Po trudnym, zakończonym spadkiem sezonie LZS szybko stanął na nogi. Prawdziwym „strzałem w dziesiątkę” okazało się zatrudnienie Tomasza Matyska, który już w pierwszym meczu o stawkę dał w szatni pozytywny impuls swoim podopiecznym. Ci sprawili pucharową sensację wyrzucając za burtę czwartoligowca z Głogówka i choć później podzielili los graczy Fortuny przegrywając z rezerwami opolskiej Odry nikt nie wątpił, że to dopiero początek drogi, która w czerwcu doprowadzi ich do miejsca, w którym funkcjonowali przez 11 ostatnich lat.
Ligowe granie Racławiczki rozpoczęły od derbowego remisu w Żywocicach, ale jak się później okazało był to jedyny moment, w którym ten zespół poszedł na kompromis z rywalem. Później kompania Matyska weszła na zwycięską ścieżkę, notując serię dwunastu zwycięstw z rzędu! Efektowne triumfy, jak 10-0 w Kątach Opolskich, czy 11-1 z Sudetami Moszczanka tylko potwierdzały ofensywną jakość zespołu. Tej nie brakowało Racławiczkom także w defensywie, bo w trzynastu ligowych starciach nasza drużyna straciła zaledwie cztery gole! Kluczowym momentem w rundzie jesiennej był wyjazdowy pojedynek z okupującymi drugą lokatę rezerwami Orła Źlinice. Po bramkach Tomasza Drobnika i Filipa Nabiałka trzy punkty zabrali do autokaru podopieczni „Matysa udowadniając tym samym, że potrafią wygrywać z każdym w tej lidze i to niezależnie od miejsca rozgrywania spotkania.
Uwaga! To tylko fragment artykułu. Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 15 stycznia - e-wydanie dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze