Sztuka jest miejscem dzielenia się swoimi pasjami, opowiadania historii i komentowania rzeczywistości. Jej różnorodność sprawia, że w jednym dziele można przedstawić wiele znaczeń. Wielu twórców sięga po różne rodzaje sztuki, by szerzej opowiedzieć o tym, co mają światu do przekazania.
Pierwszy street art na przystankach
Artur Klose od lat szuka własnych sposobów na takie opowieści. Inspiracje czerpie między innymi z miejsc, w których dorastał, oraz z polskiej kultury. Jego artystyczna przygoda zaczęła się zresztą w okolicach Krapkowic.
- W tych czasach takiego szarego komunizmu, socjalizmu, którego Krapkowice było wyjątkiem, muszę powiedzieć, bo pamiętam te wszystkie fasady wymalowane kiedyś. – wspomina Artur Klose. - Także Krapkowice są tutaj czymś specyficznym. Dokonywałem tu czegoś w rodzaju street artu, co jest właściwie, jako dziecko już, jako młody człowiek, wandalizmem, ponieważ z kolegą, który też jest ze Strzeleczek, jeździliśmy na przystankach autobusowych w regionie. Malowałem taką postać leśnego ludka i przedstawiałem jego przygody. Także to był pierwszy street art w moim życiu.
Po jakimś czasie zdecydował się na emigrację do Niemiec. Jednak pod kątem sztuki do dnia dzisiejszego utrzymuje bardzo wyraźne związki z naszym krajem i lokalnym regionem. W swoich pracach regularnie przemyca elementy związane z folklorem, mając na uwadze, że żyje aktualnie w kraju o odrębnej kulturze i rozumieniu twórczości.
- Po prostu Niemcy i Polska to są bardzo różne kraje, bardzo różne kultury, bardzo różny język. – dodaje Artur Klose. - I przecież ten wyjazd do Niemiec – ja, to jest moje prywatne zdanie – czuję się jakby, w cudzysłowie, lepszym i bardziej prawdziwym człowiekiem, ponieważ umiem się porozumiewać w dwóch różnych językach i kulturach. A ze względu na to, że tam mieszkam, wracam chętnie do Polski, bo tu jest inny język, kultura i sztuka. Przebywanie tutaj to dla mnie bardzo miła odmiana.
Żużel jako artystyczna inspiracja
Jak sam podkreśla, jednym z największych magnesów przyciągających go do Polski jest żużel. Od dłuższego czasu pasjonuje go ten sport. Pasja ta stała się również inspiracją dla jego twórczości.
- Największym magnesem, który mnie do Polski przyciąga, jest żużel. Byłem fanem tego sportu, jak już dzieci były małe, a studiując w Akademii Sztuk Pięknych, nie musiałem tam ileś godzin codziennie być w pracy, tylko mogłem sobie czas dowolnie kształtować. I organizowaliśmy wyjazdy do Polski, wszystkie miasta żużlowe tak zwiedzaliśmy. Jak kiedyś odbywały się ciekawe rzeczy, nie jeździliśmy tylko na mecze, ale zwiedzaliśmy inne miasta, muzea, teatr. Moje dzieci też aktywnie brały udział w tym wszystkim. Przy okazji meczów żużlowych zwiedzaliśmy miasta i poznawaliśmy polską kulturę”.
(...)
Tym razem artystą jest pies
Jego najnowsze dzieło powstaje przy pomocy psa, który wabi się Aurora. Zwierzę uczestniczy w tworzeniu rysunku, opartego między innymi na podstawie tras spacerów.
- Teraz mój pies rysuje. – uśmiecha się Artur Klose. - Moja Aurora wykonuje rysunek. I ona rysuje obrazek na podstawie trasy GPS. Spacerowaliśmy po Prudniku i ona całą drogą ten GPS narysowała, tam, gdzie ona chciała iść. Ale kierowałem oczywiście, żeby szła po przejściu dla pieszych i by wszystko działo się w bezpiecznych warunkach. I to jest tryptyk.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze