To był piątek, 16 marca 1951 roku. Około godziny 14.30 pierwsza zmiana pracownic i pracowników zakładów obuwniczych w Otmęcie kończyła tego dnia pracę. Dzień był chłodny, a wielogodzinna szychta męcząca. Wielu z nich spieszyło się do swoich domów po drugiej stronie rzeki, gdzie czekały rodziny i dzieci.
W tamtym czasie w tym miejscu nie było jeszcze mostu. Po jego zniszczeniu w czasie wojny, w latach 1946–1963 funkcjonowała tu zastępcza przeprawa promowa. W praktyce była to łódź kursująca między brzegami Odry, którą codziennie przeprawiali się mieszkańcy i pracownicy pobliskich zakładów.
Tego dnia na pokład weszło jednak znacznie więcej osób, niż przewidywały możliwości jednostki. Według relacji świadków na łodzi mogło znaleźć się ponad 20 pasażerów, a wraz z nimi także rowery. Tymczasem maksymalna liczba osób, którą mogła bezpiecznie przewieźć łódź, wynosiła około 12.
Prom odbił od brzegu i ruszył w stronę przeciwległego lądu. Kiedy znajdował się mniej więcej na środku rzeki, doszło do tragedii. Łódź nagle przechyliła się na jedną ze stron. Pasażerowie w panice chwycili się liny, która miała stabilizować przeprawę. To jednak tylko pogorszyło sytuację. Przechylona jednostka zaczęła nabierać wody.
Po chwili prom przewrócił się do góry dnem. Ciężko ubrani robotnicy i robotnice wpadli do lodowatej, wezbranej Odry. Wysoki stan wody i silny nurt nie dawały wielkich szans na ratunek. Wielu próbowało dopłynąć do brzegu, jednak nie wszystkim się to udało. W katastrofie zginęło 17 osób.
Ofiary pochowano po cichu, w gronie najbliższych. O tragedii milczała również ówczesna prasa. Przez wiele lat wydarzenie to pozostawało niemal zapomniane. Historycy przypuszczają, że sprawę starano się wyciszyć między innymi dlatego, że organizatorem przeprawy były zakłady obuwnicze.
Dopiero po wielu dekadach tragedia została oficjalnie upamiętniona. W 2022 roku, w pobliżu miejsca katastrofy, oddano hołd tragicznie zmarłym pracownikom ówczesnej „Ołty”. Na zrewitalizowanym Moście Północnym krapkowicki samorząd z burmistrzem Andrzejem Kasiurą na czele odsłonił tablicę przypominającą o dramatycznym wydarzeniu z 1951 roku. Inicjatorką upamiętnienia ofiar była radna miejska Maria Karwecka, która zabiegała o to, by pamięć o tej tragedii na stałe wróciła do lokalnej historii.
Dziś, po 75 latach, mieszkańcy Krapkowic coraz częściej wracają pamięcią do tamtych wydarzeń. Katastrofa na Odrze przypomina o ludziach, którzy po prostu wracali z pracy do domu – i o tragedii, która w jednej chwili odebrała życie siedemnastu osobom oraz na zawsze zapisała się w historii miasta.




![[ZDJĘCIA] Żniwniok 2025 w Obrowcu – cała gmina świętowała na dożynkach [ZDJĘCIA] Żniwniok 2025 w Obrowcu – cała gmina świętowała na dożynkach](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-zniwniok-2025-w-obrowcu-cala-gmina-swietowala-na-dozynkach-1756711858.jpg)


![[ZDJĘCIA] Gogolin: letni basen wraca po latach przerwy – nowoczesny obiekt już otwarty [ZDJĘCIA] Gogolin: letni basen wraca po latach przerwy – nowoczesny obiekt już otwarty](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-gogolin-letni-basen-wraca-po-latach-przerwy-nowoczesny-obiekt-juz-otwarty-1754659915.png)
![[ZDJĘCIA] 685-kilowa „Tereska” i rekordowy bigos! Festiwal Dyni w Krapkowicach przyciągnął tłumy Na zdjęciu festiwal dyni bania fest Krapkowice powiat krapkowice dynie giganty i rekord Guinnessa bigos](https://static2.tygodnik-krapkowicki.pl/data/articles/sm-4x3-zdjecia-685-kilowa-tereska-i-rekordowy-bigos-festiwal-dyni-w-krapkowicach-przyciagnal-tlumy-1758998137.png)

Napisz komentarz
Komentarze