Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 10 maja 2026 18:05
Przeczytaj:
Reklama
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama Senator RP Beniamin Godyla
Reklama https://opolskielll.pl/
Koniec pewnej epoki w Krapkowicach

Ostatnia księgarka: „To było moje życie”. Wzruszająca historia miejsca, które wychowało pokolenia

Puste półki, kartony i cisza, która jeszcze niedawno była tu nie do pomyślenia. Krapkowicka „Makama” - księgarnia, w której całe pokolenia kupowały pierwsze podręczniki, prezenty i książki na nocne premiery - zakończyła działalność. Iwona Witkiewicz‑Geisler, ostatnia księgarka w powiecie, opowiada o miejscu, które było sercem miasta, o latach pasji i o tym, jak technologia, pandemia i rynek powoli odbierały jej klientów. To historia o końcu, który boli, i o pamięci, która zostaje.
Ostatnie dni księgarni Makama w Krapkowicach: puste półki, kartony i księgarka pakująca książki

Autor: archiwum prywatne/ TK

Długopis przestaje mi pisać. Iwona patrzy na mnie, uśmiecha się i znika między kartonami. Wraca po chwili z innym - „jeszcze mamy, choć już prawie nie ma długopisów”.  Za jej plecami słychać taśmę klejącą pudła. Mąż pakuje ostatnie książki.
Do księgarni „Makama” wchodzi kobieta, staje na schodku.
- Kartki na bierzmowanie pani ma?  
- Nie… już dawno się rozeszły.
Jest Światowy Dzień Książki. Pierwszy, w którym Iwona nie rozdaje róż.
Siedzimy na dwóch ostatnich fotelach, w skrzydle księgarni, gdzie kiedyś moja mama kupowała mi tytę do szkoły. Teraz są tu tylko puste półki i trzy czarne tablice z poprzedniej epoki: „tania książka”, „nauki mat.-przyrodn.”, „marksizm-leninizm”.
- To z czasów Domu Książki zostało - mówi Iwona, dotykając jednej z nich.

To nie jest tylko praca
Iwona Witkiewicz-Geisler ma w oczach ten rodzaj zmęczenia, który nie bierze się z pracy, tylko z tego cichego oswajania zbliżającej się pustki.
Jej mama została kierowniczką Domu Książki w 1959 roku. Iwona wychowała się między paczkami z rozdzielnika, zapachem papieru i bębnem loterii książkowej. Jako dziecko bawiła się w magazynie, jako licealistka pomagała przy kiermaszach. Jako dorosła - przejęła księgarnię.
- To całe moje życie. To nie jest tylko praca. To miejsce.
Kiedy mówi o historii - o kiermaszach na boisku, o kolejce po „Kuchnię Polską”, o nocach Harry’ego Pottera, o witrynach, które sama malowała i wycinała - jej głos jest żywy, pewny, pełen pasji.
Kiedy mówi o końcu – milknie. Wzdycha. Pojawia się łza.

Miejsce, które było sercem miasta
W czasach Domu Książki księgarnia była centrum miasta, do którego przychodziło się nie tylko po książkę. Nie sklepem - miejscem.
Były kiermasze na stadionie, loterie z bębnem, paczki owinięte papierem, kryminały, które przychodziły w trzech egzemplarzach i trzeba było decydować, komu je dać.
- Zapach papieru pamiętam do dziś. Jak otwieram nową książkę, najpierw muszę ją powąchać.
Były róże dla klientów na Światowy Dzień Książki - przez ponad 20 lat. W najlepszych latach rozdawali ich 160. W zeszłym roku - trzydzieści.
Były witryny, które pani Iwona robiła ręcznie: wycinane drzewa, barokowe wiatry, kompozycje na całą szybę.
- Robiłam je po nocach. Malowałam, wycinałam, kleiłam. To była moja odskocznia. Moja radość.
Były nagrody od wydawców, certyfikaty Instytutu Książki, prośby o przygotowanie wystaw do zdjęć.
Były premiery Harry’ego Pottera o północy. Kolejki przed księgarnią, dzieci w pelerynach, dorośli z kubkami kawy, śmiech, przebrania, konkursy, eksperymenty „magiczne”.
- To były piękne noce. Ludzie stali pod drzwiami, odliczali minuty. Nie wolno było sprzedać ani sekundy wcześniej. To było święto.
Były spotkania autorskie z lokalnymi twórcami - poetami, regionalistami, lokalnymi autorami. Makama sprowadzała publikacje, których nikt inny nie miał.
Nawet angielską wersję przewodnika po Krapkowicach - bo w regionie, gdzie niemiecki jest codziennością, angielski był… egzotyczny.
- To była ciekawostka. Wszyscy pytali: „Dlaczego nie po niemiecku?”. A ja mówiłam: „Bo to jest przewodnik dla świata, nie tylko dla nas”.
Była Noc Księgarni - ostatnia jedyna na całej Opolszczyźnie. Przyjeżdżali ludzie z Kędzierzyna-Koźla, z całego regionu, bo tylko tu można było wejść do księgarni o północy.
Były dzieci, które biegały między stojakami z kartkami.
Byli klienci, którzy pamiętali jej mamę.
Były pokolenia, które tu kupowały pierwsze książki, pierwsze podręczniki, pierwsze prezenty.
Była społeczność.

Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie] 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklamahttps://helios.pl/kedzierzyn-kozle/kino-helios/repertuar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: dr rydzykTreść komentarza: najpierw zmusili nas do zbiórki papieru, szkła, trawy i zrobili na tym interes, bez roboty frajerzy zrobili całą robote potem zmusili do zbiórki p-etów, których my musimy zbierac i zawozić do skupu, a teraz jest to podstawą do podwyższenia podatków za smieci Pięknie szwindelData dodania komentarza: 7.05.2026, 18:32Źródło komentarza: Wyższe opłaty za śmieci w gminie Krapkowice. Co się zmieni od czerwca?Autor komentarza: ewaTreść komentarza: byle by zamawiali w powiecie ,dali swoim zarobićData dodania komentarza: 7.05.2026, 08:20Źródło komentarza: Powiat krapkowicki ma swój pierwszy herb! Radni jednogłośnie przyjęli nowe symboleAutor komentarza: KajkoTreść komentarza: No to Kasiura ubił sobie na koniec interes z rodakami. Remondis to niemiecka frima.Data dodania komentarza: 6.05.2026, 13:49Źródło komentarza: Wyższe opłaty za śmieci w gminie Krapkowice. Co się zmieni od czerwca?Autor komentarza: SabinTreść komentarza: Ile to kosztowało teraz instytucje będą sztandary robić i znowu kasa pójdzie po 100 tysięcyData dodania komentarza: 6.05.2026, 12:43Źródło komentarza: Powiat krapkowicki ma swój pierwszy herb! Radni jednogłośnie przyjęli nowe symboleAutor komentarza: PiterTreść komentarza: I zamknięty przejazd kolejowy. :)Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:18Źródło komentarza: Światowa czołówka kolarstwa przejedzie przez Zdzieszowice! Peleton pojawi się 7 sierpnia w południeAutor komentarza: Kierowca423Treść komentarza: 800 metrów jest się czym chwalić… To jest zasmarkany obowiązek tych urzędników, pomijając że pobocza nawet nietknięte. Wstyd.Data dodania komentarza: 4.05.2026, 08:36Źródło komentarza: DW 423 po remoncie. Trasa na odcinku Krępna - Rozwadza zyskała nową jakość
Reklama
Reklama
Reklama