Kiedy światło gaśnie, widać więcej niż tylko ciemność. Widać, kto był, kto przychodził i kto zostanie sam. Przez ponad dwadzieścia lat jeden dom na Opolszczyźnie świecił dla wszystkich — bez biletów, bez zaproszeń, bez oczekiwań. Przyciągał ludzi z sąsiedztwa i z drugiego końca świata. Dzieci, staruszków, tych, którzy nie chcieli być sami w święta. W tym roku światło zapali się po raz ostatni.