14 maja minęła kolejna rocznica wydarzeń, które 105 lat temu odcisnęły swoje okrutne piętno nie tylko na historii samego Gogolina i jego regionu, ale także wstrząsnęły mieszkańcami całego ówczesnego Górnego Śląska.
Strzebniów, dzisiejsza dzielnica Gogolina, podczas III Powstania Śląskiego był osobną wioską – przysiółkiem, którego dominującą część stanowił dwór należący do rodziny von Gaschin z Żyrowej. Był on miejscem, w którym zatrudnienie znajdowali mieszkańcy samego Strzebniowa jak i okolic. Ta niewielka miejscowość w maju 1921 r. stała się wysuniętą placówką oddziału powstańczego należącego do batalionu Jana Dziewora, który działał w ramach Podgrupy „Bogdan” kpt. Teodora Kulika. Po przeciwnej stronie frontu, w rejonie Gogolina stacjonowały formacje niemieckiej Samoobrony Górnego Śląska (niem. Selbstschutz Oberschlesien).
14 maja, w sobotę poprzedzającą Zielone Świątki, przedświąteczny nastrój panujący w małej wiosce miał się udzielić także powstańcom, z których większość pochodziła z pobliskich miejscowości. Okopywali oni tego dnia swoje pozycje obronne będąc jednocześnie pod nieustannym ostrzałem niemieckim. W pewnej chwili zauważono, że spomiędzy gogolińskich wapienników, wyruszył w stronę Strzebniowa duży, około 200 osobowy oddział przybrany w biało-czerwone opaski i niosący biało-czerwony sztandar. Dowódca powstańczej kompanii zabronił strzelać do zbliżających się zbrojnych, będąc w przekonaniu, że ma do czynienia z polską jednostką. Kiedy jednak posterunki powstańcze dopuściły oddział na odległość kilku kroków, okazało się, że byli to Niemcy.
Do Strzebniowa podstępnie wkroczył batalion szturmowy „Heinza” Hauensteina wraz z kompanią von Eickena złożoną z ochotników - studentów wrocławskich. Rozpoczęła się zażarta walka wręcz przy pomocy kolb i bagnetów, a ponieważ wielu powstańców nie zdążyło chwycić za karabiny – zostali obezwładnieni i pomordowani. Zaskoczonych powstańców zabijano na wiejskiej ulicy razem z męską ludnością cywilną, której również nie oszczędzono. W okrutny sposób dobijano rannych. Po około dwóch godzinach, w wyniku polskiego kontrataku, oddziały niemieckie wyparto ze Strzebniowa - zostały odrzucone z powrotem do Gogolina. Zgodnie z treścią jednego z zachowanych w archiwach raportów do Dowództwa Podgrupy „Bogdan”, widok pomordowanych kolegów i cywili był dla powstańców druzgocący.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze