Susza coraz mocniej uderza w opolskie gospodarstwa. Izba Rolnicza w Opolu bije na alarm i zwróciła się do premiera Donalda Tuska o podjęcie działań zmierzających do ogłoszenia stanu klęski żywiołowej. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda na lokalnych polach. Rolnicy z powiatu krapkowickiego potwierdzają, że susza mocno daje się we znaki i wskazują na jeszcze jeden poważny problem.
Jak wskazuje Izba Rolnicza w Opolu, w tym roku przez wiele dni utrzymywały się ekstremalnie wysokie temperatury, przekraczające miejscami 35–40 stopni Celsjusza. Długotrwały brak opadów doprowadził do przesuszenia gleby, zahamowania procesów wegetacyjnych, przedwczesnego zamierania roślin i strat w produkcji rolnej. Wśród najbardziej zagrożonych upraw Izba wymienia między innymi kukurydzę, zboża, rzepak, ziemniaki, buraki cukrowe, warzywa, owoce oraz rośliny pastewne.
Jak wygląda sytuacja w powiecie krapkowickim?
Sprawdziliśmy, jak wyglądają lokalne pola i rozmawialiśmy z rolnikami z powiatu krapkowickiego. Nasi rozmówcy podkreślali, że nie jest dobrze, a skala problemu różni się w zależności od rodzaju gleby. W wielu miejscach skutki suszy są widoczne już na pierwszy rzut oka.
– Ja szacuję straty na moich polach na poziomie około 25 procent. To naprawdę dużo. A w tym sezonie w większości postawiłem na zboża i zrezygnowałem z uprawy kukurydzy. – mówi nam rolnik z gminy Krapkowice (dane do wiadomości redakcji) – Patrząc jednak na pola innych rolników, widzę, w jak trudnej sytuacji jest obecnie kukurydza. Jestem rolnikiem od ponad 20 lat i jeszcze nigdy nie widziałem tak zeschniętej kukurydzy. – dodaje.
Rolnik z sąsiedniej gminy Walce (dane do wiadomości redakcji) szacuje straty na swoich polach na 20–30 procent.
– Na glebach piaszczystych skutki suszy widać bardzo wyraźnie, straty sięgają 20–30 proc. Lepiej sytuacja wygląda na glebach gliniastych – opowiada walecki gospodarz. – Najlepiej widać to po kukurydzy. Na polach IV, V i VI klasy bonitacyjnej kolby w ogóle się nie zawiązały. Część upraw została zniszczona przez grad – rolnicy przesiali, zaorali i ponownie obsiali kukurydzą. Teraz jest tylko masa sucha, kolb brak, bo zabrakło wody. U nas nad Odrą, gdzie gleby są dobre, straty szacujemy na co najmniej 20 procent. Na piaskach są ogromne, do tego stopnia, że niektórzy mogą nie zebrać nic.
Gospodarz ten zwraca uwagę także na inne uprawy. W okolicach Walec kukurydza zasycha całkowicie, nie ma żadnych kolb. Zboża ozime zdążyły „uciec” przed suszą, ale w przypadku letnich strat jest około 20 proc. Kukurydza i buraki będą słabo plonować. Straty są widoczne gołym okiem.
Problemy z kukurydzą potwierdza również Jerzy Kern, rolnik ze Strzeleczek.
– To katastrofa, ale kogo to obchodzi? – mówi Jerzy Kern, rolnik z wieloletnim doświadczeniem – Najbardziej widać to po kukurydzy. Nasiona są drogie, a na słabych glebach zbiory będą kiepskie. Przykładowo: tam, gdzie powinno być około 5 ton, spodziewamy się ledwie 1,5 tony.
Taki spadek plonów oznacza, że koszty poniesione przez gospodarstwo mogą być trudne do odzyskania. Pan Jerzy przedstawia przykładową kalkulację.
– Kalkulacja jest prosta – przykładowo rolnik wydał 8 tys. zł na ziarno. Do tego trzeba doliczyć siew (200 zł za hektar), azot, inne nawozy i zbiór – koszty przekraczają już 6 tys. zł. Z tej luźnej kalkulacji wynika, że dochody są bardzo niskie. – wylicza strzeleczkański gospodarz.
Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że tegoroczne straty dodatkowo nakładają się na rosnące koszty prowadzenia gospodarstw i niskie ceny skupu.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze