Garaże przy ul. Mickiewicza, promenada i schody przy rynku – w Krapkowicach przybywa kolorowych prac, które powstają legalnie, za zgodą właścicieli i zarządców. Za częścią z nich stoi Rafał Śniosek, organizator Krapkowickiego Graffiti Jam. Wydarzenie zgromadziło już artystów z całej Polski, a jego ostatnia edycja zaangażowała 35 osób.
Od hobby do wspólnego malowania
Przygoda Rafała Śnioska z graffiti zaczęła się w młodym wieku. Obserwował prace kolegi, a później sam zaczął tworzyć. Z czasem hobby przerodziło się w działalność obejmującą zarówno płatne zlecenia, jak i bezpłatne prace dla szkół i przedszkoli.
Jeżdżąc po Polsce, nawiązywał kolejne znajomości i zapraszał artystów do Krapkowic. Jednym z efektów tej współpracy są malowidła na garażach przy ul. Mickiewicza. Kolejne pojawiły się na promenadzie oraz schodach prowadzących z rynku.
– Na początku zaczęło się od tego, że założyłem konto na Facebooku i zacząłem dodawać legalne prace z Krapkowic oraz kilka własnych. Poznałem tam kilka osób, spotkaliśmy się i razem malowaliśmy. Z czasem poznawałem coraz więcej ludzi, aż zacząłem jeździć i malować po całej Polsce. Tak też poznałem moją obecnie już narzeczoną, umawiając się na wspólny obrazek, czego się nie spodziewałem. Z nią wspólnie jeździliśmy po kraju i razem malowaliśmy na graffiti jam. Ciągle nawiązywałem nowe kontakty i poznałem bardzo wiele osób. Chętnie odwiedzali Krapkowice, ponieważ świetnie im się tutaj malowało. Panowała miła atmosfera, wszystko było dobrze zorganizowane i nie stwarzało żadnych problemów. Dużo też zawdzięczam Jerzemu Staszczykowi (DeanOne) bo też mnie trochę poduczył i bardzo dużo zrobiliśmy wspólnych prac w Krapkowicach i nie tylko. Zawsze też pomagał mi przy organizacji Dżastin, który również maluje i ma bardzo dużo prac w Krapkowicach na wysokim poziomie.
Dla Śnioska ważne jest, by graffiti powstawało w uzgodnionych miejscach i za zgodą właścicieli. Chce w ten sposób odróżniać twórczość artystyczną od niszczenia cudzej własności.
– Graffiti kojarzy się w głównej mierze z wandalizmem i zanieczyszczaniem przestrzeni. To prawda, bo niektóre osoby chodzą i nielegalnie malują, co według mnie nie jest fajne. W ogóle nie popieram takiego nieładnego „dekorowania” murów, wypisywania różnych rzeczy czy tak zwanego tagowania i podpisywania się. Osobiście jestem za tym, aby malować legalnie – zapytać o zgodę i stworzyć coś ładnego, a nie przychodzić i wyrządzać komuś szkodę. To nie jest nikomu potrzebne.
Mury, które zyskały nowe życie
Pierwsze legalne prace, które Śniosek tworzył ze znajomymi w Krapkowicach, pojawiły się około pięciu lat temu. Początkowo nie wszyscy mieszkańcy byli do nich przekonani. Z czasem podejście zaczęło się zmieniać, a do artystów zgłaszali się kolejni chętni, którzy chcieli odmienić wygląd swoich ścian.
– Legalne grafiki w Krapkowicach, które zaczęliśmy malować wspólnie ze znajomymi, pojawiły się jakieś 5 lat temu...
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze