Absolutny nowicjusz w BS IV lidze z Żyrowej po raz drugi zgarnął komplet punktów pokazując, że nie zamierza w rozgrywkach być wyłącznie statystą. Zespół trenera Kamila Jakubczaka wygrał nie dzięki indywidualnym fajerwerkom, lecz dzięki konsekwencji, dyscyplinie, waleczności i bardzo dobrej organizacji gry. Miał też asa w rękawie w postaci bramkarza, Kyrylo Sukhomlynova.
Start Namysłów to klub z wielkimi, piłkarskimi tradycjami i przeszłością sięgającą nawet zaplecza ekstraklasy. Nic zatem dziwnego, że w bukmacherskich typach drużyna z północy Opolszczyzny była faworytem, tym bardziej że przed tygodniem ograła w delegacji mocny LZS Starościn. Gospodarze mieli jednak na ten mecz inny plan.
– Poświęciliśmy bardzo dużo czasu analizie przeciwnika i przyznam, że we wczorajszej rozmowie z chłopakami byłem dobrej myśli – uśmiechał się tajemniczo Kamil Jakubczak. Jak widać, szkoleniowiec Victorii „odrobił zadanie”, bo jego podopieczni w organizacji gry zaprezentowali się naprawdę solidnie. Od pierwszego gwizdka arbitra grę prowadzili Namysłowianie, których przed przerwą dwukrotnie kapitalnymi interwencjami zatrzymał golkiper Victorii. Ten, bardzo pewny również przy dośrodkowaniach kilka razy zdecydowanymi wyjściami z bramki „czyścił” bramkowe przedpole. Victoria natomiast czekała na tę jedną, jedyną okazję i doczekała się w 61.minucie. Łukasz Damrat dał się sfaulować w polu karnym przyjezdnych, a dobrze ustawiony arbiter nie miał żadnych wątpliwości by podyktować rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Jakub Kozołup i Żyrowianie dosyć niespodziewanie objęli prowadzenie w tym meczu.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze