
Sztuka zamknięta w porcelanie
Mieszkanka Rozwadzy od lipca tego roku prowadzi własną pracownię malowania porcelany, choć jej przygoda z tym rzemiosłem zaczęła się zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Karina Schmidt od lat zajmuje się natomiast kroszonkarstwem, a jej specjalnością jest ludowy wzór opolski, który z niezwykłą precyzją przenosi na talerze, kubki i filiżanki. W swojej pracowni przyjmuje nie tylko klientów, ale także wszystkich chętnych, którzy chcą poznać tajniki jej twórczości.
Karina Schmidt od urodzenia mieszka w Rozwadzy w gminie Zdzieszowice. Choć z malowaniem porcelany związana jest od niedawna, bo dopiero od listopada 2025 roku, to miłość do zdobienia przedmiotów kwiatowymi motywami towarzyszy jej od dzieciństwa.
– Kwiatki malowałam od zawsze, odkąd pamiętam, zeszyty w szkole były wymalowane kwiatkami, wszystko było wymalowane kwiatkami – wspomina Karina Schmidt. - Jakąkolwiek gazetę złapałam do czytania, to kiedy mi się już nudziło, to przy czytaniu od razu malowałam kwiaty.
Decydujący moment nastąpił podczas warsztatów w Zdzieszowicach, zorganizowanych przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji. Zajęcia prowadziła Ewa Giemza z Prudnika, która wprowadziła Karinę Schmidt w świat wzoru opolskiego na porcelanie.
– Tam po raz pierwszy złapałam stalówkę no i zaczęłam malować i bardzo mnie to zainspirowało – przyznaje.
Choć początkowo uczestnicy warsztatów używali mazaków termoutwardzalnych, pani Karina od razu zapragnęła spróbować sił z prawdziwą stalówką. Swoje pierwsze kroki stawiała w Prudniku, gdzie systematycznie dojeżdżała na zajęcia, a później także na warsztaty organizowane przez Muzeum Wsi Opolskiej.
Artystka podkreśla, że choć wzór opolski jest dla niej bazą i inspiracją, to każdy twórca wypracowuje własny, niepowtarzalny styl.
– My jesteśmy po prostu już rozpoznawalne po swoich wzorach, wystarczy, że spojrzymy na pracę i dokładnie wiemy, czyja to jest praca. Trzeba mieć to coś w ręce – mówi.
Początkowo swoje prace musiała wozić do wypalenia do Prudnika. Sytuacja zmieniła się, gdy udało jej się pozyskać dofinansowanie na zakup własnego pieca do wypalania porcelany. Warunkiem było założenie działalności gospodarczej, co pani Karina zrobiła. 10 lipca br. uroczyście otworzyła swoją pracownię przy ul. Korfantego 1 w Rozwadzy, która jest jedynym tego typu miejscem w powiecie krapkowickim.
– Dzięki tej pracowni jestem tutaj u siebie – mówi Karina Schmidt. – Mam swoją pracownię, swój piec i swoje farby i z przyjemnością tutaj pracuję.
Proces malowania porcelany wymaga precyzji i planowania.
– Najpierw wszystko trzeba wymierzyć, obmyśleć jakiś wzór, zastanowić się co się chce wymalować, no i później jak się już łapie stalówkę, to już, że tak powiem – leci – tłumaczy.
Na początku konturuje czarną farbą, a po wyschnięciu nanosi odpowiednie kolory na każdy listek i płatek. Inspiracje czerpie z otaczającego ją świata.
– W pracy inspiruję się zwyczajnym spacerem, ogrodem, gdziekolwiek widzę jakieś kwiaty, od razu taki widok mnie inspiruje, nawet patrząc na firanki, jakieś kwiatki, to mnie inspiruje do przeniesienia na talerz tego co zobaczę – opowiada artystka.
Wśród motywów najczęściej pojawiają się maki, chabry, stokrotki i przede wszystkim niezapominajki, które są nieodłącznym elementem wzoru opolskiego.
– W każdej pracy musi się pojawić szlaczek z niezapominajkami, to jest podstawa tego wzoru opolskiego – zaznacza.
Idzie z duchem czasu
Choć wzór opolski charakteryzuje się przewagą koloru niebieskiego i czerwonego, pani Karina wychodzi naprzeciw nowoczesnym gustom.
– Ja wprowadzam także monokolorystyczne odcienie, na przykład samego niebieskiego, różowego, pomarańczowego, zielonego, to też ma popyt – przyznaje Karina Schmidt. – Można powiedzieć, że jest to już taka trochę bardziej nowoczesna odsłona wzoru opolskiego.
Twórczyni ludowa realizuje także indywidualne zamówienia, jak choćby porcelanę w barwach włoskiej flagi dla miłośnika Italii. Klienci najczęściej zamawiają jej prace z okazji ślubu, urodzin czy innych uroczystości.
– Zainteresowanie jest spore, bo szczerze mówiąc chińskie gadżety chyba już się znudziły – dodaje artystka. – Wraca się teraz do rękodzieła.
W pracowni Kariny Schmidt można obejrzeć gotowe wyroby i wybrać niemalowaną porcelanę, na którą artystka naniesie wybrany wzór.
Oprócz malowania porcelany, Karina Schmidt od 1997 roku zajmuje się także kroszonkarstwem. Zdobyła w tej dziedzinie wiele nagród i wyróżnień. Dawniej wydrapywała wzory na gotowanych jajkach, dziś korzysta z wydmuszek, a do pracy używa nie tylko nożyka, ale i frezarki, co ułatwia pracę.
– Po prostu poszłyśmy trochę, może z duchem czasu, bo nożykiem jest dosyć ciężko – tłumaczy. – W tej chwili mamy taki nawał pracy, że trzeba ją sobie ułatwiać.
Swoją pasją zaraziła już najbliższych.
– Kiedy dzieci były małe, siadały koło mnie i patrzyły jak to się robi... – wspomina. – Syn też występował na konkursach kroszonkarskich. Jak się ożenił, przekazał tę wiedzę swojej żonie, a mojej synowej, która też od dawna już wydrapuje razem ze mną wielkanocne jajka – opowiada.
Synowa podobnie jak pani Karina sięgnęła już po stalówkę do malowania porcelany.
Tworzy i uczy tworzyć
Pani Karina chętnie dzieli się swoją wiedzą, prowadząc warsztaty kroszonkarskie i zajęcia z malowania porcelany.
– Cieszę się, że mogę przekazywać poznaną przeze mnie wiedzę innym... jestem taka, że nic dla siebie nie zachowuję, po prostu cieszę się, jak mogę podzielić się moim doświadczeniem z kimś innym – podkreśla. Zapotrzebowanie na takie spotkania jest duże, a gmina Zdzieszowice szczególnie promuje na swoim terenie wzór opolski.
Przed tegoroczną Wielkanocą, razem z synową, wymalowała jajko, które obecnie zdobi przestrzeń przed Miejską Biblioteką Publiczną w Zdzieszowicach.
Twórczość jest dla niej odskocznią i sposobem na odpoczynek.
– Ten bakcyl jest we mnie, ja po prostu odpoczywam pracując, tak śmiało mogę powiedzieć – przyznaje z radością. – Kiedy szaro za oknem, to tutaj u mnie w pracowni jest kolorowo.
Drzwi pracowni przy ul. Korfantego 1 są dla wszystkich otwarte, choć artystka prosi o wcześniejszy kontakt i umówienie spotkania.
– Zapraszam serdecznie, przekażę każdą wiadomość, każdą informację, bo nie ma co ukrywać – mówi Karina Schmidt. – Ja też zdobywałam to nawet metodą prób i błędów... Trzeba mieć jednak wyczucie, mieć swój styl, a praktyka czyni mistrza. Ważne są także chęci, trzeba po prostu chcieć to robić.
Karina Schmidt przyznaje, że w końcu znalazła czas dla siebie.
– Dzieci odchowane, wnuki odchowane i teraz jest czas dla mnie – podsumowuje z satysfakcją.


Napisz komentarz
Komentarze