Gdy pod koniec października noc staje się dłuższa od dnia, a zewsząd spoglądają na nas szczerzące się, podświetlone dynie, chętnie sięgamy po opowieści o duchach, wampirach i opuszczonych cmentarzyskach. Tymczasem pod naszymi stopami, w wilgotnej glebie, pod warstwą opadłych liści i wewnątrz obumierających pni toczy się prawdziwy horror. Odbywa się tam masowa uczta, w której milionowe rzesze głodnych stworów pożerają martwe ciała roślin i zwierząt.
Choć brzmi to jak scenariusz mrocznego filmu grozy, ten podziemny spektakl ma wyjątkowo szczęśliwy finał. Bez bohaterów tego cichego dramatu, czyli destruentów (zwanych też reducentami lub saprotrofami) nasza planeta w krótkim czasie zamieniłaby się w jedno wielkie, wymarłe wysypisko.
Gdzie te liście?
Jesień w naszej strefie klimatycznej to czas wielkiego zrzutu biomasy. Z drzew liściastych spływa na ziemię gęsta, wielowarstwowa kaskada złota, czerwieni i brązu. Przeciętny las bukowy czy dębowy zrzuca co roku na każdy hektar nawet od kilku do kilkunastu ton liści i gałązek! Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z tym gigantycznym odpadem? Dlaczego idąc wiosną do lasu, nie zapadamy się po pas w zgniłych liściach sprzed dekady? Gdzie one wszystkie znikają? Znikają dzięki podziemnej armii czyszczącej. Gęsty dywan liściowy to dla ekosystemu nie tyle odpad, co bezcenny skarbiec pełen węgla, azotu, fosforu i potasu. Aby te pierwiastki mogły wrócić do obiegu i posłużyć wiosną nowym pędom, ktoś musi rozłożyć wielkocząsteczkowe związki organiczne na czynniki pierwsze. Właśnie tu zaczyna się praca na nocną zmianę.
Grzyby intensywnie pracują na jesień
Jesień to dla większości z nas czas koszyków, borowików i podgrzybków. Ale to, co zbieramy na patelnię, to owocniki, czyli nadziemna część grzybni, której największa część występuje pod ziemią. Prawdziwe cielsko grzyba stanowi gęsta, kilkukilometrowa sieć strzępek drążących glebę i martwe drewno. Jesienny spadek temperatur i wysoka wilgotność podłoża działają na grzyby jak dzwonek na przerwę w szkole. To właśnie wtedy grzyby saprotroficzne wrzucają najwyższy bieg. Są one niekwestionowanymi mistrzami rozkładu trudnych substancji. Potrafią produkować specjalne enzymy rozcinające najtwardsze biologiczne polimery: celulozę i ligninę, z których zbudowane jest drewno. Gdyby nie grzyby, powalone pnie dębów czy sosen leżałyby nienaruszone przez wieki, blokując miejsce i światło dla młodego pokolenia roślin.
Dżdżownica to nie robal!
Wśród leśnej ściółki i ogrodowej gleby uwija się jeden z najważniejszych inżynierów biosfery, a mianowicie pospolicie występująca dżdżownica. Zanim jednak przyjrzymy się jej ciężkiej pracy, musimy sprostować pewien utrwalony mit: dżdżownica to absolutnie nie jest żaden robal!
Słowo „robak” to kolokwialne, przestarzałe i krzywdzące określenie, którym w potocznym języku rzuca się w stronę wszystkiego, co nie ma nóg i pełza w błocie. Z biologicznego punktu widzenia dżdżownica to wyspecjalizowany przedstawiciel pierścienic (Annelida), a dokładniej skąposzczetów. Posiada segmentowane ciało, zamknięty układ krwionośny oraz sprawny układ nerwowy. Już Arystoteles nazywał dżdżownice „jelitami Ziemi” i miał w tym sporo racji. Dżdżownice, jako przykładni detrysużercy, połykają glebę wraz z martwą materią roślinną, wciągają opadłe liście pod ziemię i drążą kilometry korytarzy, które napowietrzają i spulchniają podłoże. Przechodząc przez ich układ pokarmowy, materia organiczna ulega wstępnemu rozdrobnieniu i wzbogaceniu w śluz oraz mikroorganizmy, tworząc gruzełkowatą strukturę gleby, w ten sposób powstaje żyzny humus.
Paradoks Śpiącej Królewny
Na samym końcu tego mikroskopijnego łańcucha żywieniowego stoją najstarsi mieszkańcy Ziemi, a mianowicie bakterie. To one dokonują ostatecznej mineralizacji, czyli przekształcenia organicznych resztek w najprostsze sole mineralne, dwutlenek węgla i wodę. Niektóre z nich również wiążą azot atmosferyczny przekształcając je w formy biodostępne dla roślin.
Bakterie są genialnymi chemikami, ale mają jeden zasadniczy problem: są mikroskopijne i nie posiadają nóg ani skrzydeł. Kiedy bakteria w glebie rozłoży całą materię organiczną w swoim bezpośrednim sąsiedztwie, szybko zużywa dostępne zasoby i zapada w stan uśpienia.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze