Utrzymanie sieci kanalizacji sanitarnej w należytym stanie to jedno z wyzwań, z którymi na co dzień mierzy się gmina Zdzieszowice. Problemem nie są jednak błędy techniczne, lecz zachowanie samych mieszkańców, którzy do toalet wrzucają rzeczy absolutnie nieprzeznaczone do utylizacji w ten sposób. Skutki są natychmiastowe: zapchane przyłącza, awarie magistrali i ryzyko podtopień.
Jak wskazują pracownicy spółki WiK, lista przedmiotów znajdujących się w rurach jest długa. Liderem niechlubnego rankingu są nawilżane chusteczki.
– Warto pamiętać, że nawilżane chusteczki to nie to samo, co papier toaletowy, one bardzo zapychają sieć – mówi Adrian Zimerman z Urzędu Miejskiego w Zdzieszowicach. – Podobnie działają ręczniki papierowe, które mocno chłoną wodę, zwiększają swoją objętość i blokują przepływ.
Do tego dochodzą produkty higieniczne, takie jak podpaski, tampony, pieluchy, a także pozornie niegroźne patyczki do uszu.
– Są one małe i niepozorne, ale bardzo mocno potrafią zapychać kanalizację – dodaje pracownik urzędu.
Dużym wyzwaniem dla służb są także odpady biologiczne i kuchenne. Włoszczyzna, fusy, tłuszcze czy oleje trafiają do sedesów, choć ich miejsce wyłącznie w koszu.
– Takie resztki nie dość, że tworzą zatory, to są dodatkowo pożywką dla gryzoni – przestrzega przedstawiciel urzędu. – Paradoksalnie, to sami mieszkańcy, wrzucając jedzenie do toalety, „zapraszają” szczury do infrastruktury podziemnej.
Odrębną kategorię stanowią chemikalia: rozpuszczalniki, farby, lakiery czy środki ochrony roślin. Tego typu substancje nie tylko utrudniają pracę ekipom udrażniającym sieć, ale przede wszystkim stanowią zagrożenie dla środowiska naturalnego i wód gruntowych.


Napisz komentarz
Komentarze