Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama https://www.zabka.pl/franczyza/kontakt/?utm_source=reg_11&utm_medium=banner&utm_campaign=online&utm_id=banner
niedziela, 13 września 2026 06:18
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/firmy/rachunki/rachunek-biezacy-firmowy
Reklama https://www.instagram.com/pani.prowadzaca/
Nowoczesny przemysł z Krapkowic

Od „tu się nie da” do okrętów podwodnych. ISOMAT z Krapkowic pokazuje, jak buduje się nowoczesny przemysł

Zaczynali w miejscu, które wielu skreślało już na starcie. Dziś izolacje z Krapkowic pracują w elektrowniach, zakładach chemicznych, przemyśle morskim, a nawet na okrętach podwodnych. Firma ISOMAT, kierowana przez Barbarę Świderską‑Skuzę, udowadnia, że globalny przemysł może mieć bardzo lokalny adres — a największą siłą przedsiębiorstwa są ludzie, którzy jeszcze niedawno nie wierzyli, że potrafią tworzyć tak zaawansowane rozwiązania. To historia odwagi, intuicji i konsekwencji, która zmieniła nie tylko firmę, ale i życie wielu mieszkańców regionu.
Pracownicy firmy ISOMAT w Krapkowicach przygotowują specjalistyczne izolacje tekstylne dla przemysłu

Zaczynała w miejscu, o którym wielu mówiło: „tu się nie da”. Dziś izolacje z Krapkowic pracują w elektrowniach, zakładach chemicznych, a nawet w okrętach podwodnych. ISOMAT pokazuje, że globalny przemysł może mieć bardzo lokalny adres — i że największą siłą firmy są ludzie, którzy jeszcze kilka lat temu nie wierzyli, że potrafią to robić.

Na przemysłowej mapie powiatu krapkowickiego są firmy, które działają po cichu – bez billboardów, bez rozgłosu, ale za to z realnym wpływem na gospodarkę. ISOMAT należy właśnie do tej kategorii. Jeśli ktoś szuka miejsca z rozwiązaniami dla wymagającego przemysłu – powinien zajrzeć bliżej. Bo to właśnie tutaj powstają „ubrania dla maszyn”.
– Najprościej mówiąc, tworzymy specjalistyczne izolacje tekstylne. Dopasowane do konkretnych instalacji i urządzeń, pracujących w środowiskach wysokotemperaturowych, a w niektórych przypadkach nawet przekraczających 1000 stopni Celsjusza – tłumaczy prezes Barbara Świderska-Skuza.
Brzmi technicznie? Być może. Ale przełożenie na codzienność jest zaskakująco proste. Tak jak człowiek zakłada kurtkę, by chronić się przed zimnem, tak instalacje przemysłowe potrzebują ochrony przed temperaturą, stratami energii czy zagrożeniem dla ludzi pracujących w ich pobliżu. Różnica polega na tym, że tutaj każdy „płaszcz” szyty jest na miarę – pod konkretny zawór, pompę, czy turbinę.

Dlaczego właśnie Krapkowice?
Historia firmy zaczyna się od decyzji, która – jak przyznaje sama właścicielka – dla wielu była niezrozumiała.
– Słyszałam pytania: „Dlaczego Krapkowice?”, „Czy znajdziesz ludzi?”, „Czy to ma sens?” – wspomina.
Bo przecież można było inaczej. Wrocław. Zagranica. Większe rynki, łatwiejszy dostęp do specjalistów. A jednak wybór padł na mniejsze miasto. Dlaczego?
– Stabilność. Ludzie. Możliwość budowania czegoś trwałego na lata – wylicza prezes. – W dużych ośrodkach często tego brakuje.
To jednak nie tylko chłodna kalkulacja. Prezeska wraca do momentu, który dziś nazywa „kawą, od której wszystko się zaczęło”. 
– Dziś mija rok od tej pamiętnej kawy. Wracając do Sycowa, skąd pochodzę, zatrzymałam się w Krapkowicach tylko na chwilę – na kawę u Andrzeja Kolasy. Miało być szybko i zwyczajnie, a wystarczyło jedno zdanie: „A może właśnie tutaj jest Twoje miejsce?”. Jego życzliwość i przekonanie, że tu można zbudować coś trwałego, utwierdziły mnie w decyzji – mówi. 
Ten moment, jak podkreśla, był połączeniem intuicji, odwagi i impulsu, który uruchomił całą historię ISOMAT.
Dziś łatwo powiedzieć, że to była dobra decyzja. Trudniej pamiętać, że na początku dominowali niedowiarkowie. Z czasem jednak sceptycyzm ustąpił miejsca ciekawości, a potem – współpracy.

Fach, którego uczą tu
ISOMAT zatrudnia dziś około 20 osób. W skali kraju to liczba, która nie robi wrażenia, ale w tej firmie, to nie tylko liczba.
– To nie są anonimowe etaty. Za każdą osobą stoi konkretna historia – podkreśla Świderska-Skuza.
Ktoś nie musiał wyjeżdżać za granicę. Ktoś wrócił w rodzinne strony. Ktoś po raz pierwszy dostał stabilną pracę blisko domu. W mniejszych miejscowościach takie zmiany mają większy ciężar niż w metropoliach. Co ciekawe, firma nie szuka „gotowych” pracowników.
– Tego zawodu i tak uczymy od podstaw – słyszymy.
Pierwsze efekty pojawiają się po kilku tygodniach. Pełne opanowanie fachu zajmuje miesiące, czasem rok. To praca na styku rzemiosła i myślenia technicznego, wymagająca precyzji i cierpliwości. Ale też – jak pokazują przykłady z firmy – dająca realną drogę rozwoju.
Jeden z pracowników zaczynał bez doświadczenia. Dziś projektuje skomplikowane rozwiązania i szkoli innych. Inny – nieśmiały, zaczynający od prostych prac – stał się jednym z najbardziej precyzyjnych operatorów w zespole.
– Umiejętności można zdobyć. Trudniej nauczyć zaangażowania – mówi prezes.
Wśród osób, które współtworzą firmę od środka, jest także Jakub Kowalski – „Qba”, jak mówią o nim w zespole.
– Kompetentne wsparcie administracyjne, serdeczny kolega i ktoś, kto współtworzy tę firmę każdego dnia – opisuje go prezeska.
Przyjechał tu z Gdańska i – podobnie jak ona – znalazł w Krapkowicach swoje miejsce. „Czasem to nie my wybieramy miejsce — czasem to ono wybiera nas” – dodaje.
Najbardziej zaskakujące w tej historii jest jednak to, gdzie trafiają produkty z niewielkiej firmy. Lista robi wrażenie: elektrownie, elektrociepłownie, przemysł chemiczny, spożywczy, morski. A nawet jednostki wojskowe, w tym okręty podwodne.
– Nasze rozwiązania pracują tam, gdzie wszystko musi działać niezawodnie – słyszymy.
To jeden z tych paradoksów współczesnej gospodarki: rzeczy kluczowe dla bezpieczeństwa i efektywności są często niewidoczne. Schowane pod warstwą izolacji, za ścianą instalacji, poza zasięgiem oka. Ale bez nich system przestaje działać. 

Ludzie ważniejsi niż technologia
Technologia? Nie. Ludzie. W branży technicznej łatwo ulec pokusie, by wszystko sprowadzić do technologii. Maszyn. Procesów. Innowacji. ISOMAT patrzy na to inaczej.
– Zawsze najważniejsi są ludzie – podkreśla Świderska-Skuza.
Bo to oni podejmują decyzje, rozwiązują problemy i odpowiadają za jakość. Gdy coś zaczyna się psuć, najczęściej najpierw siada komunikacja.
– Technologię można kupić. Dobrego zespołu – nie.
To zdanie dobrze oddaje filozofię firmy, która zamiast szukać „gotowych specjalistów”, woli ich wychować.
Droga do tego miejsca nie była jednak prosta. Firma powstawała na własnym kapitale, bez finansowej poduszki.
– Były momenty, kiedy wszystko było na granicy – przyznaje prezes.
Nie było jednak miejsca na myślenie „czy się uda”. Było pytanie: co jeszcze można zrobić, żeby się udało. Najdroższe lekcje? Jak w wielu firmach – decyzje personalne.
– Za długo wierzyłam, że każdego da się „dociągnąć” – mówi wprost.
Dziś decyzje zapadają szybciej. I bardziej świadomie.

Kobieta w „męskim świecie”
Branża techniczna wciąż bywa postrzegana jako domena mężczyzn. W praktyce oznacza to konieczność udowadniania kompetencji – często podwójnie.
– Tego się nie mówi wprost, ale to się czuje – przyznaje prezes Świderska-Skuza.
Rozmowy kierowane do innych osób. Decyzje podważane częściej niż powinny. Testowanie kompetencji. Zamiast walczyć z tym wprost, postawiła na wyniki.
– W pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, kim jesteś. Liczy się, czy dowozisz. 

Nagroda? Miła, ale…
W historii ISOMAT pojawia się też moment, który łatwo byłoby przecenić — tytuł „Osobowość Roku”. W wielu firmach taki laur staje się punktem kulminacyjnym. Tutaj ma zupełnie inny wymiar.
– To bardzo miłe wyróżnienie, ale największą satysfakcję daje dobrze wykonana praca i zadowolenie klientów – mówi Barbara Świderska‑Skuza.
Nie ma tu miejsca na budowanie narracji wokół nagrody. Jest codzienność: projekty, terminy, jakość, decyzje. I przekonanie, że wyróżnienia nie zmieniają rytmu pracy.
– Nagroda nie zmienia nic. Mamy tę samą pracę do wykonania i ten sam kierunek – rozwój – podkreśla.
W praktyce oznacza to jedno: tytuł jest dodatkiem, nie celem. Potwierdzeniem, że droga wybrana kilka lat temu w Krapkowicach była właściwa - ale nie powodem, by zwalniać tempo.
30 kwietnia firma będzie obchodzić pierwszą rocznicę działalności. To raczej moment na krótkie podsumowanie: ilu ludzi znalazło pracę, ile projektów udało się dowieźć, ile rozwiązań trafiło w świat.
– Nadal mamy ten sam cel: rozwój i coraz lepsze produkty – mówi prezes. – Silny, rozpoznawalny ISOMAT. I dowód, że w Krapkowicach można budować nowoczesny przemysł – słyszymy.
Patrząc na dotychczasową drogę, trudno traktować to jako deklarację na wyrost. Bo historia tej firmy pokazuje coś jeszcze: że czasem największe rzeczy powstają tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama https://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: dd Treść komentarza: ? Data dodania komentarza: 11.09.2026, 22:26 Źródło komentarza: Przejazd na ul. Opolskiej w Krapkowicach wyremontowany. PKP wydało blisko 300 tys. zł Autor komentarza: obywatel Treść komentarza: Wstyd zeby w mieście powiatowym nie było dworca pkp :( a oni rynek robia, ktory jest ładny i inne. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 22:24 Źródło komentarza: Przejazd na ul. Opolskiej w Krapkowicach wyremontowany. PKP wydało blisko 300 tys. zł Autor komentarza: Ela Treść komentarza: Krapkowickie przedszkola nadal nie gotowe .Cierpią najmłodsze dzieci ,przenoszone z miejsca na miejsce .A w Gogolinie można było się wyrobić. Data dodania komentarza: 3.09.2026, 15:34 Źródło komentarza: Wakacje pełne remontów. Gogolińskie szkoły i przedszkola przeszły modernizacje przed powrotem uczniów Autor komentarza: Monia Treść komentarza: Szkoda ze to jeden rolnik zaczyna myśleć, inni nadal niszczą remizy srodpolne,pasy drzew ,rowy to śmietniki na rolnicze odpady bo tak łatwiej pozbyć sie śmieci.co do wody i retencji mamy przykład rowu A3 chyba tak sie nazywa przebudowa i pogłębienie sprawiło ze nic nim juz nie płynie bo nawet po opadach wszystko szybko wsiąka, zanim zatkaja sie te wszystkie kanaliki to nie będzie wody a do czasu remontu woda prawie zawsze byla,ludzie nawet korzystali podlewając ogrody kto mieszkał wzdłuż rowu.a jakby wszyscy zatrzymywali wodę to z czasem do rzek prócz ścieków by nie trafiało.takze więcej zieleni,miedz i remiz srodpolnych -tylko to muszą chcieć wszyscy.... Data dodania komentarza: 31.08.2026, 23:13 Źródło komentarza: Susza i powódź po dwóch stronach tego samego rowu Autor komentarza: klaus Treść komentarza: najbardziej to ucierpią rodzice.... Data dodania komentarza: 27.08.2026, 17:23 Źródło komentarza: POSEŁ ZIEMI KRAPKOWICKIEJ W OPAŁACH Autor komentarza: Dariusz. Treść komentarza: A co ma do tego żywopłotu WiK? Skoro to prywatne. Data dodania komentarza: 25.08.2026, 16:59 Źródło komentarza: Droga pieszo‑rowerowa na Opolskiej. Kierowcy nadal łamią przepisy — ruszyły kontrole straży i policji
Reklama
Reklama
Reklama