Ochotnicza Straż Pożarna w Ściborowicach, powołana w 1936 roku, przeszła długą drogę od przechowywania sprzętu w stodole do własnej strażnicy. Jednostka, która dysponowała niegdyś sikawką konną i wózkiem dwukołowym, obecnie posiada samochód Mercedes Benz oraz nowoczesny sprzęt, a jej członkowie społecznie przepracowali na rzecz jednostki ponad tysiąc godzin. W historii jednostki zapisały się też pożary, które trawiły miejscowość, oraz sukcesy kobiecej drużyny pożarniczej.
Powstanie OSP w Ściborowicach poprzedziły przepisy prawne obowiązujące na terenach pruskich, w tym na Śląsku. Ustawa o ochronie przed pożarami z 1906 roku nakładała na obywateli obowiązek udziału w usuwaniu skutków klęsk żywiołowych. Kolejne regulacje z lat 1933 i 1936 podporządkowały straże pożarne władzy policyjnej, włączając je w struktury niemieckiej policji porządkowej. Na mocy tych przepisów w 1936 roku w Ściborowicach powołano jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej. Pierwszym komendantem został Joachim Hupka, a w składzie znaleźli się m.in. Paweł Grandek, Jan Kurpiela, Paweł Siekiera i Augustyn Ciężkowski, Ignacy Kopiec, Paweł Filipowski, Franciszek Bieniek, Józef Pawliczek, Franciszek Więcek, Franciszek Kiełbasa, Henryk Namysło, Paweł Miczka, Teodor Torka, Franciszek Siekiera. Sprzęt składowano w stodole należącej do Jana Kurpieli, która obecnie jest niszczejącym budynkiem dawnego sklepu i baru.
Na początku lat 50. XX wieku wybudowano nową siedzibę strażaków przy ul. Dębowej 27, na miejscu starej wagi. W budynku z wieżą do suszenia węży, który obecnie zajmuje Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Ściborowice, przechowywano sprzęt. Jednostka dysponowała sikawką konną, która w latach 60. została wypożyczona do Komendy Powiatowej Straży Pożarnej i już nie wróciła. Zastąpił ją wózek dwukołowy do przewozu węży, pompy i prądownic, odrestaurowany później przez Marcina Bieńka z synami. Pod koniec lat 70. OSP otrzymała przyczepę PG-8. Do jej transportu na akcje wyznaczono rolników posiadających ciągniki oraz Gospodarstwo Stadniny Koni w Ściborowicach, którzy mieli stawić się w ciągu 15 minut od alarmu syreną elektryczną.
To tylko część artykułu... Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze