Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama https://www.zabka.pl/franczyza/kontakt/?utm_source=reg_11&utm_medium=banner&utm_campaign=online&utm_id=banner
środa, 21 października 2026 22:38
Przeczytaj:
Reklama
Reklama Senator RP Beniamin Godyla

Pasja w przestworzach

Rozmawiamy z Pawłem Wienckiem, motoparalotniarzem, który opowiada o swojej pasji do latania. W wywiadzie dowiadujemy się, jak wygląda typowy dzień treningowy, jakie umiejętności są kluczowe dla każdego paralotniarza oraz jakie emocje towarzyszą mu w trakcie lotu.
Pasja w przestworzach

Autor: archiwum prywatne

Z Pawłem Wienckiem, motoparalotniarzem o jego pasji rozmawia Aleksander Gawlica.

- Jak wygląda typowy dzień treningowy motoparalotniarza? Jakie przygotowania są niezbędne przed lotem?

- Najlepszym przyjacielem każdego paralotniarza czy motoparalotniarza jest aplikacja, która informuje o pogodzie.  Przygotowania do lotu zaczyna się przede wszystkim od tego, by sprawdzić jakie warunki atmosferyczne będą panowały w dniu lotu. Najbardziej pomaga nam brak wiatru.  Wtedy umawiam się z kolegami, jedziemy w odpowiednie miejsce( trawa nie może być za wysoka), przygotowujemy sprzęt. Każda śrubka musi być dobrze dokręcona, wszystko odpowiednio sprawdzone. Potem startujemy, zazwyczaj przed zmierzchem. Za dnia pojawią się kominy termiczne, które mogą być dla nas niebezpieczne.

- Jakie są najważniejsze umiejętności, które powinien opanować każdy początkujący paralotniarz?

- Koncentracja jest kluczem do sukcesu w locie. Oczywiście, nie możesz też dać się pokonać stresowi. Musisz wrzucić na luz i cieszyć się lotem, jednocześnie mając oczy szeroko otwarte. Trochę to trudne, ale, jak to mówią, trening czyni mistrza. Lecimy zazwyczaj w grupach trzyosobowych i porozumiewamy się poprzez krótkofalówki. W razie niebezpieczeństwa koledzy mogą podrzucić cenną informacją. Tak czy siak, jesteś niestety skazany na siebie, gdy dojdzie do awarii. 

- Jakie emocje towarzyszą Ci podczas lotu?

- Trudno to opisać, ale  nasuwa mi się słowo – spokój. Błogi, niczym nieprzerwany spokój. Lot jest formą relaksu, odpoczynku. Jesteś w miejscu, w którym nie jest dane być każdemu. Obserwujesz ten świat. Wraz z oderwaniem się od ziemi, odcinam się od problemów. Czasem pojawia się oczywiście stres, ale im więcej się lata, tym częściej ten stres zanika. Dodałbym do tego odwagę, ja do najodważniejszych nie należę, a co zabawne, mam lęk wysokości i na drabinę nie wejdę.  Myślę, że widoki w pewien sposób wpływają na psychikę i nie boję się być w powietrzu.

- Co było najpiękniejszym widokiem, jaki zobaczyłeś podczas lotu?

- Jak już wspominałem, widoki są piękne, każde. Wszystko, co podziwiam z góry jest warte uchwycenia, dlatego czasem wrzucam zdjęcia z lotu do mediów społecznościowych, żeby się pochwalić. Lecąc, patrzysz na konstrukcję świata, to jak jest złożony. 

- A taki jeden widok, coś co zapadło Ci w pamięci.

- Przypomina mi się mój zeszłoroczny lot ponad chmurami, 1300 m nad ziemią. Pamiętam moment wlotu w obłoki, nic nie widziałem! Mleko! I nagle, gdy wyłoniłem się z chmur poczułem magię momentu. Wszystko ucichło, było pięknie. Na dole był Mordor, a tam, na górze....klasa. Kraina, jak z marzeń. 

- Jakie są największe wyzwania, przed którymi staje paralotniarz podczas długiego lotu?

- Start i lądowanie. Trzeba dobrze ułożyć skrzydło, bo nie raz zdarzyło się, że nie wystartowałem, ponieważ uszkodziłem skrzydło. Największe straty są zazwyczaj w sprzęcie. Nie raz połamałem skrzydło i wtedy jest po lataniu. Co do lądowania, to mam problemy, moi znajomi lądują z gracją baletnicy, ja zazwyczaj ląduję na kolanach. Sztuka tkwi w wyczuciu momentu, gdy leci się w dół i przygotowuje się do lądowania. Ma się wrażenie, że zaraz uderzy się w ziemię, ale tak nie jest. Ja jednak zawsze dam się nabrać i za szybko pociągnę za liny hamulcowe…no i ląduję na kolanach. Moi towarzysze swego czasu obstawiali jak wyląduję. Wiadomo, która strona zakładu wygrała. Trzeba mieć też z tyłu głowy fakt, że w każdej chwili możesz mieć awaryjne lądowanie, więc staramy się nie latać bezpośrednio nad lasami czy nad dużym obszarem wodnym.

- Jakie były najtrudniejsze warunki pogodowe, w jakich latałeś, i jak sobie z nimi poradziłeś? 

- Nigdy nie leciałem rano, ale wiem, że problemy często pojawiają się, kiedy lot zaplanowany jest na tę porę dnia. Wtedy pojawiają się prądy nośne i zaczynają się turbulencje; cała maszyna się trzęsie, co nie jest fajne. Znam też przypadek, w którym podczas lotu zaczął padać deszcz i pilot został zmuszony lądować awaryjnie. Jednak są to sytuacje, których można uniknąć i wtedy winę za takie lądowanie ponosi pilot, ponieważ nie sprawdził pogody. Trzeba być dobrym obserwatorem pogody, patrzeć jak formują się chmury, być gotowym na wszystkie ewentualności.

- Czy zdarzyło Ci się spotkać dzikie zwierzęta w powietrzu? Jakie to były spotkania?

- Były to przyjemne spotkania. Obserwuje się ptaki; często widujemy żurawie i staramy się je omijać. Nasze wysokości są nie zawsze osiągalne dla ptaków. Ich widok jest czymś nie do opisania, zdajesz sobie sprawę, że jesteś w pewnym sensie jak one, widzisz świat takim, jakim ptaki je widzą. Muszę przyznać, że częściej spotykamy się z samolotami. 

- Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek wylądować w niespodziewanym miejscu? Jak wyglądało to doświadczenie?

- Raz mi się zdarzyło, że po wystartowaniu zgasł silnik. To był jeden z moich pierwszych lotów i nie ukrywam, że pojawił się stres.  Z dołu obserwował mnie mój nauczyciel, który uczył mnie latać i pamiętam jego święte ,,nie panikuj”. No i wylądowałem na łące. Lądowania w niespodziewanych miejscach raczej mi się nie zdarzają, powoli wypracowuję sobie styl lądowania. Przed zejściem na ziemię, wychodzę na dużą wysokość, wyłączam silnik, robię to dla bezpieczeństwa, i powoli staram się wycelować w odpowiednie miejsce. Łąka może być ogromna, ale jak już wspominałem, często ląduję na kolanach, od dwóch lat jest progres. Zdarzają się twarde lądowania, ale na nogi. Kiedyś wylądowałem prosto w kałuży, przy ogromnej łące, na której było bardzo dużo miejsca. Kolega wylądował kiedyś w pokrzywach. Śmialiśmy się do rozpuku. 

Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 27 sierpnia - e-wydanie dostępne tutaj.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama https://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Arek Treść komentarza: Idealny przykład jak zmarnować 31 milionów złotych. Przez inne wioski dalej się jedzie Moszna, Zielona, Kujawy, Dobra, Steblów. A tu trzeba 32 miliony zmarnować. Data dodania komentarza: 20.10.2026, 07:35 Źródło komentarza: Obwodnica Strzeleczek coraz bliżej. Umowa podpisana, koniec tranzytu planowany na 2028 rok Autor komentarza: Andrzej Treść komentarza: Nie jęcz nacjonalisto. Masz lepszą propozycję, to zorganizuj. Najważniejsze to bawić się z głową i tak, żeby nie krzywdzić innych. Data dodania komentarza: 5.10.2026, 14:01 Źródło komentarza: [Zdjęcia] Bawarskie święto w sercu Żyrowej Autor komentarza: Andrzej Grabowski Treść komentarza: Piętnaście miesięcy na ekrany, bariery i odwodnienie na takim odci***u to u GDDKiA dość standardowy harmonogram, choć w praktyce najwięcej zależy od terminowych dostaw paneli akustycznych. W Mimirze widać teraz kilka podobnych otwarć w opolskim - https://mimira.eu/przetargi/wojewodztwa/opolskie pokazuje jak inni zamawiajacy w regionie rozkładają takie terminy. Zastanawiam się, czy na etapie wyjaśnień ktoś zapyta o zakres wymiany już istniejących zabezpieczeń przy Odrowążu i Malni. Data dodania komentarza: 5.10.2026, 08:27 Źródło komentarza: Wreszcie będzie ciszej przy A4. GDDKiA ogłosiła przetarg na ekrany akustyczne Autor komentarza: Nacjonalista Treść komentarza: Na wiejskiej hanuka,w żyrowej october zarąbista ta Polska Data dodania komentarza: 26.09.2026, 11:12 Źródło komentarza: [Zdjęcia] Bawarskie święto w sercu Żyrowej Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Brak w nocy lotnej policji powoduje że mogą szaleć Data dodania komentarza: 25.09.2026, 06:50 Źródło komentarza: Nocne „rajdy” w Krapkowicach. Mieszkaniec wskazuje kolejną ulicę: „Aż strach wyjść na ulicę” Autor komentarza: XYZ Treść komentarza: Stop Grażynokracji Data dodania komentarza: 23.09.2026, 15:35 Źródło komentarza: Co napędza lokalną społeczność? W Gogolinie rozmawiali o pomysłach, współpracy i sile mieszkańców
Reklama
Reklama
Reklama