Na placu w pobliżu hali sportowej i starostwa w Otmęcie już od dłuższego czasu stoją tam porzucone samochody. Z biegiem czasu miejsce to zamieniło się w dzikie wysypisko zniszczonych pojazdów, które nie dość, że szpecą okolicę, to stanowią realne zagrożenie dla środowiska.
Jak wynika z interwencji, jaka wpłynęła do redakcji „Tygodnika Krapkowickiego”, oraz z naszego objazdu terenowego, na miejscu stoi co najmniej kilkanaście wraków. Widok jest przygnębiający: auta pozbawione szyb, lusterek, a nawet kół, z opadniętymi na felgach oponami. Część z nich nie ma już tablic rejestracyjnych. Najgroźniejszy jest jednak fakt nagminnie potwierdzany przez świadków – z uszkodzonych pojazdów i podwozi wyciekają do gleby płyny eksploatacyjne, w tym prawdopodobnie oleje i płyny chłodnicze, zawierające substancje ropopochodne i toksyczne dodatki.
- Przecież po tablicach rejestracyjnych chyba można by było dotrzeć do osób, które odpowiadają za te samochody – pyta anonimowy mieszkaniec Otmętu, którego dane posiada redakcja.
W sprawie skontaktowaliśmy się z krapkowicką strażą miejską, która o problemie wie i zapewnia, że były już w tej sprawie podejmowane interwencje, a nawet kontakt z właścicielem firmy, który pozostawia w tym miejscu niesprawne samochody. Na ten temat odbyła się również rozmowa w Urzędzie Miasta i Gminy w Krapkowicach. Urzędnicy zapewniają, że podejmowane będą kolejne działania aby rozwiązać ten problem.
Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 7 stycznia - E-WYDANIE dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze