Muriel White przyszła na świat w 1880 roku w Paryżu. Jej ojciec, Henry White, był jednym z najważniejszych amerykańskich dyplomatów, współautorem traktatu wersalskiego. Dorastała w Londynie, Rzymie i Paryżu, biegle władając sześcioma językami. Jej życie toczyło się wśród przywódców światowych mocarstw. Wszystko zmieniło spotkanie z niemieckim arystokratą, Hermannem von Seherr-Thossem, władcą naszych ziem. Po ślubie w 1909 roku amerykańska księżniczka zamieszkała w rodzinnej siedzibie męża, czyli pałacu w Rozkochowie, a później w Dobrej.
Samotny opór na prowincji
Kiedy w 1933 roku do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler, Muriel, w przeciwieństwie do wielu przedstawicieli swojej klasy, nie pozostała obojętna. Odmówiła wywieszenia flagi ze swastyką na swojej rezydencji, co było aktem niebywałej odwagi. Jej sprzeciw był tak głośny, że podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku osobiście powiedziała Hitlerowi: „oboje z mężem wiemy, do czego chce pan doprowadzić i że my panu w tym nie pomożemy”. Przeczuwając nadchodzącą katastrofę, wysłała swoje dzieci do Stanów Zjednoczonych. To wydarzyło się w 1938 roku. Sama zaś pozostała na miejscu.
Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 26 sierpnia - e-wydanie dostępne tutaj.
Napisz komentarz
Komentarze