Po latach oczekiwań i papierologicznej wojnie ruszy budowa pieszo-rowerowej trasy między Otmętem a Gogolinem. Okazało się, że poważną przeszkodą w realizacji tej inwestycji były... PKP, wojsko i inwazja na Ukrainę. To historia, która ciągnie się od lat.
Wszystko zaczęło się dobrze. Pod koniec 2022 roku gmina Krapkowice rozpoczęła rozbudowę ścieżki rowerowej od ulicy Kolejowej w Krapkowicach do granicy z gminą Gogolin w Otmęcie. Odcinek liczył blisko 2,5 kilometra. Prace posuwały się sprawnie – i w maju 2023 roku zadanie od strony krapkowickiej zostało ukończone. Informowaliśmy o tym w 19 wydaniu „Tygodnika Krapkowickiego”.
Po naszej publikacji czytelnicy zasypali nas pytaniami: a co z drugą stroną? Bo choć krapkowicki fragment był gotowy, to dalszy odcinek – prowadzący w stronę Gogolina – pozostawał wciąż niewyasfaltowany, grząski i nieprzyjemny do jazdy. Gdzie jest obiecana kontynuacja? W odpowiedzi na te głosy urzędnicy uspokajali: inwestycja ma ruszyć w 2024 roku. W budżecie gminy zabezpieczono na ten cel fundusze. Mieszkańcy odetchnęli. Miało być łatwo, szybko i sprawnie.
Minęły miesiące, a temat zniknął z przestrzeni publicznej. Ludzie znowu pytali: co jest powodem opóźnienia? Czyżby brakowało pieniędzy? Tymczasem w urzędzie zaczęto odkrywać prawdziwe zawirowania. Ścieżka miała być poprowadzona po dawnym nasypie kolejowym – nieczynnej linii łączącej niegdyś Gogolin z Prudnikiem, po której jeździła słynna „Koza”. Teren należał do PKP. I tu pojawił się pierwszy, zupełnie nieprzewidziany problem.
To tylko część artykułu... Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze