Nie jest to wystawa, którą ogląda się wyłącznie po to, by zobaczyć obrazy. Adam Taradejna zostawia odbiorcy przestrzeń na własne skojarzenia, emocje i interpretacje. 14 sierpnia w Galerii „Studnia” przy Zamkowym Młynie w Krapkowicach odbył się wernisaż pierwszej autorskiej wystawy artysty, prezentującej przekrój jego twórczości z ostatniego ćwierćwiecza.
Były obrazy, poezja, muzyka i rozmowy. Było też coś, czego nie da się łatwo zamknąć w ramach jednej definicji – osobista opowieść autora o świecie, relacjach między ludźmi i własnym miejscu w rzeczywistości.
Adam Taradejna, urodzony w 1975 roku w Krapkowicach, po raz pierwszy zaprezentował publicznie tak szeroki wybór swojej twórczości plastycznej. Wystawa jest podsumowaniem co najmniej 25 lat pracy artystycznej, ale trudno nazwać ją klasyczną retrospektywą.
„Śniadanie”, czyli obraz, od którego wszystko się zaczyna
Centralnym punktem wystawy jest obraz „Spectrum”, który przez autora określany jest również jako „Śniadanie”. To nieprzypadkowe skojarzenie – pierwotnie praca nosiła tytuł „Śniadanie u Tiffanego”.
Obraz dobrze pokazuje charakter całej ekspozycji. Taradejna nie prowadzi widza za rękę. Zamiast podawać jedną interpretację, buduje kompozycje, które można odczytywać na wiele sposobów.
W nieregularnych liniach, geometrycznych figurach i płaszczyznach szuka odpowiedzi na pytania dotyczące człowieka i jego relacji z innymi. Powracają relacje „ja–ty”, „ja–my” i „ja–oni”. Nieprzypadkowo podczas pracy towarzyszy mu muzyka.
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze