Ponad setka aut zatrzymanych do kontroli, dziesiątki wykroczeń i dokładne sprawdzanie kierowców – tak wyglądała nocna akcja służb w regionie. Na celowniku znaleźli się ci, którzy wożą pasażerów „na aplikację”.
Bez większego rozgłosu, wieczorem i w nocy, policjanci razem z Inspekcją Transportu Drogowego ruszyli w teren. To nie była rutyna dla statystyki. Powód? Coraz więcej sygnałów z kraju, że w takich przejazdach dochodziło do niepokojących sytuacji – także o charakterze kryminalnym.
Kontrole były konkretne, bez pobłażania. Funkcjonariusze sprawdzali dokumenty, uprawnienia, licencje. Każdy kierowca przechodził badanie na trzeźwość, część także narkotest. Do tego standard: stan techniczny auta. Ale nie tylko – mundurowi zaglądali też głębiej, sprawdzając, czy ktoś nie przewozi przy okazji czegoś, czego mieć nie powinien.
Efekty? Ponad 110 skontrolowanych pojazdów i kilkadziesiąt wykroczeń. Głównie drogowych – prędkość, przepisy, rzeczy dobrze znane. Ale jak mówią policjanci, tu każdy szczegół ma znaczenie, bo chodzi o bezpieczeństwo pasażera, który wsiada do auta i zwyczajnie chce dojechać do celu.
Takie przejazdy są dziś codziennością. Zamawiasz kurs jednym kliknięciem i po kilku minutach ktoś podjeżdża. Właśnie dlatego służby chcą mieć pewność, że za kierownicą siedzi ktoś sprawdzony.
I jasno zapowiadają – to nie była jednorazowa akcja. Kontrole będą wracać. Bo choć większość kierowców robi swoje jak trzeba, wystarczy jeden, który nie powinien w ogóle wsiadać za kółko, żeby zwykła podróż zrobiła się problemem.


Napisz komentarz
Komentarze