Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 12:06
Przeczytaj:
Reklama https://www.facebook.com/profile.php?id=100071770661293
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama
Reklama https://ebo.opolskie.pl/
Nowoczesny przemysł z Krapkowic

Od „tu się nie da” do okrętów podwodnych. ISOMAT z Krapkowic pokazuje, jak buduje się nowoczesny przemysł

Zaczynali w miejscu, które wielu skreślało już na starcie. Dziś izolacje z Krapkowic pracują w elektrowniach, zakładach chemicznych, przemyśle morskim, a nawet na okrętach podwodnych. Firma ISOMAT, kierowana przez Barbarę Świderską‑Skuzę, udowadnia, że globalny przemysł może mieć bardzo lokalny adres — a największą siłą przedsiębiorstwa są ludzie, którzy jeszcze niedawno nie wierzyli, że potrafią tworzyć tak zaawansowane rozwiązania. To historia odwagi, intuicji i konsekwencji, która zmieniła nie tylko firmę, ale i życie wielu mieszkańców regionu.
Pracownicy firmy ISOMAT w Krapkowicach przygotowują specjalistyczne izolacje tekstylne dla przemysłu

Zaczynała w miejscu, o którym wielu mówiło: „tu się nie da”. Dziś izolacje z Krapkowic pracują w elektrowniach, zakładach chemicznych, a nawet w okrętach podwodnych. ISOMAT pokazuje, że globalny przemysł może mieć bardzo lokalny adres — i że największą siłą firmy są ludzie, którzy jeszcze kilka lat temu nie wierzyli, że potrafią to robić.

Na przemysłowej mapie powiatu krapkowickiego są firmy, które działają po cichu – bez billboardów, bez rozgłosu, ale za to z realnym wpływem na gospodarkę. ISOMAT należy właśnie do tej kategorii. Jeśli ktoś szuka miejsca z rozwiązaniami dla wymagającego przemysłu – powinien zajrzeć bliżej. Bo to właśnie tutaj powstają „ubrania dla maszyn”.
– Najprościej mówiąc, tworzymy specjalistyczne izolacje tekstylne. Dopasowane do konkretnych instalacji i urządzeń, pracujących w środowiskach wysokotemperaturowych, a w niektórych przypadkach nawet przekraczających 1000 stopni Celsjusza – tłumaczy prezes Barbara Świderska-Skuza.
Brzmi technicznie? Być może. Ale przełożenie na codzienność jest zaskakująco proste. Tak jak człowiek zakłada kurtkę, by chronić się przed zimnem, tak instalacje przemysłowe potrzebują ochrony przed temperaturą, stratami energii czy zagrożeniem dla ludzi pracujących w ich pobliżu. Różnica polega na tym, że tutaj każdy „płaszcz” szyty jest na miarę – pod konkretny zawór, pompę, czy turbinę.

Dlaczego właśnie Krapkowice?
Historia firmy zaczyna się od decyzji, która – jak przyznaje sama właścicielka – dla wielu była niezrozumiała.
– Słyszałam pytania: „Dlaczego Krapkowice?”, „Czy znajdziesz ludzi?”, „Czy to ma sens?” – wspomina.
Bo przecież można było inaczej. Wrocław. Zagranica. Większe rynki, łatwiejszy dostęp do specjalistów. A jednak wybór padł na mniejsze miasto. Dlaczego?
– Stabilność. Ludzie. Możliwość budowania czegoś trwałego na lata – wylicza prezes. – W dużych ośrodkach często tego brakuje.
To jednak nie tylko chłodna kalkulacja. Prezeska wraca do momentu, który dziś nazywa „kawą, od której wszystko się zaczęło”. 
– Dziś mija rok od tej pamiętnej kawy. Wracając do Sycowa, skąd pochodzę, zatrzymałam się w Krapkowicach tylko na chwilę – na kawę u Andrzeja Kolasy. Miało być szybko i zwyczajnie, a wystarczyło jedno zdanie: „A może właśnie tutaj jest Twoje miejsce?”. Jego życzliwość i przekonanie, że tu można zbudować coś trwałego, utwierdziły mnie w decyzji – mówi. 
Ten moment, jak podkreśla, był połączeniem intuicji, odwagi i impulsu, który uruchomił całą historię ISOMAT.
Dziś łatwo powiedzieć, że to była dobra decyzja. Trudniej pamiętać, że na początku dominowali niedowiarkowie. Z czasem jednak sceptycyzm ustąpił miejsca ciekawości, a potem – współpracy.

Fach, którego uczą tu
ISOMAT zatrudnia dziś około 20 osób. W skali kraju to liczba, która nie robi wrażenia, ale w tej firmie, to nie tylko liczba.
– To nie są anonimowe etaty. Za każdą osobą stoi konkretna historia – podkreśla Świderska-Skuza.
Ktoś nie musiał wyjeżdżać za granicę. Ktoś wrócił w rodzinne strony. Ktoś po raz pierwszy dostał stabilną pracę blisko domu. W mniejszych miejscowościach takie zmiany mają większy ciężar niż w metropoliach. Co ciekawe, firma nie szuka „gotowych” pracowników.
– Tego zawodu i tak uczymy od podstaw – słyszymy.
Pierwsze efekty pojawiają się po kilku tygodniach. Pełne opanowanie fachu zajmuje miesiące, czasem rok. To praca na styku rzemiosła i myślenia technicznego, wymagająca precyzji i cierpliwości. Ale też – jak pokazują przykłady z firmy – dająca realną drogę rozwoju.
Jeden z pracowników zaczynał bez doświadczenia. Dziś projektuje skomplikowane rozwiązania i szkoli innych. Inny – nieśmiały, zaczynający od prostych prac – stał się jednym z najbardziej precyzyjnych operatorów w zespole.
– Umiejętności można zdobyć. Trudniej nauczyć zaangażowania – mówi prezes.
Wśród osób, które współtworzą firmę od środka, jest także Jakub Kowalski – „Qba”, jak mówią o nim w zespole.
– Kompetentne wsparcie administracyjne, serdeczny kolega i ktoś, kto współtworzy tę firmę każdego dnia – opisuje go prezeska.
Przyjechał tu z Gdańska i – podobnie jak ona – znalazł w Krapkowicach swoje miejsce. „Czasem to nie my wybieramy miejsce — czasem to ono wybiera nas” – dodaje.
Najbardziej zaskakujące w tej historii jest jednak to, gdzie trafiają produkty z niewielkiej firmy. Lista robi wrażenie: elektrownie, elektrociepłownie, przemysł chemiczny, spożywczy, morski. A nawet jednostki wojskowe, w tym okręty podwodne.
– Nasze rozwiązania pracują tam, gdzie wszystko musi działać niezawodnie – słyszymy.
To jeden z tych paradoksów współczesnej gospodarki: rzeczy kluczowe dla bezpieczeństwa i efektywności są często niewidoczne. Schowane pod warstwą izolacji, za ścianą instalacji, poza zasięgiem oka. Ale bez nich system przestaje działać. 

Ludzie ważniejsi niż technologia
Technologia? Nie. Ludzie. W branży technicznej łatwo ulec pokusie, by wszystko sprowadzić do technologii. Maszyn. Procesów. Innowacji. ISOMAT patrzy na to inaczej.
– Zawsze najważniejsi są ludzie – podkreśla Świderska-Skuza.
Bo to oni podejmują decyzje, rozwiązują problemy i odpowiadają za jakość. Gdy coś zaczyna się psuć, najczęściej najpierw siada komunikacja.
– Technologię można kupić. Dobrego zespołu – nie.
To zdanie dobrze oddaje filozofię firmy, która zamiast szukać „gotowych specjalistów”, woli ich wychować.
Droga do tego miejsca nie była jednak prosta. Firma powstawała na własnym kapitale, bez finansowej poduszki.
– Były momenty, kiedy wszystko było na granicy – przyznaje prezes.
Nie było jednak miejsca na myślenie „czy się uda”. Było pytanie: co jeszcze można zrobić, żeby się udało. Najdroższe lekcje? Jak w wielu firmach – decyzje personalne.
– Za długo wierzyłam, że każdego da się „dociągnąć” – mówi wprost.
Dziś decyzje zapadają szybciej. I bardziej świadomie.

Kobieta w „męskim świecie”
Branża techniczna wciąż bywa postrzegana jako domena mężczyzn. W praktyce oznacza to konieczność udowadniania kompetencji – często podwójnie.
– Tego się nie mówi wprost, ale to się czuje – przyznaje prezes Świderska-Skuza.
Rozmowy kierowane do innych osób. Decyzje podważane częściej niż powinny. Testowanie kompetencji. Zamiast walczyć z tym wprost, postawiła na wyniki.
– W pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, kim jesteś. Liczy się, czy dowozisz. 

Nagroda? Miła, ale…
W historii ISOMAT pojawia się też moment, który łatwo byłoby przecenić — tytuł „Osobowość Roku”. W wielu firmach taki laur staje się punktem kulminacyjnym. Tutaj ma zupełnie inny wymiar.
– To bardzo miłe wyróżnienie, ale największą satysfakcję daje dobrze wykonana praca i zadowolenie klientów – mówi Barbara Świderska‑Skuza.
Nie ma tu miejsca na budowanie narracji wokół nagrody. Jest codzienność: projekty, terminy, jakość, decyzje. I przekonanie, że wyróżnienia nie zmieniają rytmu pracy.
– Nagroda nie zmienia nic. Mamy tę samą pracę do wykonania i ten sam kierunek – rozwój – podkreśla.
W praktyce oznacza to jedno: tytuł jest dodatkiem, nie celem. Potwierdzeniem, że droga wybrana kilka lat temu w Krapkowicach była właściwa - ale nie powodem, by zwalniać tempo.
30 kwietnia firma będzie obchodzić pierwszą rocznicę działalności. To raczej moment na krótkie podsumowanie: ilu ludzi znalazło pracę, ile projektów udało się dowieźć, ile rozwiązań trafiło w świat.
– Nadal mamy ten sam cel: rozwój i coraz lepsze produkty – mówi prezes. – Silny, rozpoznawalny ISOMAT. I dowód, że w Krapkowicach można budować nowoczesny przemysł – słyszymy.
Patrząc na dotychczasową drogę, trudno traktować to jako deklarację na wyrost. Bo historia tej firmy pokazuje coś jeszcze: że czasem największe rzeczy powstają tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pablo PolakTreść komentarza: Witaj uśmiechnięta PolskaData dodania komentarza: 16.04.2026, 09:50Źródło komentarza: Wyższe opłaty za śmieci w gminie Krapkowice. Co się zmieni od czerwca?Autor komentarza: Krapkowicza***aTreść komentarza: Brawo pani Dominiko! Zarówno moja Teściowa jak i Teść to byli obuwnicy. Wychowali czworo dzieci. Super, że wybrała Pani temat który tak wpłynął na cały region Krapkowic i Otmętu.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 21:11Źródło komentarza: Scenariusz podcastu o Krapkowicach wyróżniony w WarszawieAutor komentarza: boBudowniczyTreść komentarza: Proszę sprawdźcie ilu robotników pracuje w ciągu jednego dnia? Bo mi udało się naliczyć do pięciu na całym odci***u po obu stronach ulicy. Zimy już dawno nie ma a marzec ponoć był najcieplejszy od 100 lat. Jedna brygada 6 osobowa powinna układać około 150mkw na zmianę a tym czasem tempo jest żałosne bo po prostu nie widać tam robotnikówData dodania komentarza: 10.04.2026, 06:00Źródło komentarza: Krapkowice: remont Prudnickiej opóźniony? Mieszkańcy alarmują o chaosie i zagrożeniuAutor komentarza: CzytelniczkaTreść komentarza: Dziura w NFZ rośnie, a na banały to pieniądze sąData dodania komentarza: 9.04.2026, 12:07Źródło komentarza: Miliony złotych trafią do gmin powiatu krapkowickiegoAutor komentarza: Gerhard Ho***aTreść komentarza: Droga redakcjo, Odnośnie pana na rowerze( na „gazie”) który musi zapłacić 2,5tysiaca zł. Bardzo mi szkoda tego pana,który po prostu miał pecha,że natrafił na tak zaangażowanych mundurowych. Złapali płotkę a rekiny w Gwoździcach gdzie mieści się przedszkole na ul.Opolskiej zasuwają jak w Formule1 i nikogo tam z Policji nie widać. Widocznie musi dojść do tragedii żeby coś się zmieniło. Z poważaniem GH.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 08:35Źródło komentarza: Pijany rowerzysta zatrzymany w Choruli. 62-latek zapłacił 2500 zł mandatuAutor komentarza: AndrzejTreść komentarza: W jaki sposób rozwiązano problem porannej rosy na takiej bieżni która występuje niemal każdego dnia w tym miejscu. Czy może zaplanowano odpowiedzialność po stronie biegacza w porannych biegach - bieganie tylko w kolcach?Data dodania komentarza: 31.03.2026, 13:54Źródło komentarza: Nowoczesny stadion w Krapkowicach coraz bliżej. Jest wniosek o milionowe dofinansowanie
Reklama
Reklama
Reklama