Zaczynała w miejscu, o którym wielu mówiło: „tu się nie da”. Dziś izolacje z Krapkowic pracują w elektrowniach, zakładach chemicznych, a nawet w okrętach podwodnych. ISOMAT pokazuje, że globalny przemysł może mieć bardzo lokalny adres — i że największą siłą firmy są ludzie, którzy jeszcze kilka lat temu nie wierzyli, że potrafią to robić.
Na przemysłowej mapie powiatu krapkowickiego są firmy, które działają po cichu – bez billboardów, bez rozgłosu, ale za to z realnym wpływem na gospodarkę. ISOMAT należy właśnie do tej kategorii. Jeśli ktoś szuka miejsca z rozwiązaniami dla wymagającego przemysłu – powinien zajrzeć bliżej. Bo to właśnie tutaj powstają „ubrania dla maszyn”.
– Najprościej mówiąc, tworzymy specjalistyczne izolacje tekstylne. Dopasowane do konkretnych instalacji i urządzeń, pracujących w środowiskach wysokotemperaturowych, a w niektórych przypadkach nawet przekraczających 1000 stopni Celsjusza – tłumaczy prezes Barbara Świderska-Skuza.
Brzmi technicznie? Być może. Ale przełożenie na codzienność jest zaskakująco proste. Tak jak człowiek zakłada kurtkę, by chronić się przed zimnem, tak instalacje przemysłowe potrzebują ochrony przed temperaturą, stratami energii czy zagrożeniem dla ludzi pracujących w ich pobliżu. Różnica polega na tym, że tutaj każdy „płaszcz” szyty jest na miarę – pod konkretny zawór, pompę, czy turbinę.
Dlaczego właśnie Krapkowice?
Historia firmy zaczyna się od decyzji, która – jak przyznaje sama właścicielka – dla wielu była niezrozumiała.
– Słyszałam pytania: „Dlaczego Krapkowice?”, „Czy znajdziesz ludzi?”, „Czy to ma sens?” – wspomina.
Bo przecież można było inaczej. Wrocław. Zagranica. Większe rynki, łatwiejszy dostęp do specjalistów. A jednak wybór padł na mniejsze miasto. Dlaczego?
– Stabilność. Ludzie. Możliwość budowania czegoś trwałego na lata – wylicza prezes. – W dużych ośrodkach często tego brakuje.
To jednak nie tylko chłodna kalkulacja. Prezeska wraca do momentu, który dziś nazywa „kawą, od której wszystko się zaczęło”.
– Dziś mija rok od tej pamiętnej kawy. Wracając do Sycowa, skąd pochodzę, zatrzymałam się w Krapkowicach tylko na chwilę – na kawę u Andrzeja Kolasy. Miało być szybko i zwyczajnie, a wystarczyło jedno zdanie: „A może właśnie tutaj jest Twoje miejsce?”. Jego życzliwość i przekonanie, że tu można zbudować coś trwałego, utwierdziły mnie w decyzji – mówi.
Ten moment, jak podkreśla, był połączeniem intuicji, odwagi i impulsu, który uruchomił całą historię ISOMAT.
Dziś łatwo powiedzieć, że to była dobra decyzja. Trudniej pamiętać, że na początku dominowali niedowiarkowie. Z czasem jednak sceptycyzm ustąpił miejsca ciekawości, a potem – współpracy.
Fach, którego uczą tu
ISOMAT zatrudnia dziś około 20 osób. W skali kraju to liczba, która nie robi wrażenia, ale w tej firmie, to nie tylko liczba.
– To nie są anonimowe etaty. Za każdą osobą stoi konkretna historia – podkreśla Świderska-Skuza.
Ktoś nie musiał wyjeżdżać za granicę. Ktoś wrócił w rodzinne strony. Ktoś po raz pierwszy dostał stabilną pracę blisko domu. W mniejszych miejscowościach takie zmiany mają większy ciężar niż w metropoliach. Co ciekawe, firma nie szuka „gotowych” pracowników.
– Tego zawodu i tak uczymy od podstaw – słyszymy.
Pierwsze efekty pojawiają się po kilku tygodniach. Pełne opanowanie fachu zajmuje miesiące, czasem rok. To praca na styku rzemiosła i myślenia technicznego, wymagająca precyzji i cierpliwości. Ale też – jak pokazują przykłady z firmy – dająca realną drogę rozwoju.
Jeden z pracowników zaczynał bez doświadczenia. Dziś projektuje skomplikowane rozwiązania i szkoli innych. Inny – nieśmiały, zaczynający od prostych prac – stał się jednym z najbardziej precyzyjnych operatorów w zespole.
– Umiejętności można zdobyć. Trudniej nauczyć zaangażowania – mówi prezes.
Wśród osób, które współtworzą firmę od środka, jest także Jakub Kowalski – „Qba”, jak mówią o nim w zespole.
– Kompetentne wsparcie administracyjne, serdeczny kolega i ktoś, kto współtworzy tę firmę każdego dnia – opisuje go prezeska.
Przyjechał tu z Gdańska i – podobnie jak ona – znalazł w Krapkowicach swoje miejsce. „Czasem to nie my wybieramy miejsce — czasem to ono wybiera nas” – dodaje.
Najbardziej zaskakujące w tej historii jest jednak to, gdzie trafiają produkty z niewielkiej firmy. Lista robi wrażenie: elektrownie, elektrociepłownie, przemysł chemiczny, spożywczy, morski. A nawet jednostki wojskowe, w tym okręty podwodne.
– Nasze rozwiązania pracują tam, gdzie wszystko musi działać niezawodnie – słyszymy.
To jeden z tych paradoksów współczesnej gospodarki: rzeczy kluczowe dla bezpieczeństwa i efektywności są często niewidoczne. Schowane pod warstwą izolacji, za ścianą instalacji, poza zasięgiem oka. Ale bez nich system przestaje działać.
Ludzie ważniejsi niż technologia
Technologia? Nie. Ludzie. W branży technicznej łatwo ulec pokusie, by wszystko sprowadzić do technologii. Maszyn. Procesów. Innowacji. ISOMAT patrzy na to inaczej.
– Zawsze najważniejsi są ludzie – podkreśla Świderska-Skuza.
Bo to oni podejmują decyzje, rozwiązują problemy i odpowiadają za jakość. Gdy coś zaczyna się psuć, najczęściej najpierw siada komunikacja.
– Technologię można kupić. Dobrego zespołu – nie.
To zdanie dobrze oddaje filozofię firmy, która zamiast szukać „gotowych specjalistów”, woli ich wychować.
Droga do tego miejsca nie była jednak prosta. Firma powstawała na własnym kapitale, bez finansowej poduszki.
– Były momenty, kiedy wszystko było na granicy – przyznaje prezes.
Nie było jednak miejsca na myślenie „czy się uda”. Było pytanie: co jeszcze można zrobić, żeby się udało. Najdroższe lekcje? Jak w wielu firmach – decyzje personalne.
– Za długo wierzyłam, że każdego da się „dociągnąć” – mówi wprost.
Dziś decyzje zapadają szybciej. I bardziej świadomie.
Kobieta w „męskim świecie”
Branża techniczna wciąż bywa postrzegana jako domena mężczyzn. W praktyce oznacza to konieczność udowadniania kompetencji – często podwójnie.
– Tego się nie mówi wprost, ale to się czuje – przyznaje prezes Świderska-Skuza.
Rozmowy kierowane do innych osób. Decyzje podważane częściej niż powinny. Testowanie kompetencji. Zamiast walczyć z tym wprost, postawiła na wyniki.
– W pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, kim jesteś. Liczy się, czy dowozisz.
Nagroda? Miła, ale…
W historii ISOMAT pojawia się też moment, który łatwo byłoby przecenić — tytuł „Osobowość Roku”. W wielu firmach taki laur staje się punktem kulminacyjnym. Tutaj ma zupełnie inny wymiar.
– To bardzo miłe wyróżnienie, ale największą satysfakcję daje dobrze wykonana praca i zadowolenie klientów – mówi Barbara Świderska‑Skuza.
Nie ma tu miejsca na budowanie narracji wokół nagrody. Jest codzienność: projekty, terminy, jakość, decyzje. I przekonanie, że wyróżnienia nie zmieniają rytmu pracy.
– Nagroda nie zmienia nic. Mamy tę samą pracę do wykonania i ten sam kierunek – rozwój – podkreśla.
W praktyce oznacza to jedno: tytuł jest dodatkiem, nie celem. Potwierdzeniem, że droga wybrana kilka lat temu w Krapkowicach była właściwa - ale nie powodem, by zwalniać tempo.
30 kwietnia firma będzie obchodzić pierwszą rocznicę działalności. To raczej moment na krótkie podsumowanie: ilu ludzi znalazło pracę, ile projektów udało się dowieźć, ile rozwiązań trafiło w świat.
– Nadal mamy ten sam cel: rozwój i coraz lepsze produkty – mówi prezes. – Silny, rozpoznawalny ISOMAT. I dowód, że w Krapkowicach można budować nowoczesny przemysł – słyszymy.
Patrząc na dotychczasową drogę, trudno traktować to jako deklarację na wyrost. Bo historia tej firmy pokazuje coś jeszcze: że czasem największe rzeczy powstają tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa.




![[ZDJĘCIA] Żniwniok 2025 w Obrowcu – cała gmina świętowała na dożynkach [ZDJĘCIA] Żniwniok 2025 w Obrowcu – cała gmina świętowała na dożynkach](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-zniwniok-2025-w-obrowcu-cala-gmina-swietowala-na-dozynkach-1756711858.jpg)


![[ZDJĘCIA] Gogolin: letni basen wraca po latach przerwy – nowoczesny obiekt już otwarty [ZDJĘCIA] Gogolin: letni basen wraca po latach przerwy – nowoczesny obiekt już otwarty](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-gogolin-letni-basen-wraca-po-latach-przerwy-nowoczesny-obiekt-juz-otwarty-1754659915.png)
![[ZDJĘCIA] 685-kilowa „Tereska” i rekordowy bigos! Festiwal Dyni w Krapkowicach przyciągnął tłumy Na zdjęciu festiwal dyni bania fest Krapkowice powiat krapkowice dynie giganty i rekord Guinnessa bigos](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-685-kilowa-tereska-i-rekordowy-bigos-festiwal-dyni-w-krapkowicach-przyciagnal-tlumy-1758998137.png)
![[ZDJĘCIA] Tragiczny wypadek w Dobrej na DW409. Nie żyje nienarodzone dziecko, trzy osoby ranne, dwa śmigłowce LPR w akcji Na zdjęciu Zniszczone samochody i działania służb na miejscu wypadku w miejscowości Dobra na DW409](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-dramatyczny-wypadek-w-dobru-na-dw409-trzy-osoby-ranne-dwa-smiglowce-lpr-w-akcji-1765447482.png)

Napisz komentarz
Komentarze