Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 01:31
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama https://www.wirtualnaprosperita.pl/

Dieta planetarna - nowa moda czy nowa rzeczywistość?

W dzisiejszym świecie, gdzie temat zdrowia i kondycji planety staje się coraz bardziej palący, na horyzoncie pojawia się koncepcja, która obiecuje korzyści zarówno dla nas, jak i dla Ziemi – dieta planetarna. Czy jest to kolejny modny trend, czy też rzeczywiste rozwiązanie problemów, z którymi mierzy się ludzkość? Przyjrzyjmy się jej bliżej.
Dieta planetarna - nowa moda czy nowa rzeczywistość?

Dieta planetarna – kolejny wymysł?
Dieta planetarna, opisana przez komisję EAT-Lancet w 2019 roku, to nowoczesny model żywienia, który łączy troskę o zdrowie człowieka z odpowiedzialnością za środowisko. Nazywana „dietą podwójnej wygranej”, zakłada zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz roślin, co ma ograniczyć negatywny wpływ systemu żywnościowego na klimat i zasoby naturalne. Produkcja mięsa i nabiału generuje bowiem znacznie większy ślad węglowy i wodny niż produkcja roślinna, przyczyniając się do emisji gazów cieplarnianych i degradacji ekosystemów. Badania wykazują, że dieta wegetariańska może zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych związanych z żywnością aż o 63%, a dieta oparta głównie na roślinach – nawet o 80%. Dlatego coraz więcej specjalistów uznaje zmianę nawyków żywieniowych za kluczowy element walki z kryzysem klimatycznym.

Na czym polega dieta planetarna?
Dieta planetarna promuje zwiększenie spożycia różnorodnych, niskoprzetworzonych produktów roślinnych, jednocześnie ograniczając żywność wysokoprzetworzoną i pochodzenia zwierzęcego. Jej podstawą jest tzw. talerz referencyjny – uniwersalny i elastyczny model żywieniowy, w którym połowę stanowią warzywa i owoce, a drugą połowę wypełniają głównie pełnoziarniste produkty zbożowe, roślinne źródła białka, takie jak fasola, soczewica czy orzechy, oraz zdrowe tłuszcze roślinne. Produkty odzwierzęce, takie jak mięso, nabiał i jaja, są w niej jedynie niewielkim dodatkiem. Szczególny nacisk kładziony jest na podwojenie spożycia roślin strączkowych, orzechów, owoców i warzyw. Dieta ta nie wyklucza całkowicie mięsa, jednak zdecydowanie zaleca jego ograniczenie – zwłaszcza czerwonego mięsa, którego dzienne spożycie nie powinno przekraczać 28 gramów, a drobiu – 58 gramów. Dla jaj zalecany przedział to 0–25 gramów dziennie, czyli średnio do 3,5 jaj tygodniowo. Tymczasem według danych z 2019 roku przeciętny Polak spożywał aż 170 gramów mięsa i przetworów mięsnych dziennie – niemal dwukrotnie więcej niż maksymalna ilość zalecana w diecie planetarnej.

Superfoods z polskich pól
Rodzime gatunki roślin stanowią fundament zrównoważonego rolnictwa, ponieważ są doskonale przystosowane do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych. Dzięki temu wykazują większą odporność na stres, choroby i szkodniki, co ogranicza potrzebę stosowania chemicznych środków ochrony roślin. Uprawa takich gatunków jest bardziej przyjazna środowisku, a jednocześnie sprzyja zachowaniu bioróżnorodności i zdrowia ekosystemów. Co więcej, lokalne rośliny często posiadają unikalne cechy genetyczne, które można wykorzystać w hodowli nowych odmian odpornych na zmieniające się warunki klimatyczne. W dobie rosnącej popularności egzotycznych produktów typu chia czy jagody acai warto sięgnąć po polskie „superfoods” o potwierdzonych właściwościach prozdrowotnych. Należą do nich popularne warzywa i owoce, takie jak maliny, borówki, jabłka, aronia, czarna porzeczka, czosnek, cebula, natka pietruszki, siemię lniane, kasza gryczana, szpinak, kapusta czy brokuły. Produkty te są nie tylko odżywcze, lecz także szeroko dostępne i dobrze przystosowane do lokalnego środowiska. Szczególne znaczenie mają również rośliny strączkowe – fasola, groch, soczewica czy ciecierzyca – które stanowią kluczowe źródło białka w diecie planetarnej, a dodatkowo wspomagają naturalne wzbogacanie gleby w azot, co czyni je roślinami sprzyjającymi równowadze ekologicznej.

Zasada małych kroczków
Wprowadzenie diety planetarnej nie musi oznaczać rewolucji na talerzu – przeciwnie, najlepiej zacząć od drobnych, stopniowych zmian, które z czasem przynoszą zauważalne efekty. Warto zwiększyć spożycie warzyw, owoców, roślin strączkowych, pełnoziarnistych produktów zbożowych i orzechów – czyli składników, których często brakuje w diecie Polaków. Przykładowo, w 2019 roku przeciętny mieszkaniec Polski spożywał zaledwie 126 gramów owoców i 254 gramy warzyw dziennie, podczas gdy zalecenia mówią o co najmniej 200 i 300 gramach odpowiednio. Istotnym krokiem jest także ograniczenie czerwonego mięsa i produktów przetworzonych na jego bazie, które można z powodzeniem zastąpić roślinnymi źródłami białka. Równie ważny jest wybór tłuszczów – zamiast tłuszczu palmowego, smalcu czy łoju, warto sięgać po nienasycone oleje roślinne. Należy też kontrolować ilość spożywanych cukrów dodanych (nie więcej niż 31 g dziennie) i soli (maksymalnie 5 g), co ma ogromne znaczenie dla zdrowia. W duchu zrównoważonego odżywiania należy również ograniczyć marnowanie żywności – poprzez planowanie zakupów, wykorzystywanie resztek i zwracanie uwagi na terminy ważności. Świadome wybory ułatwia umiejętność czytania etykiet i poszukiwanie wiarygodnych informacji o żywieniu, najlepiej z rzetelnych źródeł naukowych, a nie mediów społecznościowych. Na koniec – zdrowa dieta to nie wszystko. Regularna aktywność fizyczna stanowi jej naturalne dopełnienie i nieodłączny element zdrowego stylu życia.

Szanse i zagrożenia
Dieta planetarna niesie ze sobą wiele szans – zarówno dla zdrowia ludzi, jak i dla planety. W badaniach wykazano, że jej przestrzeganie może zmniejszać ryzyko chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca typu 2, choroby układu krążenia, otyłość i niektóre nowotwory. Wpływa korzystnie na gospodarkę węglowodanową, obniża poziom glukozy, poprawia profil lipidowy i sprzyja utrzymaniu prawidłowej masy ciała. Dodatkowo, dieta bogata w rośliny i błonnik wspiera mikrobiotę jelitową, a tym samym odporność i ogólne samopoczucie. Korzyści środowiskowe są równie istotne – ograniczenie spożycia produktów odzwierzęcych znacząco zmniejsza emisję gazów cieplarnianych, zużycie wody oraz degradację ekosystemów. Dieta planetarna to także narzędzie w walce z głodem, niedożywieniem i tzw. „ukrytym głodem” – niedoborem witamin i składników mineralnych. Dzięki elastyczności, można ją dostosować do lokalnych tradycji kulinarnych i indywidualnych preferencji, co czyni ją uniwersalną i atrakcyjną. Niemniej, istnieją poważne wyzwania: obecne nawyki żywieniowe Polaków znacznie odbiegają od jej założeń – spożycie mięsa jest zbyt wysokie, a warzyw, owoców i roślin strączkowych zbyt niskie. Dodatkowo, brak wiedzy żywieniowej, dezinformacja w mediach i popularność diet-cud utrudniają wprowadzanie zmian. Problemem globalnym pozostaje także marnotrawstwo żywności, które odpowiada za 8–10% antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych. Równie istotne są aspekty etyczne – ograniczenie konsumpcji produktów pochodzenia zwierzęcego ma związek nie tylko z ochroną środowiska, lecz także z dobrostanem zwierząt. Wielkoskalowy chów przemysłowy budzi poważne wątpliwości moralne, a etyka środowiskowa coraz częściej obejmuje relację człowieka z całą przyrodą. Ponadto, zachowanie bioróżnorodności – w tym dzikich gatunków pokrewnych roślinom uprawnym – jest kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego i hodowli odmian odpornych na zmiany klimatyczne. Dieta planetarna to szansa na poprawę zdrowia ludzi i stanu planety, ale wymaga edukacji, świadomości i odpowiedzialnych decyzji. Potrzebujemy nowego spojrzenia – takiego, jakie mają astronauci patrzący na Ziemię z kosmosu. Widząc jej kruchość i piękno, uświadamiają sobie naszą współzależność i konieczność ochrony tego, co wspólne. Być może właśnie taka perspektywa – empatyczna i globalna – pomoże nam budować zdrowszy, bardziej zrównoważony świat.

Zadanie współfinansowane z budżetu powiatu krapkowickiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JanTreść komentarza: Jedno godne drugiego i trzeciej. Wraz ze śmiertelnym finałem sprawy, na osiedlu zapanował spokój i wytchnienie... Chyba nie jest tajemnicą, że nikt z jego sąsiadów (tych bliższych i dalszych) za denatem nie płacze.Data dodania komentarza: 22.01.2026, 15:21Źródło komentarza: Ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa w Krapkowicach. Oskarżonemu grozi dożywocieAutor komentarza: PatiTreść komentarza: Tymczasem w Gogolinie już ogłosili Lato z RMF Maxxx. A w Krapkowicach co ? Dni Krapkowic na polu zalewowym i Oktoberfest w przestarzałej hali ? x DData dodania komentarza: 22.01.2026, 12:30Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: MuminekTreść komentarza: Odbudujcie sobie w Gogolinie i Krapkowicach połączenie kolejwe które wspólnie z samorządem naszego województwa zaoraliścieData dodania komentarza: 21.01.2026, 11:47Źródło komentarza: Niebawem przetargAutor komentarza: totcomplusTreść komentarza: Nie tylko Krapkowice ale i Gogolin powinny sobie podać rękę. Zamiast jako powiat dbać o dobro systemu, to dbają ale o swoje kieszenie. Już od dawna nie potrafią dojść do porozumienia właśnie w temacie autobusów. Po co przepłacać i utrzymywać strzeleckie skoro były nasze? Teraz nie ma już prawie nic. W Gogolinie powstało centrum przesiadkowe tylko kto się tam przesiada? Gdyby nie PKP to z PKS -em lipa straszna. A na centrum parking wykorzystuje CUP , Domu Kultury i biblioteka gminna;( Zarówno rządcowscy z Krapkowic jak i Gogolina już lata temu powinni wziąć sprawy w swoje ręce ale po co się przemęczać? Może różnice w poglądach politycznych? Nadmienię ,że korzystanie z usług strzeleckich generuje straszne koszty w dojazdach ale kto się nad tym pokłonił? Nikt! Dorośli, młodzież czy dzieci dojeżdżające do szkół gogolińskich czy krapkowickich płacą krocie za bilety co wynika z odcina trasy jaką ma do przebycia autobus. Po za tym rozkład jazdy tych autobusów. Nie są one dostępne dla ludzi w żadnym wypadku. Rano do pracy bez auta ani rusz. A tak być nie powinno!! Zastanówcie się co robicie, bo jesteśmy daleko za murzynami z rozwojem komunikacyjnym:PData dodania komentarza: 20.01.2026, 09:39Źródło komentarza: PKS drastycznie ogranicza połączenia z Opola do KrapkowicAutor komentarza: PierreTreść komentarza: Dno i kilometry mułu. Niedługo wszyscy z tego zaścia***a wyjadą a ostatni zgasi światło. Wymiera lokalna kultura, wyrzuca się zespoły rockowe z KDK na bruk (pierwszy raz w historii WOŚP będzie bez rockowego grania, ewenement a przecież hasło tej imprezy to rock and roll), gołębie odchody na ry***u i popękane zasyfione płyty chodnikowe, wykluczenie komunikacyjne i zamykające się biznesy. Kto mądrzejszy to stąd wyjeżdża i nie dziwi mnie to. Mieszkańcy tak bardzo chcieli Kasiury to mają. Zaraz może kolejne sklepy zamkną i resztkę autobusów polikwidują. Ta władza uwstecznia miasto i degraduje je do roli większej rozległej wioski z zapyziałym placem betonowym nad Odrą. Już teraz można odnieść wrażenie że stolicą powiatu jest Gogolin. Czysto, z dojazdem do Opola pociągiem, dużo więcej imprez się organizuje (w tym lato z RMF, Sylwester, dyskoteka z Park FM), jest nowoczesny basen ze strefą Gastro. Niebo a ziemia. Brawo panie Kasiura tak zajechać miasto to wybitne osiągnięcie. Ale za to będzie most którym szybciej będzie można wyjechać z Krapkowic co tylko ułatwi to następnym mieszkańcom.Data dodania komentarza: 19.01.2026, 11:49Źródło komentarza: Rozmowy trwają. Są kolejne ruchy w sprawie połączeń Opole–Krapkowice-OpoleAutor komentarza: DzikiTreść komentarza: Dziki dzikData dodania komentarza: 19.01.2026, 06:29Źródło komentarza: Po pierwszym etapie modernizacji
Reklama
Reklama