W samej stolicy powiatu w czwartek rano, 19 marca, kierowcy musieli zapłacić 6,94 zł za litr benzyny Pb95 oraz aż 7,89 zł za litr diesla. Co istotne, ceny zmieniają się niemal z dnia na dzień i potrafią rosnąć skokowo.
Jeszcze bardziej niepokoi tempo wzrostów w ostatnich tygodniach. Od początku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, datowanej na 28 lutego, ceny paliw w zależności od stacji benzynowych w powiecie krapkowickim wzrosły:
- diesel o około 1,70 zł na litrze,
- benzyna Pb95 o około 1,20 zł na litrze.
Eksperci: to nie koniec wzrostów
Analitycy rynku paliw wskazują, że sytuacja pozostaje dynamiczna i silnie zależna od czynników zewnętrznych. Szczególnie szybko drożeje diesel, który ma kluczowe znaczenie dla transportu i gospodarki.
Prognozy są coraz bardziej konkretne:
- benzyna Pb95 może wkrótce przekroczyć poziom 7 zł,
- diesel "przeskoczy" granicę 8 zł za litr.
Konflikt na Bliskim Wschodzie napędza ceny
Główną przyczyną wzrostów pozostaje napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. Eskalacja konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej oraz działania wokół Iranu wpływają na globalne rynki ropy.
To właśnie tam przebiegają kluczowe szlaki transportowe surowca. Każde zakłócenie – czy to militarne, czy logistyczne – natychmiast przekłada się na wzrost cen paliw w Europie, w tym w Polsce.
Rząd uspokaja: zapasy są zabezpieczone
W odpowiedzi na rosnące ceny rząd zapewnia, że sytuacja w kraju jest stabilna. Polska dysponuje rezerwami paliw przekraczającymi wymagane normy, a ich poziom – według zapewnień władz – gwarantuje bezpieczeństwo dostaw nawet przez kilka miesięcy.
Czy będą ograniczenia jak u sąsiadów?
Wraz z rosnącymi cenami pojawiają się jednak pytania o możliwe działania nadzwyczajne. Czy Polska zdecyduje się na wprowadzenie zakazu wywozu paliw lub ograniczeń dla kierowców z zagranicy?
Takie rozwiązania nie są już tylko teoretyczne. Na Słowacji rząd zdecydował się na konkretne kroki, by ograniczyć odpływ paliwa za granicę i tzw. turystykę paliwową.
Wprowadzono tam m.in.:
- wyższe ceny diesla dla obcokrajowców,
- limity tankowania (tylko do baku i niewielkiego kanistra),
- ograniczenia eksportu paliw.
To reakcja na zwiększony ruch kierowców z sąsiednich krajów oraz obawy o dostępność paliwa na rynku krajowym.
Co dalej?
Na razie w Polsce takich decyzji nie ma, ale sytuacja rozwija się dynamicznie. Wiele zależy od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz sytuacji na światowych rynkach ropy.
Dla kierowców jedno jest pewne – tanie tankowanie szybko nie wróci, a kolejne granice cenowe są już na wyciągnięcie ręki.


Napisz komentarz
Komentarze