Historia pałacu w Rozkochowie sięga połowy XVII wieku, kiedy to wzniesiono tu renesansową rezydencję. W 1734 roku, za czasów rodziny Pücklerów, obiekt rozbudowano, nadając mu barokowy charakter. Przez wieki przechodził z rąk do rąk śląskiej szlachty, by w 1851 roku trafić do rodziny Seherr-Thossów.
Losy dworu, jak wielu podobnych, gwałtownie odmieniły się po II wojnie światowej. Przejęty przez polską administrację, wszedł w skład państwowego gospodarstwa rolnego. Dystyngowane komnaty zaadaptowano na potrzeby pracowników PGR. To właśnie wtedy, w latach 50. XX wieku, na pierwszym piętrze północno-wschodniego skrzydła, w dawnym pokoju pałacowym, zamieszkała rodzina Szozdów. Ojciec, Dominik, pracował jako magazynier. Mało kto dziś o tym pamięta, ale to tu dorastał jeden z najwybitniejszych polskich kolarzy wszech czasów – Stanisław Szozda.
Od pałacowego korytarza do olimpijskiego podium
Szozda urodził się w 1950 roku w Dobromierzu, ale to Rozkochów i pobyt w pałacu były jego wczesnodziecięcym domem. Tu rozpoczął naukę w miejscowej szkole podstawowej. W 1959 roku rodzina przeniosła się do Prudnika, jednak fundamenty charakteru przyszłego mistrza były kładzione właśnie w murach rozkochowskiej rezydencji. Jego droga do sportowej kariery była nieoczywista. Początkowo próbował sił w hokeju, jednak kontuzja kręgosłupa przekreśliła te plany. Punktem zwrotnym stał się… uszkodzony rower marki Favorit, który dostał od znajomego w zamian za zgubione narty. Naprawił go i zaczął jeździć, chcąc rzucić palenie. Tak narodziła się życiowa pasja i niebywały talent.
Kariera Szozdy potoczyła się błyskawicznie. Już w 1971 roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata w drużynowej jeździe na czas. Był kluczowym ogniwem „złotej ery” polskiego kolarstwa, która triumfowała na świecie: złote medale mistrzostw świata w 1973 i 1975 roku to w dużej mierze także jego zasługa. Dwukrotnie sięgał po olimpijskie srebro: w Monachium (1972) i Montrealu (1976). Zwyciężył w prestiżowym Wyścigu Pokoju (1974) i Tour de Pologne (1971). Jego determinacja na trasie była legendarna.
Uwaga! To tylko fragment artykułu. Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 20 stycznia - e-wydanie dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze