Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 25 kwietnia 2026 16:40
Przeczytaj:
Reklama
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama
Reklama https://ebo.opolskie.pl/

Zapomniane miejsca Krapkowic

Wielu mieszkańców naszego regionu chętnie wraca myślami do dawnych czasów – do ulic, budynków i miejsc, które dziś często nie istnieją, a kiedyś odgrywały ważną rolę w życiu miasta. Współczesne Krapkowice jak i wiele innych miejscowości to efekt setek lat zmian, rozwoju i przekształceń – również tych, które dziś są już niemal zapomniane.
Zapomniane miejsca Krapkowic

Źródło: Archiwum Państwowe w Opolu

Mało kto wie, że w XIII i XIV wieku w przestrzeni obecnego miasta istniały miejsca, które dziś trudno byłoby odnaleźć na mapie. Wśród nich – wieś książęca Oracze, kaplica św. Jerzego i św. Wojciecha, a także pierwszy szpital miejski. Ich historia sięga średniowiecza i pokazuje, jak dynamicznie rozwijały się Krapkowice już od swoich najwcześniejszych lat.

Oracze – przedmiejska wieś
Jeszcze zanim Krapkowice stały się rozwiniętym ośrodkiem miejskim, powstawały wokół nich wsie podległe księciu. Jedną z nich były Oracze (Oratsche) – osada położona wzdłuż Odry, od północnej części miasta w stronę Opola. Pierwsza znana wzmianka o tej wsi pochodzi z dokumentu księcia Alberta z 1324 roku. Władca wspomina w nim o ciężkich doświadczeniach mieszkańców i obniża im czynsz dziedziczny – z 12 do 8 groszy rocznie, płatnych w dniu św. Marcina.

Oracze były typowo rolniczą wsią, zamieszkaną przez ludzi uprawiających książęcą ziemię. Obowiązywał ich także obowiązek dziesięciny. Przez wieki miejsce to miało charakter wiejski, aż do połowy XIX wieku, kiedy to rozpoczął się rozwój przemysłu wapienniczego – odkryto złoża wapienia, wybudowano piece do jego wypalania, a z czasem także zakład papierniczy i linię kolejową z Gogolina do Prudnika.

Dzisiejsza ulica Opolska w Krapkowicach przebiega przez dawny teren tej osady. Dziś to część miasta o funkcji mieszkalno-usługowej, ale historia Oraczy przypomina o wiejskich korzeniach tego miejsca.

Kaplica i szpital – opieka i modlitwa w jednym miejscu
W samym centrum średniowiecznych Krapkowic, w obrębie murów miejskich, już w XIV wieku funkcjonowała kaplica poświęcona św. Jerzemu i św. Wojciechowi. Z dokumentów wynika, że istniała co najmniej od 1384 roku. Nabożeństwa odprawiał w niej ksiądz altarzysta Johannes. Kaplica posiadała kryptę grobową, a z czasem powstał przy niej cmentarz.

Według dawnych zapisów, obiekt przestał funkcjonować po okresie reformacji. W 1794 roku ksiądz Andreas Olick wspominał już tylko o ruinie, która pozostała z dawnego kościoła szpitalnego. Co ciekawe, według relacji spisanych w 1838 roku przez wikarego Johanna Kosellka, najstarsi mieszkańcy opowiadali legendę o ostatnim templariuszu, który miał uciec z kaplicy w Krapkowicach. Choć nie ma dowodów potwierdzających obecność templariuszy w mieście, sama opowieść przetrwała pokolenia.

Szpital św. Jerzego – pierwszy taki przytułek w Krapkowicach
Tuż przy kaplicy, w 1416 roku, dziedziczny wójt miasta Petrus Temchin ufundował pierwszy szpital miejski – przytułek przeznaczony dla biednych i chorych mieszczan. Dokument fundacyjny zatwierdzili książęta Bolko IV i Bernhard, zwalniając wszelkie daniny na rzecz szpitala z podatków.

Opiekę nad szpitalem sprawowali przez wieki proboszczowie, członkowie magistratu i lokalni możnowładcy. W pierwszej połowie XIX wieku szpital już nie istniał – budynek został rozebrany, a w jego miejscu urządzono ogród warzywny. Znajdował się on w rejonie dawnej bramy Opolskiej, również dziś nieistniejącej.

Historia, która przetrwała dzięki pasji
Wiedzę o tych zapomnianych miejscach zawdzięczamy przede wszystkim pasjonatom historii lokalnej, którzy przez lata zbierali i dokumentowali dzieje miasta. Jednym z nich był dr Johannes Chrząszcz, autor wydanego w 1914 roku opracowania „Historia miasta Krapkowice na Górnym Śląsku”. To właśnie z jego dzieła pochodzi wiele bezcennych informacji, w tym cytowane dokumenty księcia Alberta.

Nieocenioną rolę odegrał również Henryk Steinhoff, który zajął się tłumaczeniem i opracowaniem tekstów źródłowych, przyczyniając się do ich upowszechnienia wśród współczesnych czytelników. Dzięki pracy takich osób historia Krapkowic nie została zapomniana, lecz może być dziś na nowo odkrywana – również przez młodsze pokolenia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pablo PolakTreść komentarza: Witaj uśmiechnięta PolskaData dodania komentarza: 16.04.2026, 09:50Źródło komentarza: Wyższe opłaty za śmieci w gminie Krapkowice. Co się zmieni od czerwca?Autor komentarza: Krapkowicza***aTreść komentarza: Brawo pani Dominiko! Zarówno moja Teściowa jak i Teść to byli obuwnicy. Wychowali czworo dzieci. Super, że wybrała Pani temat który tak wpłynął na cały region Krapkowic i Otmętu.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 21:11Źródło komentarza: Scenariusz podcastu o Krapkowicach wyróżniony w WarszawieAutor komentarza: boBudowniczyTreść komentarza: Proszę sprawdźcie ilu robotników pracuje w ciągu jednego dnia? Bo mi udało się naliczyć do pięciu na całym odci***u po obu stronach ulicy. Zimy już dawno nie ma a marzec ponoć był najcieplejszy od 100 lat. Jedna brygada 6 osobowa powinna układać około 150mkw na zmianę a tym czasem tempo jest żałosne bo po prostu nie widać tam robotnikówData dodania komentarza: 10.04.2026, 06:00Źródło komentarza: Krapkowice: remont Prudnickiej opóźniony? Mieszkańcy alarmują o chaosie i zagrożeniuAutor komentarza: CzytelniczkaTreść komentarza: Dziura w NFZ rośnie, a na banały to pieniądze sąData dodania komentarza: 9.04.2026, 12:07Źródło komentarza: Miliony złotych trafią do gmin powiatu krapkowickiegoAutor komentarza: Gerhard Ho***aTreść komentarza: Droga redakcjo, Odnośnie pana na rowerze( na „gazie”) który musi zapłacić 2,5tysiaca zł. Bardzo mi szkoda tego pana,który po prostu miał pecha,że natrafił na tak zaangażowanych mundurowych. Złapali płotkę a rekiny w Gwoździcach gdzie mieści się przedszkole na ul.Opolskiej zasuwają jak w Formule1 i nikogo tam z Policji nie widać. Widocznie musi dojść do tragedii żeby coś się zmieniło. Z poważaniem GH.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 08:35Źródło komentarza: Pijany rowerzysta zatrzymany w Choruli. 62-latek zapłacił 2500 zł mandatuAutor komentarza: AndrzejTreść komentarza: W jaki sposób rozwiązano problem porannej rosy na takiej bieżni która występuje niemal każdego dnia w tym miejscu. Czy może zaplanowano odpowiedzialność po stronie biegacza w porannych biegach - bieganie tylko w kolcach?Data dodania komentarza: 31.03.2026, 13:54Źródło komentarza: Nowoczesny stadion w Krapkowicach coraz bliżej. Jest wniosek o milionowe dofinansowanie
Reklama
Reklama
Reklama