Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 23 kwietnia 2026 22:50
Przeczytaj:
Reklama https://www.facebook.com/profile.php?id=100071770661293
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama https://www.instagram.com/pani.prowadzaca/
Reklama https://opolskielll.pl/

Gdzie raki zimują, czyli zima w stawie

Raki zwykle kojarzą się z powiedzeniem „pokażę ci, gdzie raki zimują”, jednak w rzeczywistości ich zimowe życie kryje znacznie więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać. W opolskich rzekach i stawach te niepozorne skorupiaki odgrywają ważną rolę w ekosystemie, choć coraz częściej muszą walczyć o przetrwanie. Rodzime gatunki zmagają się dziś z chorobami i inwazyjnymi konkurentami, które zmieniają oblicze naszych wód.
Gdzie raki zimują, czyli zima w stawie

Idzie rak nieborak
Na co dzień rzadko zastanawiamy się nad znaczeniem utartych zwrotów, a jednak wiele z nich ma zaskakująco konkretne korzenie. Popularne powiedzenie „pokazać komuś, gdzie raki zimują” wywodzi się z dawnych praktyk związanych z połowem raków. Te wodne skorupiaki spędzają zimę w najgłębszych, trudno dostępnych partiach rzek i stawów, gdzie dawniej dotarcie do nich wymagało sprytu, doświadczenia i sporego wysiłku. Z czasem zwrot nabrał więc metaforycznego znaczenia — zaczął oznaczać postawienie kogoś do pionu, okazanie siły lub nauczenie pokory. Co ciekawe, choć dzisiaj raki rzadko budzą pozytywne skojarzenia, ich obecność w środowisku mówi o kondycji ekosystemu więcej, niż mogłoby się wydawać.

Gdzie raki zimują?
Wychodząc poza metafory i wracając na ziemię, a konkretnie na dno naszych stawów i rzek, warto odpowiedzieć na pytanie, jak naprawdę wygląda zimowe życie raków. W Polsce spotyka się przede wszystkim dwa rodzime gatunki: raka rzecznego, nazywanego również szlachetnym Astacus astacus, oraz raka stawowego Astacus leptodactylus. Oba należą do organizmów bentosowych, czyli tych, które całe życie spędzają blisko dna. Jesienią, gdy temperatura wody spada, jedynie w głębszych partiach zbiornika warunki bywają znośne. Raki rozpoczynają wtedy okres rozrodu. Po długim, trwającym nawet do dziesięciu godzin godowym tańcu, samica składa kilkaset jaj i przyczepia je do odwłoka. Przez całą zimę troskliwie strzeże swojego cennego potomstwa. Dzięki temu na wiosnę pojawiają się młode, które po około dziesięciu dniach od wyklucia zaczynają samodzielne życie w wodnym świecie.

Gdy temperatury spadają, dorosłe raki kierują się w głębsze i spokojniejsze partie zbiorników. Ich aktywność stopniowo słabnie, a apetyt niemal zanika — zimą nie pobierają prawie wcale pokarmu. Przetrwanie zapewniają im schronienia: norki wydrążone w gliniastych brzegach, szczeliny pod kamieniami oraz kryjówki wśród zatopionych korzeni i mułu. Co jakiś czas z tych bezpiecznych miejsc ostrożnie wystawiają szczypce, gotowe pochwycić drobną rybkę lub innego bezkręgowca, jeśli tylko nadarzy się okazja. Choć zimowa woda wydaje się martwa, życie raków toczy się tam wolno, lecz niezmiennie — zgodnie z rytmem natury.

Rak szlachetny – wspaniały bioindykator
Wśród wodnych bezkręgowców Opolszczyzny rak szlachetny, Astacus astacus, zajmuje miejsce szczególne. Jest gatunkiem wskaźnikowym – bioindykatorem. Oznacza to, że ma wąski zakres tolerancji na zanieczyszczenia występujące w wodzie. 

Ten czuły wskaźnik czystości rzek i stawów spotykany jest tu zaledwie na kilku stanowiskach, a jego obecność zawsze budzi zaciekawienie badaczy. W Polsce rak szlachetny uchodzi za gatunek zagrożony — wpisano go do krajowej Czerwonej Księgi Zwierząt jako narażony na wymarcie. O dawnej liczebności przypomina dziś jedynie historia. Populacje w całym kraju zdziesiątkowała dżuma racza, choroba wywoływana przez protista Aphanomyces astacii. Jej rozprzestrzenianie ułatwiły inwazyjne gatunki raków, sprowadzone z Ameryki Północnej. Rak pręgowany, niezwykle odporny i szybki w ekspansji, w wielu regionach niemal całkowicie wyparł naszego rodzimego kuzyna. Na Opolszczyźnie jego obecność notuje się w dorzeczach większych rzek, co stanowi zagrożenie dla lokalnych stanowisk raka szlachetnego. 

W odpowiedzi na spadek liczebności gatunku w całym kraju prowadzi się programy restytucji raka szlachetnego. Hoduje się młode osobniki i stopniowo wprowadza je do wybranych, czystych rzek i jezior. Proces ten wymaga ostrożności. Raki muszą trafić do wody powoli, najlepiej na jej granicy z lądem, aby mogły samodzielnie wejść do chłodnej toni. W ich skrzelach powinno zniknąć powietrze atmosferyczne, które dostało się tam podczas transportu. Zbyt gwałtowne zanurzenie mogłoby zakończyć się ich uduszeniem — delikatna biologia tych niezwykłych zwierząt nie wybacza błędów.

Rak pręgowaty
Rak pręgowaty Orconectes limosus, to przybysz z Ameryki Północnej, który w ciągu zaledwie kilku dekad całkowicie odmienił obraz polskich wód. Ten niepozorny, a niezwykle ekspansywny gatunek inwazyjny szybko zadomowił się w jeziorach, kanałach i rzekach, skutecznie konkurując z rodzimymi rakami. Jego odporność, szybkie tempo rozrodu i umiejętność przetrwania w zanieczyszczonych wodach sprawiły, że w wielu miejscach wyparł zarówno raka szlachetnego, jak i raka błotnego. Podobnie jak inne gatunki obce, takie jak rdestowiec ostrokończysty czy nawłoć kanadyjska, rak pręgowaty zaburza lokalne ekosystemy i ogranicza przestrzeń życia wielu organizmów. Gatunki inwazyjne są dziś uznawane za drugie największe zagrożenie dla światowej bioróżnorodności — a historia raka pręgowatego w polskich wodach stanowi tego wyrazisty przykład. Dodatkowym ciosem dla populacji raka szlachetnego pozostaje dżuma racza, która rozprzestrzenia się m.in. wraz z wprowadzaniem obcych raków. W rezultacie rodzimy gatunek ustępuje miejsca bardziej ekspansywnemu kuzynowi, a ochrona biologicznej równowagi staje się coraz większym wyzwaniem.

Rak sygnałowy
Rak sygnałowy Pacifastacus leniusculus, to kolejny przybysz z Ameryki Północnej, który w ostatnich dekadach zadomowił się w polskich wodach. Choć z wyglądu przypomina naszego rodzimego raka szlachetnego, jest znacznie bardziej odporny na choroby, przede wszystkim na dżumę raczą. To właśnie ta odporność czyni go tak niebezpiecznym — rak sygnałowy może być nosicielem patogenu, który sam go nie zabija, lecz szybko przenosi się na lokalne gatunki. Dzięki szybkiemu wzrostowi, dużej płodności oraz tolerancji na zanieczyszczenie wody gatunek ten zdominował wiele jezior, starorzeczy i rzek w całym kraju. W efekcie konkurencja o pokarm i kryjówki, a także transmisja chorób sprawiają, że rak sygnałowy wypiera rodzime skorupiaki, pogłębiając problem utraty bioróżnorodności. Jego obecność stanowi jedno z najpoważniejszych wyzwań dla ochrony raków w Polsce.

Krab wełnistoszczypcy
Wśród obcych skorupiaków pojawia się również niezwykły, choć problematyczny gość stanowiący zagrożenie dla przyrody Unii Europejskiej — krab wełnistoszczypcy Eriocheir sinensis. Został zawleczony do Europy na początku XX wieku wraz z wodami balastowymi statków płynących z Chin. Samce rozpoznaje się łatwo po charakterystycznym „futerku” porastającym ich szczypce, które pozostawia odkryte jedynie ich końcówki. Choć gatunek ten jest w Azji ceniony kulinarnie, w Europie stał się poważnym zagrożeniem ekologicznym. Jako niezwykle agresywny i ekspansywny skorupiak wypiera inne gatunki, a dodatkowo powoduje szkody w gospodarce rybackiej. Podkopuje wały przeciwpowodziowe, osłabia brzegi rzek i uszkadza infrastrukturę portową. Jego cykl życiowy, obejmujący okres godowy od jesieni do zimy i wylęgi młodych od marca do czerwca, pozwala mu skutecznie zasiedlać kolejne fragmenty wód. Krab wełnistoszczypcy jest więc kolejnym przykładem tego, jak gatunki inwazyjne potrafią zmieniać całe ekosystemy.

Co zagraża rodzimym rakom?
Rodzime populacje raków stoją dziś wobec szeregu zagrożeń, które wspólnie prowadzą do ich stopniowego zaniku. Najpoważniejszym z nich pozostaje dżuma racza, choroba wywoływana przez grzyba Aphanomyces astacii. Patogen ten został sprowadzony do Europy wraz z obcymi gatunkami raków i w krótkim czasie zdziesiątkował populację raka szlachetnego. Równie istotne jest pojawienie się inwazyjnych skorupiaków — raka pręgowatego oraz raka sygnałowego — odpornych na chorobę i zdolnych do jej przenoszenia, co pogłębia skalę strat wśród gatunków rodzimych. Oba przybysze rozmnażają się szybciej, są bardziej odporne na zanieczyszczenia i skutecznie przejmują przestrzeń życiową, wypierając raka szlachetnego i raka błotnego. Do tego dochodzi presja ze strony innych obcych skorupiaków, takich jak krab wełnistoszczypcy, który zaburza równowagę ekosystemów, niszczy siedliska i zwiększa konkurencję o zasoby. Wszystkie te czynniki sprawiają, że polskie gatunki raków wymagają dziś wyjątkowej troski, a działania ochronne stają się koniecznością, jeśli chcemy zachować ich obecność w naszych wodach.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pablo PolakTreść komentarza: Witaj uśmiechnięta PolskaData dodania komentarza: 16.04.2026, 09:50Źródło komentarza: Wyższe opłaty za śmieci w gminie Krapkowice. Co się zmieni od czerwca?Autor komentarza: Krapkowicza***aTreść komentarza: Brawo pani Dominiko! Zarówno moja Teściowa jak i Teść to byli obuwnicy. Wychowali czworo dzieci. Super, że wybrała Pani temat który tak wpłynął na cały region Krapkowic i Otmętu.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 21:11Źródło komentarza: Scenariusz podcastu o Krapkowicach wyróżniony w WarszawieAutor komentarza: boBudowniczyTreść komentarza: Proszę sprawdźcie ilu robotników pracuje w ciągu jednego dnia? Bo mi udało się naliczyć do pięciu na całym odci***u po obu stronach ulicy. Zimy już dawno nie ma a marzec ponoć był najcieplejszy od 100 lat. Jedna brygada 6 osobowa powinna układać około 150mkw na zmianę a tym czasem tempo jest żałosne bo po prostu nie widać tam robotnikówData dodania komentarza: 10.04.2026, 06:00Źródło komentarza: Krapkowice: remont Prudnickiej opóźniony? Mieszkańcy alarmują o chaosie i zagrożeniuAutor komentarza: CzytelniczkaTreść komentarza: Dziura w NFZ rośnie, a na banały to pieniądze sąData dodania komentarza: 9.04.2026, 12:07Źródło komentarza: Miliony złotych trafią do gmin powiatu krapkowickiegoAutor komentarza: Gerhard Ho***aTreść komentarza: Droga redakcjo, Odnośnie pana na rowerze( na „gazie”) który musi zapłacić 2,5tysiaca zł. Bardzo mi szkoda tego pana,który po prostu miał pecha,że natrafił na tak zaangażowanych mundurowych. Złapali płotkę a rekiny w Gwoździcach gdzie mieści się przedszkole na ul.Opolskiej zasuwają jak w Formule1 i nikogo tam z Policji nie widać. Widocznie musi dojść do tragedii żeby coś się zmieniło. Z poważaniem GH.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 08:35Źródło komentarza: Pijany rowerzysta zatrzymany w Choruli. 62-latek zapłacił 2500 zł mandatuAutor komentarza: AndrzejTreść komentarza: W jaki sposób rozwiązano problem porannej rosy na takiej bieżni która występuje niemal każdego dnia w tym miejscu. Czy może zaplanowano odpowiedzialność po stronie biegacza w porannych biegach - bieganie tylko w kolcach?Data dodania komentarza: 31.03.2026, 13:54Źródło komentarza: Nowoczesny stadion w Krapkowicach coraz bliżej. Jest wniosek o milionowe dofinansowanie
Reklama
Reklama
Reklama