Czy pies może odnaleźć ślad człowieka, który zmarł trzy tysiące lat temu? Na wykopaliskach w Choruli po raz pierwszy podjęto próbę wykorzystania psów HRD do poszukiwania pochówków ciałopalnych z epoki brązu. Wśród osób zaangażowanych w ten niezwykły eksperyment jest Emilia Pilawa z Krapkowic – przewodniczka i instruktorka szkolenia psów. Jej suczka Irusia wraz z drugim psem brała udział w pracy na stanowisku archeologicznym, gdzie wskazania czworonogów były konfrontowane z tym, co odkrywali archeolodzy.
Czy psy rzeczywiście potrafią „wywęszyć” ślad pochówku sprzed tysięcy lat?
Z Emilią Pilawą o tym, jak szkoli się psy HRD, co mogą wyczuć po tak długim czasie i dlaczego Chorula może stać się początkiem zupełnie nowego kierunku w archeologii, rozmawia Dominika Bassek.
– Czy naprawdę wierzyła Pani, że pies może odnaleźć grób ciałopalny sprzed trzech tysięcy lat?
– Tak, ale podchodziłam do tego z dużą pokorą. W przypadku tak starego stanowiska nie można zakładać z góry, że pies wskaże miejsce pochówku. To było dla nas przede wszystkim działanie badawcze i próba sprawdzenia, czy psy HRD są w stanie zareagować na bardzo stare ślady związane z pochówkiem. Wiedzieliśmy, że psy pracują na materiale pochodzącym od człowieka, ale trzy tysiące lat to zupełnie inna skala czasu. Dlatego do Choruli jechaliśmy z ciekawością, ale również ze świadomością, że wynik może być niejednoznaczny.
– Kiedy zadzwonili archeolodzy z propozycją przyjazdu do Choruli, jaka była Pani pierwsza reakcja? Czy od razu wiedziała Pani, że to będzie coś wyjątkowego?
– Pierwsza reakcja to zdecydowanie ogromne zainteresowanie. Zajmujemy się poszukiwaniami humanitarnymi i pracą psów wyspecjalizowanych w detekcji zapachu ludzkich zwłok, dlatego możliwość sprawdzenia ich w kontekście archeologicznym była dla nas czymś niezwykle interesującym. Jednocześnie nie chcieliśmy podchodzić do tego emocjonalnie. Najważniejsze było dla nas rzetelne sprawdzenie możliwości psów i współpraca z archeologami. Dopiero później zaczęliśmy sobie uświadamiać, jak wyjątkowe może być to doświadczenie.
– Dlaczego wykrywanie grobów ciałopalnych jest znacznie trudniejsze niż poszukiwanie zwykłych pochówków?
– Przede wszystkim dlatego, że w przypadku pochówku ciałopalnego mamy do czynienia z zupełnie innym materiałem. Ciało zostało poddane działaniu bardzo wysokiej temperatury, a następnie szczątki mogły zostać zebrane i umieszczone w jamie lub naczyniu. Nie mamy więc do czynienia z zachowanym szkieletem i dużą ilością materiału biologicznego. Dodatkowo mówimy o okresie około trzech tysięcy lat. Przez ten czas na stanowisko oddziaływały wilgoć, temperatura, roślinność, mikroorganizmy i procesy zachodzące w glebie. To ogromne wyzwanie zarówno dla archeologów, jak i dla psa, który musi pracować na bardzo subtelnym i trudnym do jednoznacznego określenia profilu zapachowym.
– Wiele osób zapyta: co właściwie wyczuwa pies po trzech tysiącach lat? Zapach człowieka, minerały czy jeszcze coś innego?
– I właśnie tutaj trzeba być bardzo ostrożnym z odpowiedzią. Nie możemy powiedzieć, że pies po prostu „wyczuwa człowieka sprzed trzech tysięcy lat”. Mechanizm detekcji zapachu jest znacznie bardziej złożony. Pies reaguje na określony profil zapachowy. Mogą na niego składać się związki chemiczne związane z rozkładem materiału biologicznego, produktami przemian zachodzących w glebie czy zmianami, jakie przez lata zachodziły w miejscu pochówku...
Czytasz nas regularnie?
Pełne artykuły czekają w aktualnym e-wydaniu.
👉 [Kup wydanie]


Napisz komentarz
Komentarze