Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 02:46
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama https://www.wirtualnaprosperita.pl/

Gdzie raki zimują, czyli zima w stawie

Raki zwykle kojarzą się z powiedzeniem „pokażę ci, gdzie raki zimują”, jednak w rzeczywistości ich zimowe życie kryje znacznie więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać. W opolskich rzekach i stawach te niepozorne skorupiaki odgrywają ważną rolę w ekosystemie, choć coraz częściej muszą walczyć o przetrwanie. Rodzime gatunki zmagają się dziś z chorobami i inwazyjnymi konkurentami, które zmieniają oblicze naszych wód.
Gdzie raki zimują, czyli zima w stawie

Idzie rak nieborak
Na co dzień rzadko zastanawiamy się nad znaczeniem utartych zwrotów, a jednak wiele z nich ma zaskakująco konkretne korzenie. Popularne powiedzenie „pokazać komuś, gdzie raki zimują” wywodzi się z dawnych praktyk związanych z połowem raków. Te wodne skorupiaki spędzają zimę w najgłębszych, trudno dostępnych partiach rzek i stawów, gdzie dawniej dotarcie do nich wymagało sprytu, doświadczenia i sporego wysiłku. Z czasem zwrot nabrał więc metaforycznego znaczenia — zaczął oznaczać postawienie kogoś do pionu, okazanie siły lub nauczenie pokory. Co ciekawe, choć dzisiaj raki rzadko budzą pozytywne skojarzenia, ich obecność w środowisku mówi o kondycji ekosystemu więcej, niż mogłoby się wydawać.

Gdzie raki zimują?
Wychodząc poza metafory i wracając na ziemię, a konkretnie na dno naszych stawów i rzek, warto odpowiedzieć na pytanie, jak naprawdę wygląda zimowe życie raków. W Polsce spotyka się przede wszystkim dwa rodzime gatunki: raka rzecznego, nazywanego również szlachetnym Astacus astacus, oraz raka stawowego Astacus leptodactylus. Oba należą do organizmów bentosowych, czyli tych, które całe życie spędzają blisko dna. Jesienią, gdy temperatura wody spada, jedynie w głębszych partiach zbiornika warunki bywają znośne. Raki rozpoczynają wtedy okres rozrodu. Po długim, trwającym nawet do dziesięciu godzin godowym tańcu, samica składa kilkaset jaj i przyczepia je do odwłoka. Przez całą zimę troskliwie strzeże swojego cennego potomstwa. Dzięki temu na wiosnę pojawiają się młode, które po około dziesięciu dniach od wyklucia zaczynają samodzielne życie w wodnym świecie.

Gdy temperatury spadają, dorosłe raki kierują się w głębsze i spokojniejsze partie zbiorników. Ich aktywność stopniowo słabnie, a apetyt niemal zanika — zimą nie pobierają prawie wcale pokarmu. Przetrwanie zapewniają im schronienia: norki wydrążone w gliniastych brzegach, szczeliny pod kamieniami oraz kryjówki wśród zatopionych korzeni i mułu. Co jakiś czas z tych bezpiecznych miejsc ostrożnie wystawiają szczypce, gotowe pochwycić drobną rybkę lub innego bezkręgowca, jeśli tylko nadarzy się okazja. Choć zimowa woda wydaje się martwa, życie raków toczy się tam wolno, lecz niezmiennie — zgodnie z rytmem natury.

Rak szlachetny – wspaniały bioindykator
Wśród wodnych bezkręgowców Opolszczyzny rak szlachetny, Astacus astacus, zajmuje miejsce szczególne. Jest gatunkiem wskaźnikowym – bioindykatorem. Oznacza to, że ma wąski zakres tolerancji na zanieczyszczenia występujące w wodzie. 

Ten czuły wskaźnik czystości rzek i stawów spotykany jest tu zaledwie na kilku stanowiskach, a jego obecność zawsze budzi zaciekawienie badaczy. W Polsce rak szlachetny uchodzi za gatunek zagrożony — wpisano go do krajowej Czerwonej Księgi Zwierząt jako narażony na wymarcie. O dawnej liczebności przypomina dziś jedynie historia. Populacje w całym kraju zdziesiątkowała dżuma racza, choroba wywoływana przez protista Aphanomyces astacii. Jej rozprzestrzenianie ułatwiły inwazyjne gatunki raków, sprowadzone z Ameryki Północnej. Rak pręgowany, niezwykle odporny i szybki w ekspansji, w wielu regionach niemal całkowicie wyparł naszego rodzimego kuzyna. Na Opolszczyźnie jego obecność notuje się w dorzeczach większych rzek, co stanowi zagrożenie dla lokalnych stanowisk raka szlachetnego. 

W odpowiedzi na spadek liczebności gatunku w całym kraju prowadzi się programy restytucji raka szlachetnego. Hoduje się młode osobniki i stopniowo wprowadza je do wybranych, czystych rzek i jezior. Proces ten wymaga ostrożności. Raki muszą trafić do wody powoli, najlepiej na jej granicy z lądem, aby mogły samodzielnie wejść do chłodnej toni. W ich skrzelach powinno zniknąć powietrze atmosferyczne, które dostało się tam podczas transportu. Zbyt gwałtowne zanurzenie mogłoby zakończyć się ich uduszeniem — delikatna biologia tych niezwykłych zwierząt nie wybacza błędów.

Rak pręgowaty
Rak pręgowaty Orconectes limosus, to przybysz z Ameryki Północnej, który w ciągu zaledwie kilku dekad całkowicie odmienił obraz polskich wód. Ten niepozorny, a niezwykle ekspansywny gatunek inwazyjny szybko zadomowił się w jeziorach, kanałach i rzekach, skutecznie konkurując z rodzimymi rakami. Jego odporność, szybkie tempo rozrodu i umiejętność przetrwania w zanieczyszczonych wodach sprawiły, że w wielu miejscach wyparł zarówno raka szlachetnego, jak i raka błotnego. Podobnie jak inne gatunki obce, takie jak rdestowiec ostrokończysty czy nawłoć kanadyjska, rak pręgowaty zaburza lokalne ekosystemy i ogranicza przestrzeń życia wielu organizmów. Gatunki inwazyjne są dziś uznawane za drugie największe zagrożenie dla światowej bioróżnorodności — a historia raka pręgowatego w polskich wodach stanowi tego wyrazisty przykład. Dodatkowym ciosem dla populacji raka szlachetnego pozostaje dżuma racza, która rozprzestrzenia się m.in. wraz z wprowadzaniem obcych raków. W rezultacie rodzimy gatunek ustępuje miejsca bardziej ekspansywnemu kuzynowi, a ochrona biologicznej równowagi staje się coraz większym wyzwaniem.

Rak sygnałowy
Rak sygnałowy Pacifastacus leniusculus, to kolejny przybysz z Ameryki Północnej, który w ostatnich dekadach zadomowił się w polskich wodach. Choć z wyglądu przypomina naszego rodzimego raka szlachetnego, jest znacznie bardziej odporny na choroby, przede wszystkim na dżumę raczą. To właśnie ta odporność czyni go tak niebezpiecznym — rak sygnałowy może być nosicielem patogenu, który sam go nie zabija, lecz szybko przenosi się na lokalne gatunki. Dzięki szybkiemu wzrostowi, dużej płodności oraz tolerancji na zanieczyszczenie wody gatunek ten zdominował wiele jezior, starorzeczy i rzek w całym kraju. W efekcie konkurencja o pokarm i kryjówki, a także transmisja chorób sprawiają, że rak sygnałowy wypiera rodzime skorupiaki, pogłębiając problem utraty bioróżnorodności. Jego obecność stanowi jedno z najpoważniejszych wyzwań dla ochrony raków w Polsce.

Krab wełnistoszczypcy
Wśród obcych skorupiaków pojawia się również niezwykły, choć problematyczny gość stanowiący zagrożenie dla przyrody Unii Europejskiej — krab wełnistoszczypcy Eriocheir sinensis. Został zawleczony do Europy na początku XX wieku wraz z wodami balastowymi statków płynących z Chin. Samce rozpoznaje się łatwo po charakterystycznym „futerku” porastającym ich szczypce, które pozostawia odkryte jedynie ich końcówki. Choć gatunek ten jest w Azji ceniony kulinarnie, w Europie stał się poważnym zagrożeniem ekologicznym. Jako niezwykle agresywny i ekspansywny skorupiak wypiera inne gatunki, a dodatkowo powoduje szkody w gospodarce rybackiej. Podkopuje wały przeciwpowodziowe, osłabia brzegi rzek i uszkadza infrastrukturę portową. Jego cykl życiowy, obejmujący okres godowy od jesieni do zimy i wylęgi młodych od marca do czerwca, pozwala mu skutecznie zasiedlać kolejne fragmenty wód. Krab wełnistoszczypcy jest więc kolejnym przykładem tego, jak gatunki inwazyjne potrafią zmieniać całe ekosystemy.

Co zagraża rodzimym rakom?
Rodzime populacje raków stoją dziś wobec szeregu zagrożeń, które wspólnie prowadzą do ich stopniowego zaniku. Najpoważniejszym z nich pozostaje dżuma racza, choroba wywoływana przez grzyba Aphanomyces astacii. Patogen ten został sprowadzony do Europy wraz z obcymi gatunkami raków i w krótkim czasie zdziesiątkował populację raka szlachetnego. Równie istotne jest pojawienie się inwazyjnych skorupiaków — raka pręgowatego oraz raka sygnałowego — odpornych na chorobę i zdolnych do jej przenoszenia, co pogłębia skalę strat wśród gatunków rodzimych. Oba przybysze rozmnażają się szybciej, są bardziej odporne na zanieczyszczenia i skutecznie przejmują przestrzeń życiową, wypierając raka szlachetnego i raka błotnego. Do tego dochodzi presja ze strony innych obcych skorupiaków, takich jak krab wełnistoszczypcy, który zaburza równowagę ekosystemów, niszczy siedliska i zwiększa konkurencję o zasoby. Wszystkie te czynniki sprawiają, że polskie gatunki raków wymagają dziś wyjątkowej troski, a działania ochronne stają się koniecznością, jeśli chcemy zachować ich obecność w naszych wodach.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JanTreść komentarza: Jedno godne drugiego i trzeciej. Wraz ze śmiertelnym finałem sprawy, na osiedlu zapanował spokój i wytchnienie... Chyba nie jest tajemnicą, że nikt z jego sąsiadów (tych bliższych i dalszych) za denatem nie płacze.Data dodania komentarza: 22.01.2026, 15:21Źródło komentarza: Ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa w Krapkowicach. Oskarżonemu grozi dożywocieAutor komentarza: PatiTreść komentarza: Tymczasem w Gogolinie już ogłosili Lato z RMF Maxxx. A w Krapkowicach co ? Dni Krapkowic na polu zalewowym i Oktoberfest w przestarzałej hali ? x DData dodania komentarza: 22.01.2026, 12:30Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: MuminekTreść komentarza: Odbudujcie sobie w Gogolinie i Krapkowicach połączenie kolejwe które wspólnie z samorządem naszego województwa zaoraliścieData dodania komentarza: 21.01.2026, 11:47Źródło komentarza: Niebawem przetargAutor komentarza: totcomplusTreść komentarza: Nie tylko Krapkowice ale i Gogolin powinny sobie podać rękę. Zamiast jako powiat dbać o dobro systemu, to dbają ale o swoje kieszenie. Już od dawna nie potrafią dojść do porozumienia właśnie w temacie autobusów. Po co przepłacać i utrzymywać strzeleckie skoro były nasze? Teraz nie ma już prawie nic. W Gogolinie powstało centrum przesiadkowe tylko kto się tam przesiada? Gdyby nie PKP to z PKS -em lipa straszna. A na centrum parking wykorzystuje CUP , Domu Kultury i biblioteka gminna;( Zarówno rządcowscy z Krapkowic jak i Gogolina już lata temu powinni wziąć sprawy w swoje ręce ale po co się przemęczać? Może różnice w poglądach politycznych? Nadmienię ,że korzystanie z usług strzeleckich generuje straszne koszty w dojazdach ale kto się nad tym pokłonił? Nikt! Dorośli, młodzież czy dzieci dojeżdżające do szkół gogolińskich czy krapkowickich płacą krocie za bilety co wynika z odcina trasy jaką ma do przebycia autobus. Po za tym rozkład jazdy tych autobusów. Nie są one dostępne dla ludzi w żadnym wypadku. Rano do pracy bez auta ani rusz. A tak być nie powinno!! Zastanówcie się co robicie, bo jesteśmy daleko za murzynami z rozwojem komunikacyjnym:PData dodania komentarza: 20.01.2026, 09:39Źródło komentarza: PKS drastycznie ogranicza połączenia z Opola do KrapkowicAutor komentarza: PierreTreść komentarza: Dno i kilometry mułu. Niedługo wszyscy z tego zaścia***a wyjadą a ostatni zgasi światło. Wymiera lokalna kultura, wyrzuca się zespoły rockowe z KDK na bruk (pierwszy raz w historii WOŚP będzie bez rockowego grania, ewenement a przecież hasło tej imprezy to rock and roll), gołębie odchody na ry***u i popękane zasyfione płyty chodnikowe, wykluczenie komunikacyjne i zamykające się biznesy. Kto mądrzejszy to stąd wyjeżdża i nie dziwi mnie to. Mieszkańcy tak bardzo chcieli Kasiury to mają. Zaraz może kolejne sklepy zamkną i resztkę autobusów polikwidują. Ta władza uwstecznia miasto i degraduje je do roli większej rozległej wioski z zapyziałym placem betonowym nad Odrą. Już teraz można odnieść wrażenie że stolicą powiatu jest Gogolin. Czysto, z dojazdem do Opola pociągiem, dużo więcej imprez się organizuje (w tym lato z RMF, Sylwester, dyskoteka z Park FM), jest nowoczesny basen ze strefą Gastro. Niebo a ziemia. Brawo panie Kasiura tak zajechać miasto to wybitne osiągnięcie. Ale za to będzie most którym szybciej będzie można wyjechać z Krapkowic co tylko ułatwi to następnym mieszkańcom.Data dodania komentarza: 19.01.2026, 11:49Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: DzikiTreść komentarza: Dziki dzikData dodania komentarza: 19.01.2026, 06:29Źródło komentarza: Po pierwszym etapie modernizacji
Reklama
Reklama