzw. ADI (Acceptable Daily Intake), czyli dopuszczalne dzienne spożycie. To ilość substancji, jaką człowiek może przyjmować każdego dnia przez całe życie, bez ryzyka dla zdrowia. Wartość ADI podaje się w miligramach na kilogram masy ciała. Aby określić ADI, naukowcy przeprowadzają wieloetapowe badania toksykologiczne na zwierzętach laboratoryjnych, np. szczurach, psach czy królikach. Sprawdza się, jak dana substancja wpływa na organizm przy jednorazowym, krótkotrwałym i długotrwałym podawaniu. Bada się również jej wpływ na narządy, metabolizm, rozród oraz możliwość wywoływania raka czy mutacji genetycznych. Najważniejszym celem takich badań jest ustalenie najwyższej dawki nieszkodliwej, czyli takiej, która nie powoduje żadnych negatywnych skutków zdrowotnych. Z tej dawki oblicza się ADI, stosując dodatkowy margines bezpieczeństwa – zwykle sto razy mniejszy niż wartość uzyskana w badaniach na zwierzętach. Ma to zagwarantować, że również u ludzi poziom ten będzie całkowicie bezpieczny. W Polsce za opiniowanie wyników takich badań i ich ocenę odpowiada m.in. Państwowy Zakład Higieny oraz Główny Inspektorat Sanitarny. ADI jest podstawą do ustalania dopuszczalnych pozostałości pestycydów w żywności, a także do oceny bezpieczeństwa substancji dodawanych do produktów spożywczych. Jeśli dla danego pestycydu nie ustalono wartości ADI lub nie ma pełnych danych toksykologicznych – jego stosowanie nie jest dopuszczone.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JanTreść komentarza: Jedno godne drugiego i trzeciej. Wraz ze śmiertelnym finałem sprawy, na osiedlu zapanował spokój i wytchnienie... Chyba nie jest tajemnicą, że nikt z jego sąsiadów (tych bliższych i dalszych) za denatem nie płacze.Data dodania komentarza: 22.01.2026, 15:21Źródło komentarza: Ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa w Krapkowicach. Oskarżonemu grozi dożywocieAutor komentarza: PatiTreść komentarza: Tymczasem w Gogolinie już ogłosili Lato z RMF Maxxx. A w Krapkowicach co ? Dni Krapkowic na polu zalewowym i Oktoberfest w przestarzałej hali ? x DData dodania komentarza: 22.01.2026, 12:30Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: MuminekTreść komentarza: Odbudujcie sobie w Gogolinie i Krapkowicach połączenie kolejwe które wspólnie z samorządem naszego województwa zaoraliścieData dodania komentarza: 21.01.2026, 11:47Źródło komentarza: Niebawem przetargAutor komentarza: totcomplusTreść komentarza: Nie tylko Krapkowice ale i Gogolin powinny sobie podać rękę. Zamiast jako powiat dbać o dobro systemu, to dbają ale o swoje kieszenie. Już od dawna nie potrafią dojść do porozumienia właśnie w temacie autobusów. Po co przepłacać i utrzymywać strzeleckie skoro były nasze? Teraz nie ma już prawie nic. W Gogolinie powstało centrum przesiadkowe tylko kto się tam przesiada? Gdyby nie PKP to z PKS -em lipa straszna. A na centrum parking wykorzystuje CUP , Domu Kultury i biblioteka gminna;( Zarówno rządcowscy z Krapkowic jak i Gogolina już lata temu powinni wziąć sprawy w swoje ręce ale po co się przemęczać? Może różnice w poglądach politycznych? Nadmienię ,że korzystanie z usług strzeleckich generuje straszne koszty w dojazdach ale kto się nad tym pokłonił? Nikt! Dorośli, młodzież czy dzieci dojeżdżające do szkół gogolińskich czy krapkowickich płacą krocie za bilety co wynika z odcina trasy jaką ma do przebycia autobus. Po za tym rozkład jazdy tych autobusów. Nie są one dostępne dla ludzi w żadnym wypadku. Rano do pracy bez auta ani rusz. A tak być nie powinno!! Zastanówcie się co robicie, bo jesteśmy daleko za murzynami z rozwojem komunikacyjnym:PData dodania komentarza: 20.01.2026, 09:39Źródło komentarza: PKS drastycznie ogranicza połączenia z Opola do KrapkowicAutor komentarza: PierreTreść komentarza: Dno i kilometry mułu. Niedługo wszyscy z tego zaścia***a wyjadą a ostatni zgasi światło. Wymiera lokalna kultura, wyrzuca się zespoły rockowe z KDK na bruk (pierwszy raz w historii WOŚP będzie bez rockowego grania, ewenement a przecież hasło tej imprezy to rock and roll), gołębie odchody na ry***u i popękane zasyfione płyty chodnikowe, wykluczenie komunikacyjne i zamykające się biznesy. Kto mądrzejszy to stąd wyjeżdża i nie dziwi mnie to. Mieszkańcy tak bardzo chcieli Kasiury to mają. Zaraz może kolejne sklepy zamkną i resztkę autobusów polikwidują. Ta władza uwstecznia miasto i degraduje je do roli większej rozległej wioski z zapyziałym placem betonowym nad Odrą. Już teraz można odnieść wrażenie że stolicą powiatu jest Gogolin. Czysto, z dojazdem do Opola pociągiem, dużo więcej imprez się organizuje (w tym lato z RMF, Sylwester, dyskoteka z Park FM), jest nowoczesny basen ze strefą Gastro. Niebo a ziemia. Brawo panie Kasiura tak zajechać miasto to wybitne osiągnięcie. Ale za to będzie most którym szybciej będzie można wyjechać z Krapkowic co tylko ułatwi to następnym mieszkańcom.Data dodania komentarza: 19.01.2026, 11:49Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: DzikiTreść komentarza: Dziki dzikData dodania komentarza: 19.01.2026, 06:29Źródło komentarza: Po pierwszym etapie modernizacji
Reklama
Reklama