Nie milkną echa po publikacji naszego artykułu na temat nocnych rajdów na ulicy Prudnickiej w Krapkowicach. Po nagłośnieniu sprawy z redakcją skontaktowała się kolejna mieszkanka, która podzieliła się swoimi uwagami. Do dyskusji włączył się także przewodniczący Rady Miejskiej w Krapkowicach Ireneusz Żyłka, który podczas posiedzenia Komisji Spraw Społecznych zwrócił się do przedstawiciela krapkowickiej policji z konkretnymi wnioskami.
W dniu ukazania się artykułu (8 września) do redakcji zadzwoniła mieszkanka ulicy Prudnickiej. Podziękowała za publikację i podkreśliła, że problem trwa od miesięcy, a sytuacja nie zmienia się mimo licznych zgłoszeń na policję. Kobieta odrzuciła też tłumaczenia funkcjonariuszy, którzy przekonywali, że prowadzą patrole w rejonie Prudnickiej w godzinach wieczornych i nocnych.
– Wygląda to tak, jakby policja liczyła na to, że my im tych kierowców zaprowadzimy na komendę – mówi mieszkanka (dane do wiadomości redakcji). – Kompletnie nie zgadzam się z tym, jakoby policja prowadziła tam jakieś kontrole. W porze tych szaleńczych rajdów policji po prostu nie ma.
Mieszkanka zwróciła również uwagę na to, że problem to nie tylko nadmierna prędkość. Na parkingu przy ulicy Prudnickiej zdarzają się kierowcy kręcący tzw. „bączki”, a na rondzie przy domu kultury dochodzi do driftowania.
Apel przewodniczącego
Do sprawy odniósł się również przewodniczący Rady Miejskiej w Krapkowicach Ireneusz Żyłka. Podczas posiedzenia Komisji Spraw Społecznych (8 września) zaapelował do przedstawiciela krapkowickiej komendy, aby patrole nie stały pod Krapkowickim Domem Kultury, gdzie są widoczne, lecz w innych miejscach – bliżej ronda w okolicach restauracji Mc Dolands. Poprosił także, by kontrole odbywały się w godzinach późnowieczornych oraz w weekendy. Zwrócił uwagę, że rajdy na Prudnickiej to nie tylko prędkość, ale również przerażający hałas.
Jak potoczą się dalsze losy tej sprawy? Na razie trudno powiedzieć. Sprawie będziemy się przyglądać.


Napisz komentarz
Komentarze