Zaczęło się 16 lat temu od kilku koleżeńskich rzutów karnych, a dziś obrowieckie karniaki to jedna z największych piłkarskich tradycji regionu. XV edycja imprezy przyciągnęła rekordową ilość 38 drużyn, ale sportowa rywalizacja była tylko częścią tego wyjątkowego święta.
Kiedy ponad półtorej dekady temu Łukasz Machura i Przemysław Landas wymyślili konkurs rzutów karnych, zapewne nie przypuszczali, że z kilku koleżeńskich „jedenastek” narodzi się impreza, która z czasem będzie przyciągać setki osób i dziesiątki drużyn z różnych zakątków Opolszczyzny, a nawet gości z zagranicy. XV edycja obrowieckich karniaków pokazała, że ten turniej dawno przestał być tylko turniejem. To jest już małe święto wielkiej piłkarskiej rodziny. Bo gdzie indziej można jednego dnia zobaczyć kilkudziesięciu bramkarzy próbujących zostać bohaterami, dzieci szalejące na dmuchańcu, kibiców grających w cymbergaja, a chwilę później panią odjeżdżającą motocyklem crossowym, czyli główną wygraną w loterii? Właśnie w Obrowcu!
Tegoroczna edycja pobiła rekord frekwencji. Do rywalizacji zgłosiło się bowiem blisko czterdzieści drużyn, które wystawiły w sumie 170 zawodników! Najpierw trzeba było przebrnąć przez fazę grupową, a później rozpoczęła się prawdziwa wojna nerwów. Po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy awansowały do fazy pucharowej, gdzie nie było już miejsca na kalkulacje. Tutaj jeden źle uderzony karniak, jedna fantastyczna interwencja bramkarza albo odrobina szczęścia mogły zdecydować o wszystkim. W wielkim finale zameldował się Drink Team, czyli obrońca tytułu sprzed roku i zarazem ekipa, która uczestniczy w obrowieckiej zabawie od pierwszej edycji. Tym razem obowiązywało stare sportowe hasło: „bij mistrza!”. Znalazł się bowiem ktoś, kto potraktował je wyjątkowo poważnie. To gracze Korony Krępna pokonali Drink Team 5:4 i zgarnęli główne trofeum XV edycji. Mistrzowską ekipę tworzyli: Grzegorz Haręża, Michał Kauf, Marcel Haręża, Tomasz Gawliczek i Michał Piecha. W spotkaniu o trzecie miejsce FC Chorulołki pokonały Mur Beton Interget 4:1.
Kibice, którzy pojawili się w sobotnie popołudnie na obiekcie obrowieckiego LKS-u z pewnością nie żałowali. Organizatorzy zadbali bowiem o to, by nawet ci, którzy futbol „mają w nosie” – choć w Obrowcu takich osób chyba nie ma – znaleźli coś dla siebie. Był zatem tzw. boxer, piłkarski dart, konsultacje treningowo-dietetyczne, a nawet darmowe zajęcia jogi. Czyli można było najpierw sprawdzić siłę ciosu, później celność nogi, następnie kondycję, a na koniec rozciągnąć się po tych wszystkich sportowych emocjach. Prawdziwym hitem okazała się jednak loteria fantowa. Lista nagród była tak długa, że niejeden uczestnik mógł pomyśleć, iż pomylił turniej piłkarski z telewizyjnym show. Rower, hulajnoga elektryczna i mnóstwo innych fantów znalazły swoich właścicieli. Największy skarb przypadł jednak pani Teresie z Obrowca, która sięgnęła po nagrodę główną – motocykl crossowy. Można więc śmiało powiedzieć, że niektórzy przyjechali na turniej po piłkarskie emocje, a wrócili do domu na dwóch kołach.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze