Do dramatycznych wydarzeń doszło 26 stycznia 2024 roku na terenie jednego z zakładów w Krapkowicach. Timo – duży pies w typie akity, który pilnował firmowego terenu – od pewnego czasu stwarzał problemy. Uciekał z posesji, nie reagował na komendy, a w dniu feralnego zdarzenia miał ugryźć 66-letniego pracownika. Właściciel zamiast zwrócić się o pomoc do specjalisty, sięgnął po drastyczne metody. Owinął stalową linkę wokół szyi zwierzęcia, drugi koniec zaczepił o widły wózka widłowego, a następnie uniósł je do góry. W ten sposób pies został zmuszony do walki o oddech – wisiał w pozycji, w której przednie łapy znajdowały się w powietrzu, a tylne ledwie dotykały podłoża.
W 2025 roku sąd pierwszej instancji wydał wyrok 5 miesięcy pozbawienia wolności. W trakcie procesu Jan D. utrzymywał, że nie chciał skrzywdzić psa. Po rozpoznaniu apelacji sąd okręgowy utrzymał karę 5 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Wyrok, który zapadł 30 czerwca, jest prawomocny.


Napisz komentarz
Komentarze