Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 00:27
Przeczytaj:
Reklama
Reklama https://www.instagram.com/pani.prowadzaca/

Nabijanie w butelkę, czyli greenwashing w branży spożywczej

Greenwashing można porównać do płytkiego zanurzenia w basenie z czystą wodą, podczas gdy reszta obiektu pozostaje zanieczyszczona. Firma pokazuje jedynie ten „czysty” fragment — na przykład biodegradowalne opakowanie — ukrywając, że jej szersza działalność nadal obciąża środowisko. Przyjrzyjmy się szerzej ekościemie w branży spożywczej.
Nabijanie w butelkę, czyli greenwashing w branży spożywczej

Źródło: Pexels.com

Greenwashing, czyli zielone mydlenie oczu
Greenwashing (inaczej „ekościema” lub „zielone mydlenie oczu”) to negatywna praktyka rynkowa polegająca na wprowadzaniu konsumentów w błąd poprzez przedstawianie produktów, usług lub całej firmy jako bardziej ekologicznych, niż są w rzeczywistości. Termin ten powstał z połączenia słów „green” (zielony/ekologiczny) i „whitewashing” (wybielanie/ukrywanie prawdy). Po raz pierwszy został użyty w 1986 roku przez ekologa Jaya Westervelta, który skrytykował hotele promujące rzadszą wymianę ręczników jako działanie proekologiczne, podczas gdy faktycznym celem były oszczędności finansowe.

Cele strategii ekościemy
Strategia ekościemy ma kilka wyraźnych celów, które sprawiają, że firmy chętnie po nią sięgają. Przede wszystkim pozwala poprawić wizerunek przedsiębiorstwa i zaprezentować je jako podmiot przyjazny środowisku, nawet jeśli faktyczne działania są znikome. Dzięki temu marki mogą przyciągnąć konsumentów coraz uważniej poszukujących produktów ekologicznych, a także zainteresować potencjalnych inwestorów wrażliwych na kwestie zrównoważonego rozwoju. Dodatkowo greenwashing bywa po prostu tańszy niż wdrażanie realnych, często kosztownych zmian proekologicznych. Co więcej, stosując tę praktykę, firmy nierzadko przerzucają odpowiedzialność — a nawet winę — na konsumenta, sugerując, że to jego wybory mają kluczowe znaczenie dla środowiska.

Sześć Grzechów Greenwashingu 
TerraChoice, kanadyjska firma konsultingowa, w 2007 roku opracowała raport opisujący sześć najczęstszych grzechów greenwashingu, czyli praktyk wprowadzających konsumentów w błąd. Choć dotyczyły różnych branż, wiele z nich jest widocznych w sektorze spożywczym. Pierwszy to grzech ukrytych działań – podkreślanie jednego pozytywnego aspektu produktu przy pomijaniu jego negatywnego wpływu, np. reklamy „zrównoważonych upraw”, które ignorują emisje transportu czy utylizację odpadów. Drugi to brak dowodów – deklaracje ekologiczne bez potwierdzeń certyfikatów, np. etykiety sugerujące zgodność z wymogami ekologicznymi. Trzeci grzech to brak precyzji – stosowanie ogólnikowych określeń jak „naturalny” czy „ekologiczny”, które stają się pustymi sloganami.

Czwarty grzech, nieistotność, dotyczy komunikatów prawdziwych, lecz bez znaczenia dla środowiska lub konsumenta, np. reklamowanie herbaty jako „wegańskiej”. Piąty, grzech łgarstwa, obejmuje świadome kłamstwa, np. deklarowanie wysokiego udziału składników organicznych przy minimalnym faktycznym certyfikacie. Szósty, grzech mniejszego zła, polega na podkreślaniu przewagi jednego produktu nad innym w kategorii szkodliwej dla środowiska, np. chwaleniu się butelkami z recyklingu wśród napojów jednorazowych, choć sam materiał wciąż obciąża ekosystem.

Greenwashing na rynku żywności
Na rynku spożywczym greenwashing najczęściej dotyczy opakowań, deklaracji składu i pochodzenia produktów. Manipulacje wizualne obejmują zielone lub brązowe kolory, symbole natury czy matowe etykiety imitujące papier z recyklingu, które w rzeczywistości nie zmieniają chemicznego składu tworzywa. Często stosuje się także green lighting – eksponowanie jednego pozytywnego aspektu przy pomijaniu negatywnego, np. biodegradowalność opakowania bez informacji o energochłonnej produkcji. Podobnie mylące są ogólnikowe deklaracje „nadaje się do recyklingu” bez doprecyzowania zakresu czy rodzaju użytego surowca.

Jak kupujemy?
Wzrost zainteresowania ekologią oraz zrównoważoną konsumpcją sprawia, że konsumenci stają się bardziej podatni na greenwashing, ponieważ coraz częściej poszukują produktów, które wydają się wspierać ich prośrodowiskowe przekonania. Badania pokazują, że wybierając żywność ekologiczną, klienci kierują się przede wszystkim względami osobistymi, takimi jak troska o zdrowie czy chęć poprawy jakości diety, a dopiero w drugiej kolejności myślą o wpływie swoich decyzji na środowisko.

Warto przy tym zauważyć, że świadomość ekologiczna nie rozkłada się równomiernie w społeczeństwie. Analizy wskazują, że to kobiety częściej nabywają produkty ekologiczne i wykazują wyższy poziom zainteresowania ich składem. To właśnie one, podobnie jak osoby deklarujące bardzo dobry stan zdrowia, najczęściej czytają etykiety. Z kolei obecność dzieci w gospodarstwie domowym dodatkowo wzmacnia motywację do poszukiwania produktów uznawanych za bezpieczniejsze i bardziej „naturalne”.

Jednocześnie wielu konsumentów ma ograniczone zaufanie do deklaracji producentów. W jednym z badań aż 392 na 1000 respondentów przyznało, że nie ufa w pełni komunikatom umieszczonym na etykietach produktów ekologicznych i regularnie sprawdza skład, aby zweryfikować zgodność zapewnień z rzeczywistością.

Rosnące postawy proekologiczne stają się również impulsem dla firm, które chcą odpowiadać na społeczne oczekiwania. Stąd dynamiczny rozwój ekomarketingu, często powiązanego z trendem zero waste, promującym ograniczanie marnowania żywności i produkcji odpadów. W efekcie przedsiębiorstwa coraz częściej dostosowują opakowania, oferując wersje wielokrotnego użytku lub wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu — choć nie zawsze w sposób w pełni zgodny z ideą zrównoważonego rozwoju.

Konsekwencje i przeciwdziałanie 
Greenwashing stanowi poważny problem, ponieważ wprowadza konsumentów w błąd i utrudnia im rozpoznanie produktów faktycznie tworzonych w sposób zrównoważony. Podważa również zaufanie do ekologicznych inicjatyw, a w skrajnych przypadkach może prowadzić do konsekwencji prawnych dla firm, które stosują nieuczciwe praktyki. W odpowiedzi na rosnącą skalę tego zjawiska Unia Europejska wprowadza nowe regulacje mające zwiększyć rzetelność informacji środowiskowych. 
Jednym z kluczowych narzędzi jest tzw. Dyrektywa ws. Greenwashingu, określana także jako Consumer Empowerment. Przewiduje ona zakaz stosowania ogólnikowych deklaracji ekologicznych, takich jak „ekologiczne”, „przyjazne dla środowiska” czy „biodegradowalne”, o ile nie są one poparte uznaną i potwierdzoną efektywnością środowiskową. Wymaga również precyzyjnego wskazania, co dokładnie w produkcie lub w działalności firmy jest ekologiczne — czy odnosi się to do całego wyrobu, konkretnego składnika, opakowania, czy jedynie wybranych procesów. 

Regulacje obejmują także kwestie oznakowania. Zabronione będzie stosowanie znaków sugerujących zrównoważony charakter produktu, jeśli nie opierają się one na uznanym systemie certyfikacji lub nie zostały ustanowione przez organy publiczne. Co więcej, wszystkie deklaracje ekologiczne muszą być możliwe do obiektywnej weryfikacji. Oznacza to konieczność przedstawienia dowodów naukowych lub certyfikatów wydawanych przez niezależne jednostki, a także udostępnienia tych materiałów w sposób publiczny i przejrzysty.

Przedsiębiorcy a konsumenci 
Przedsiębiorcy i konsumenci powinni zwracać szczególną uwagę na kilka kluczowych kwestii, które pomagają ograniczać ryzyko greenwashingu. Podstawą jest transparentność, czyli jasne informowanie o składzie produktów, procesach produkcyjnych oraz wpływie na środowisko. Firmy powinny gromadzić i weryfikować dane, a także udostępniać raporty z badań i audytów środowiskowych, aby konsumenci mogli ocenić wiarygodność przedstawianych deklaracji.

Istotną rolę odgrywają również certyfikaty i normy. W praktyce oznacza to korzystanie wyłącznie z uznanych, oficjalnych oznaczeń, takich jak unijne logo produktów ekologicznych — tzw. Euroliść — oraz unikanie tworzenia własnych, niezweryfikowanych symboli sugerujących ekologiczność. Rzetelna ocena produktu wymaga także analizy całego cyklu życia (LCA), obejmującej wpływ na środowisko na wszystkich etapach — od pozyskania surowców, przez produkcję i transport, aż po utylizację.

Równie ważny jest odpowiedzialny język. Stosowanie ogólnikowych lub nieprecyzyjnych określeń, takich jak „naturalny”, „zielony” czy „ekologiczny”, a także używanie symboli natury bez pokrycia w faktach, może prowadzić do wprowadzania klientów w błąd. Dlatego firmy powinny dbać o czytelność przekazu, a konsumenci — o krytyczne podejście do etykiet i reklam. Świadome decyzje zakupowe, odrzucanie produktów z podejrzanymi deklaracjami oraz zgłaszanie nieuczciwych praktyk do UOKiK lub Rady Reklamy to realne narzędzia wpływu na rynek.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JanTreść komentarza: Jedno godne drugiego i trzeciej. Wraz ze śmiertelnym finałem sprawy, na osiedlu zapanował spokój i wytchnienie... Chyba nie jest tajemnicą, że nikt z jego sąsiadów (tych bliższych i dalszych) za denatem nie płacze.Data dodania komentarza: 22.01.2026, 15:21Źródło komentarza: Ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa w Krapkowicach. Oskarżonemu grozi dożywocieAutor komentarza: PatiTreść komentarza: Tymczasem w Gogolinie już ogłosili Lato z RMF Maxxx. A w Krapkowicach co ? Dni Krapkowic na polu zalewowym i Oktoberfest w przestarzałej hali ? x DData dodania komentarza: 22.01.2026, 12:30Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: MuminekTreść komentarza: Odbudujcie sobie w Gogolinie i Krapkowicach połączenie kolejwe które wspólnie z samorządem naszego województwa zaoraliścieData dodania komentarza: 21.01.2026, 11:47Źródło komentarza: Niebawem przetargAutor komentarza: totcomplusTreść komentarza: Nie tylko Krapkowice ale i Gogolin powinny sobie podać rękę. Zamiast jako powiat dbać o dobro systemu, to dbają ale o swoje kieszenie. Już od dawna nie potrafią dojść do porozumienia właśnie w temacie autobusów. Po co przepłacać i utrzymywać strzeleckie skoro były nasze? Teraz nie ma już prawie nic. W Gogolinie powstało centrum przesiadkowe tylko kto się tam przesiada? Gdyby nie PKP to z PKS -em lipa straszna. A na centrum parking wykorzystuje CUP , Domu Kultury i biblioteka gminna;( Zarówno rządcowscy z Krapkowic jak i Gogolina już lata temu powinni wziąć sprawy w swoje ręce ale po co się przemęczać? Może różnice w poglądach politycznych? Nadmienię ,że korzystanie z usług strzeleckich generuje straszne koszty w dojazdach ale kto się nad tym pokłonił? Nikt! Dorośli, młodzież czy dzieci dojeżdżające do szkół gogolińskich czy krapkowickich płacą krocie za bilety co wynika z odcina trasy jaką ma do przebycia autobus. Po za tym rozkład jazdy tych autobusów. Nie są one dostępne dla ludzi w żadnym wypadku. Rano do pracy bez auta ani rusz. A tak być nie powinno!! Zastanówcie się co robicie, bo jesteśmy daleko za murzynami z rozwojem komunikacyjnym:PData dodania komentarza: 20.01.2026, 09:39Źródło komentarza: PKS drastycznie ogranicza połączenia z Opola do KrapkowicAutor komentarza: PierreTreść komentarza: Dno i kilometry mułu. Niedługo wszyscy z tego zaścia***a wyjadą a ostatni zgasi światło. Wymiera lokalna kultura, wyrzuca się zespoły rockowe z KDK na bruk (pierwszy raz w historii WOŚP będzie bez rockowego grania, ewenement a przecież hasło tej imprezy to rock and roll), gołębie odchody na ry***u i popękane zasyfione płyty chodnikowe, wykluczenie komunikacyjne i zamykające się biznesy. Kto mądrzejszy to stąd wyjeżdża i nie dziwi mnie to. Mieszkańcy tak bardzo chcieli Kasiury to mają. Zaraz może kolejne sklepy zamkną i resztkę autobusów polikwidują. Ta władza uwstecznia miasto i degraduje je do roli większej rozległej wioski z zapyziałym placem betonowym nad Odrą. Już teraz można odnieść wrażenie że stolicą powiatu jest Gogolin. Czysto, z dojazdem do Opola pociągiem, dużo więcej imprez się organizuje (w tym lato z RMF, Sylwester, dyskoteka z Park FM), jest nowoczesny basen ze strefą Gastro. Niebo a ziemia. Brawo panie Kasiura tak zajechać miasto to wybitne osiągnięcie. Ale za to będzie most którym szybciej będzie można wyjechać z Krapkowic co tylko ułatwi to następnym mieszkańcom.Data dodania komentarza: 19.01.2026, 11:49Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: DzikiTreść komentarza: Dziki dzikData dodania komentarza: 19.01.2026, 06:29Źródło komentarza: Po pierwszym etapie modernizacji
Reklama
Reklama