Wyniki krapkowicko-gogolińskich derbów w ostatniej dekadzie kazały upatrywać w roli faworyta gości. Z piętnastu bowiem rozegranych spotkań gogolinianie wygrali siedem, cztery triumfy zaliczyła Unia, a w czterech padł remis. W minioną niedzielę szybkie prowadzenie z rzutu karnego dał Unii Mateusz Martyniuk, ale tuż przed przerwą rachunki wyrównał Sebastian Wacław i pierwsza odsłona meczu zakończyła się remisem.
Po zmianie stron czarno-żółci szybko dołożyli kolejne trafienia. W odstępie siedmiu minut dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Remigiusz Barton, a gdy na 4-1 podwyższył Adam Mrosek było praktycznie po zawodach. Miejscowych dobili jeszcze w końcówce Wacław oraz Tymoteusz Mizielski i rekordowa wygrana Gogolina z Unią stała się faktem. – Wynik mówi sam za siebie, choć mogliśmy dołożyć jeszcze kilka bramek – mówił „Wacek”. – Gol z karnego dla Unii dał nam tylko dodatkową motywację. Dobrze, że zdołaliśmy wyrównać jeszcze przed przerwą, bo trafienie „do szatni” dało nam „kopa”. W pierwszej połowie przeciwnik dość dobrze się bronił, na szczęście z początkiem drugiej połowy udało nam się zdobyć szybko dwie bramki i to ustawiło mecz, który przebiegał pod nasze dyktando – podsumował zawodnik Gogolina.
Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 4 listopada - E-WYDANIE dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze