Przy Kasztanowej kibice na dobre nie usadowili się jeszcze na swoich miejscach, gdy pierwsza akcja meczu przyniosła prowadzenie gościom za sprawą Dariusza Hajduka. Podrażnieni gospodarze nie zwiesili głów i zanim upłynął kwadrans gry zdołali wypracować sobie dwie „setki”. W obu przypadkach szczęście dopisało jednak golkiperowi przyjezdnych. Za pierwszym razem nie zdołał go pokonać Tymoteusz Mizielski, za drugim – po kapitalnym odbiorze piłki obrońcy Polonii – minimalnie spudłował Sebastian Wacław.
Co się jednak odwlecze … W 27.minucie w ogromnym zamieszaniu podbramkowym najwięcej zimnej krwi zachował Tomasz Konopka i było 1-1. Chwilę wcześniej „upiekło się” Aleksandrowi Rojkowi. Głubczycki defensor na środku boiska powalił wychodzącego z kontratakiem Lukasa Krumptza za co mógł nawet wylecieć z boiska. Skończyło się na żółtym kartoniku i gracz gości mógł kontynuować zawody.
Dziesięć minut po przerwie miejscowi po raz drugi fetowali zdobycie gola. Asystą popisał się Mateusz Prefeta, a precyzyjne dośrodkowanie celnym uderzeniem głową sfinalizował „Wacek”. Na definitywne rozstrzygnięcie spotkania trzeba było czekać do jego ostatnich fragmentów. W 89.minucie doskonałą szansę na wyrównanie mieli Poloniści, lecz na przeszkodzie stanął im Bartosz Porada. Akcja poszła w drugą stronę i do szybkiej kontry od połowy boiska prostopadłym podaniem Mizielskiego zaprosił Tomasz Orlik. „Mizia” tym razem nie zmarnował okazji, a w trzeciej minucie doliczonego czasu gry kropkę nad „i” strzałem z 20 metrów po rykoszecie postawił Orlik i Gogolin zgarnął pełną pulę wygrywając 4-1.
– To był ciężki mecz, choćby ze względu na stan boiska. Sparingi graliśmy na fajnej, sztucznej nawierzchni, gdzie piłka nam nie przeszkadzała. Na trawie sporo razy sytuacja nas zaskakiwała. W końcówce jeden z graczy rywali mógł wyrównać, na szczęście trafił w naszego bramkarza. Nam udało się przechylić szalę na swoją stronę, choć powinniśmy dużo szybciej zamknąć ten mecz. Brakowało jednak skuteczności, szczególnie z mojej strony. Ważne są trzy punkty, a wszyscy mamy nadzieję że z każdym kolejnym spotkaniem nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej – podsumował pomocnik czarno-żółtych, Tymoteusz Mizielski.
Pełny artykuł dostępny w e-wydaniu gazety. 👉 Kup wydanie papierowe z 10 marca lub online.


Napisz komentarz
Komentarze