.Kontrola zaczęła się jak wiele innych. Policjanci ruchu drogowego zatrzymali do sprawdzenia volkswagena. Za kierownicą siedział 38-letni mężczyzna.
Kiedy funkcjonariusze poprosili o dokument uprawniający do kierowania, kierowca pokazał prawo jazdy, które miało zostać wydane w Wielkiej Brytanii.
Problem w tym, że dokument od początku wzbudził podejrzenia policjantów. Funkcjonariusze dokładnie go sprawdzili i szybko zauważyli, że brakuje w nim zabezpieczeń charakterystycznych dla prawdziwego brytyjskiego prawa jazdy.
Na tym jednak nie poprzestali. Sprawdzili również dane kierowcy w ewidencji.
Wtedy cała historia zaczęła się rozpadać.
Okazało się, że 38-latek nigdy nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.
Podczas kontroli policjanci zwrócili też uwagę na zachowanie mężczyzny. Był wyraźnie pobudzony. Funkcjonariusze podejrzewali, że może znajdować się pod wpływem środków odurzających.
Wstępne badanie potwierdziło ich podejrzenia. W organizmie kierowcy wykryto środki niedozwolone. Aby dokładnie ustalić, jakie substancje znajdowały się w jego organizmie, pobrano od niego krew do dalszych badań.
38-latek trafił następnie do komendy. Tam policjanci zajęli się również sprawą podrobionego dokumentu.
Podczas dalszych czynności mężczyzna przyznał, że kupił w internecie blankiet mający imitować brytyjskie prawo jazdy i świadomie posługiwał się nim podczas kierowania samochodem.
W tej historii nie chodzi więc tylko o brak prawa jazdy. Mężczyzna zdecydował się wsiąść za kierownicę, mimo że nie miał wymaganych uprawnień, a dodatkowo istnieje podejrzenie prowadzenia pojazdu po użyciu środków odurzających. Odpowie również za posługiwanie się podrobionym dokumentem.
Policjanci przypominają, że podrobiony dokument nie daje żadnych uprawnień, a próba zastąpienia prawdziwego prawa jazdy „dokumentem z internetu” może mieć poważne konsekwencje prawne.


Napisz komentarz
Komentarze